Partner serwisu

Piłka jest okrągła, bramki są dwie a czy wynik ustali technologia?

Jestem fanem piłki nożnej … okazjonalnym. Jak jest okazja aby zobaczyć mecz i nie ma innych rozpraszaczy, to oglądam. Z reguły tak się dzieje przy okazji różnych mistrzostw “w gały haratanie”. Wtedy się wciągam. I to nawet bardzo. Tak jak przy okazji Euro 2020 w roku 2021. I widzę w tym, obok wielkiej pasji, także, świat, gdzie rządzi technologia.

Euro trwa a ja zaczynam w trakcie krzyczeć “Ktoś tam gola!”, narzekać na sędziego, że kalosz, że przecież nawet sierota widziała ten faul. Nawet wiem, że spalony był. A propos spalonego to najlepszą definicję słyszałem w serialu “Ted Lasso”: “Spalony to coś co trudno wytłumaczyć, ale jak się zdarzy to wiesz, że to to”. No i najważniejsze, śpiewam naszą pieśń narodową „Polacy nic nie stało!“ A przy okazji tych mistrzostwa patrzę, jak sprawdza się technologia w futbolu.

Zobacz również:

Zawodnik nie jest na pozycji spalonej, jeżeli:

znajduje się na własnej połowie pola gry (wliczając w to linię środkową boiska),
znajduje się w tej samej odległości od linii bramkowej przeciwników, co przedostatni
zawodnik drużyny przeciwnej lub dwóch ostatnich zawodników drużyny przeciwnej,
otrzymuje piłkę bezpośrednio z rzutu od bramki, wrzutu z autu lub rzutu rożnego,
zawodnik zagrywający znajduje się bliżej linii końcowej niż zawodnik, do którego skierowane jest zagranie (zagranie „do tyłu”).

Piłka jest okrągła a bramki są dwie

Chociaż faktycznie od początku futbolu piłka jest okrągła i bramki są dwie, to wiele się zmieniło przez lata. Bramka w postaci, którą znamy, czyli z poprzeczką pojawiła się dopiero w 1875. Wtedy też ustalono, że zmiany stron boiska będą robione tylko w przerwie, bo wcześniej obowiązywała zasada zmian stron po każdym golu, ustalona przez Football Association w 1863.

Co ciekawe dopiero w tym 1897 ustalono, że mecz będzie się składał z dwóch części trwających po 45 min. A drużyna to 11 zawodników. Z kolei sędziowie używają gwizdka dopiero od 1878 roku.

Kiedy poszukamy informacji o ewolucji przepisów w piłce nożnej, to możemy zobaczyć dwa główne trendy: ograniczenie brutalności i wzrost atrakcyjności. To ostatnie jest realizowane głównie po to aby przyciągać nowych widzów. Bo piłka nożna, chociaż uważana jest za jeden z najpopularniejszych sportów świata, traci część oglądalności na rzeczy chociażby koszykówki czy nawet siatkówki. A są kraje, gdzie jest traktowana jako „zabawa dla dzieci” – jak chociażby w USA, gdzie zresztą nie jest fubolem tylko soccerem (nazwa gry w piłkę nożną podawana w słowniku Cambridge).

Nowoczesna technologia a „haratanie w gałę”

O tym co technologia wnosi do futbolu napisała Sylwia Błach w „Euro 2020 tuż tuż. Poznaj technologie wspierające piłkarzy”. Przełomem było wprowadzenie w 2012 technologii „goal-line”, która informowała o “minięciu przez piłkę całym obwodem linii bramkowej”. To pozwoliło uciąć dyskusję na temat tego, czy jest gol, czy go nie ma.

Pozostało jeszcze tylko uzyskanie pewności, że został zdobyty prawidłowo. I tu w  2016 roku nieśmiało na salony, znaczy się na stadiony, wkroczył VAR (Video Assistant Referee) – sędziowski asystent wideo. Dzięki temu dodatkowemu „sędziemu” raczej już nie będzie goli w stylu „ręki Boga”, czyli zagrania Diego Maradony, który w sprytny sposób przelobował bramkarza (właśnie ręką). I Argentyna weszła do półfinału, a potem wygrała mundial w 1986 roku.

