Partner serwisu

Roboty mogą przynieść ulgę w cierpieniu milionów uchodźców

Wszystko wskazuje na to, że wojny, migracje i uchodźctwo staną się jednym z największych problemów współczesnego świata. Jak sztuczna inteligencja i roboty mogą pomóc państwom w humanitarnych katastrofach? Zwłaszcza tym państwom, które boją się „Innego”, a przez to przymykają oczy na to, że pozostawieni bez pomocy, umierają niewinni ludzie.

Nie ma co się oszukiwać, strach przed „Innym” podsycany przez populistyczne rządy nie zniknie. Choćby kilka procent społeczeństwa, mam na myśli tych, którzy dbają o otwarty umysł, dwoiło się i troiło, aby wytłumaczyć pozostałym, że przeciętny „Inny” nie ucieka ze swojego kraju, aby gwałcić, mordować i plądrować. Ucieka, bo podjął walkę na śmierć i życie. Pragnie przetrwać, kochać i zwyczajnie żyć. Nie może tego zrobić w swoim kraju, więc nie ma wyboru. Musi odejść lub umrze. Każdy z nas wybrałby życie w tych okolicznościach. Wola przetrwania wpisana jest w ludzki mózg, niezależnie od rasy, wyznania i kultury.

Zobacz również:

Zaczęliśmy odrabiać lekcję z pomocy

Polacy po raz pierwszy przechodzą tak wielką próbę pomagania uciekinierom wojennym. Pospolite ruszenie, jakie dokonało się w Polsce po inwazji Rosji na Ukrainę jest godne podziwu, ale też pamiętajmy, że wciąż w lesie przy granicy polsko-białoruskiej umierają ludzie, którym polski rząd zabronił pomagać. Zamknął strefę przygraniczną nawet dla mediów, co jest szokujące dla wszystkich tych, którzy zdają sobie sprawę, czym jest wolność słowa i konieczność informowania o trudnych wydarzeniach. Przecież nawet na terenach objętych działaniami wojennymi na całym świecie, dziennikarze mają nie tylko prawo, ale i obowiązek opisywania tego, co się dzieje. Nie mieliśmy więc możliwości ani okazji, aby sprawdzić się w pomocy na dużą skalę. Tę lekcję odrabiamy dopiero teraz. Ostrożnie, zdając sobie sprawę, że podczas gdy tysiące zwykłych Polaków samozwańczo pomaga sąsiadom Ukraińcom, polski rząd zbija na ukraińskim nieszczęściu także kapitał polityczny.

Jedno jest pewne. Inne narody, zwłaszcza te, które obdarzone zostały odmiennym od białego kolorem skóry, nie mogą liczyć na tak hojne wsparcie w kraju nad Wisłą. W świadomości przeciętnego obywatela Polski jawią się wprawdzie jako ludzkie osobniki, ale niosące zagrożenie. A to bakterie mają inne, a to zamiary szemrane, co obecny obóz rządzący wielokrotnie podkreślał, chcąc zohydzić Polakom pomoc dla nich. Automatycznie skazywał więc tych ludzi na utratę zdrowia, a nawet śmierć w lasach, po drugiej stronie granicy.

Życie niemożliwe

Czy jednak jako społeczeństwo wyrosłe w duchu chrześcijaństwa, a co za tym idzie – propagowania miłosierdzia, mamy machnąć ręką na to, że polski rząd wraz z jego twardym elektoratem, wzruszają ramionami wobec losu uchodźców i imigrantów z Iraku, Afganistanu czy Syrii? Taka postawa byłaby zaprzeczeniem wiary i przyznaniem racji tym, którzy oskarżają Polskę o rasizm, ksenofobię i wybiórcze traktowanie ludzkiego kodeksu moralnego. Udawanie, że nie ma problemu także go nie rozwiązuje. Uchodźców będzie coraz więcej. Zarówno ze względu na toczące się wojny w różnych regionach świata, ale także z powodu ocieplania się klimatu, a co za tym idzie – katastrof klimatycznych.

W wielu regionach świata po prostu życie stanie się niemożliwe. I to w perspektywie najbliższych dziesięcioleci. Co z tym począć myślą już Stany Zjednoczone i bogate kraje Unii Europejskiej. Polska właśnie stanęła przed tym samym dylematem. Bo nawet jeśli nadal nie zamierza pomagać uciekinierom z daleka, musi sobie poradzić z milionami ukraińskich sąsiadów, których w dłuższej perspektywie nie ogarnie braterska troska polskich rodzin. Chaos, jakiego doświadczyliśmy na polskich dworcach i w urzędach, gdy rzesze uciekinierów błąkały się bezradnie, mógłby się w przyszłości nie powtórzyć, gdyby człowiekowi pomogła sztuczna inteligencja. Choćby roboty, skonstruowane tak, by potrafiły współpracować i współistnieć z potrzebującymi pomocy oraz wspierać ich.

Ciekawe badania na temat wspierających robotów prowadzi Anca Dragan, profesorka pochodzenia rumuńskiego z uniwersytetu w Berkeley. Wraz ze swoimi studentami pracuje nad różnymi projektami, od robotów asystujących i automatów produkcyjnych, aż po autonomiczne samochody. Wykorzystuje przy tym wiedzę z optymalizacji sterowania, planowania, oceny i nauki oraz kogniwistyki. Główny cel, jaki sobie założyła, to pomoc robotom i programistom w przezwyciężeniu licznych konfliktów, które wynikają z braku przejrzystości wzajemnych oczekiwań. Trochę tak jak w interakcjach ludzko-ludzkich w przypadku nieznanych