VAR w pełni zastosowano podczas Mistrzostw Świata w Rosji, w 2018 roku. Trochę było z tym związanych emocji, ale można powiedzieć „pierwsze … piłki na aut” i ta technologia zostanie już z nami. A właściwie z piłkarzami. I sędziami.

Futbol traci swoją magię. Winna technologia?

Wierni fani futobolu podając przykłady “przegięcia z wykorzystaniem VAR” twierdzą, że „do piłki nożnej, która jest pełna emocji – szczególnie w Ameryce Południowej – nie można wsadzać “rozumu”. Że VAR spowoduje, że gra utraci swoje piękno i radość. Czy tak faktycznie będzie? Moim zdaniem nie. Kiedy patrzę ma mecze Euro 2020, to widzę, że dzięki VAR gra staje się bardziej przejrzysta, mniej “teatralna” – zawodnicy mają świadomość, że ich symulowanie faulu jest coraz łatwiejsze do wyłapania. A ostre i brutalne zagrania, nawet te bardzo dobrze maskowane, zostaną stosownie ukarane.

Monitoring przyniesie efekty

Kolejny krok to opomiarowanie gry zawodników i ich samych. Być może pojawi się bezpośredni system pomiarów i monitorowania parametrów zawodników, nie tylko podczas treningów, ale także w trakcie meczu – znany np. z rugby. Dzięki czemu będzie można przeanalizować szczegółowo czy wszystkie przebiegi piłkarza miały sens, co można zoptymalizować, jak miał tętno przy strzale bramkę i po samy strzale. Będzie możliwe dokładne podanie ile kroków zrobił, ile kilometrów przebiegł. Czy też jak wygląda stan zdrowia danego gracza, co może pozwoli uniknąć takich zdarzeń, jak zawał duńskiego piłkarza Christiana Eriksena w trakcie meczu Euro 2020, Dania – Finlandia.

Czy zniknie “piękno”, gdy w futbolu zyska technologia?

Zależy co ktoś rozumie pod tym pojęciem. Jeżeli dla niego piękno futbolu to gole i pewna nieprzewidywalność, to raczej nie. Bo wszystko to ma spowodować, aby tych goli było więcej. Do tego trzeba zaznaczyć, że futbol – to nawet jeśli zarządzalna, to nadal jest gra z pewnymi elementami chaosu. Nie ma 100% pewności, że zawodnik, która trafiał zawsze, trafi podczas tego jednego ważnego meczu. Czy bramkarzowi nie wyśliźnie się piłka. Albo przypadkiem wilgoć na trawie nie spowoduje, że piłka tocząca się po murawie nie zaskoczy piłkarzy. A może któryś z piłkarzy będzie miał słabszy dzień. To wszystko sprawia, że wyniku w piłce nożnej nie da się spełni przewidzieć sztuczną inteligencją (tą obecnie dostępną), chociaż potrafi ona już ograć człowieka w “go”. Ale jednak „go” to gra … bardzo logiczna. Czego do końca nie da się powiedzieć o futbolu.

Wyniku się nie przewiduje, wynik się … ustala

Piłka nożna to 22 piłkarzy – i jeszcze 3 sędziów, wg aktualnych przepisów – którzy każdego dnia mogą być w innej formie. Którzy na boisku mogą zagrać piłkę inaczej niż zawsze. Są niezależnymi bytami, które składają się na drużynę. Ale są też tymi elementami, które generują chaos. I dlatego piłka nożna będzie piękna nadal. No chyba, że będą grzebać przy niej hazardziści. Bo człowieczeństwo, to też słabość największa piłki nożnej. Jeżeli zawodnik czy sędzia ma „słabą silną wolę”, to przełoży się to na mecz. Znane są postaci w piłce nożnej, które długie lata “ustawiały” mecze, a nawet całe rozgrywki ligowe. 

Dawniej korupcja w polskiej piłce to była tajemnica poliszynela. Wszyscy wiedzieli, że meczami handluje się na lewo i prawo. Mecze sprzedawali piłkarze oraz kluby. Ale najwięcej do zyskania mieli sędziowie – tzw. szare eminencje futbol. To oni przez jedną, wtedy niepodważalną, decyzję mogli zmienić wynik meczu. Te czasy doskonale pokazuje w kultowy film „Piłkarski poker”, z Januszem Gajosem – nikt jakoś głośno nie zaprzeczał, że to fikcja. A afera Fryzjera pokazał drugie dno. Bardzo muliste dno tego „pięknego sportu”.

Jeszcze czarniejsza strona futbolu, czyli match-fixing

Piłka nożna to duże, wręcz ogromne pieniądze. A wiadomo, że pieniądz lubi pieniądz. Do tego jeszcze dodajmy Internet, który spowodował, że piłka nożna stała się jeszcze bardziej światowa. I wkroczyła pod azjatyckie dachy. Nie oznacza to, że stała się tam bardzo popularna i wszyscy w tamtej części świata chcą być być jak Ronaldo czy Lewandowski. Dla wielu z nich, to po prostu jeszcze jedna jedna pozycja na liście zakładów. A można obstawiać online i w trakcie meczu. Zakłady są przyjmowane nie tylko na wynik, ale na konkretne zdarzania. Wyobrażam sobie nawet, że ktoś daleko siedzi i stawia duże pieniądze na to, że Krychowiak, w meczu Polska-Słowacja na Euro2021, dostanie drugą żółtą kartę. Albo Francja wygra mecz z Niemcami, dzięki bramce strzelonej przez … Niemców.

Pieniądze w azjatyckim hazardzie (nie wszystkie legalne) są ogromne, to jest pokusa, aby “zarządzać” tabelą wyników. Bo przecież dobrze jest mieć pewność kto wygra, albo przegra. W 2014 dużo mówiło się o Wilsonie Raja Perumala, zwanym  “malajskim królem stawek”. Ten człowiek wtedy twierdził, że nie udało się “ustawić” tylko meczów na Mistrzostwach Świata (hmmm?).

Jak podaje portal najlepsibukmacherzy.pl: “Ilość ustawionych meczów w skali całego świata wynosi 15%. Jeśli przeniesiemy tę statystykę na Ekstraklasę, to wyjdzie nam, że na 296 meczów, które odbywają się w całym sezonie, aż 44 są ustawione.” 

Jeżeli więc okaże się, że prognozy sprawdzą się w 100% to znaczy, że … wynik był wcześniej znany. I jak miało być 1:2, to będzie 1:2, chociażby trzeba było wnieść bramkarza z piłką do bramki lub „wypracować” czerwoną kartkę.

Aczkolwiek tu się pojawiła też technologia, która ma pomóc w wyłapywaniu „ustawionych” meczy. Sportradar korzysta algorytmów BigData i wyłapuje odbiegające od normy zachowania obstawiających. Od dłuższego czasu współpracuje z kilkoma europejskimi ligami. 

 

Niech wygra … piłka nożna

Tak więc, tak długo jak można miejmy radość z piłki nożnej i jej nieprzewidywalności. Bo przecież przed meczem Polska – Słowacja wszystkie statystyki i analizy pokazywały, że to nasi rywale są na przegranej pozycji.

Może właśnie takie rozwiązania, jak VAR i monitoring piłkarzy pomogą wykrywać “ustawki”. I wtedy ta gra nadal będzie pełna emocji, nieprzewidywalności i chaosu – piłka będzie okrągła, bramki dwie i wystarczy strzelić jeden gol … więcej niż przeciwnik, by wygrać. A my będziemy mogli powiedzieć, że tu „widać technologię w służbie ludzkości”. I ona nie będzie „ustawiać” wyniku, ona sprawi, że wynik będzie efektem jakości grających zespołów, przyprawionej odrobiną nieprzewidywalności.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Najnowsze wpisy naszych autorów Wszyscy autorzy
Przyszłość jest tutaj

Nasi autorzy

Podaj swój adres email i odbieraj najświeższe informacje o nowych technologiach i nie tylko.

email-iconfacebooktwitteryoutubelinkedin instagram whatsup
Skip to content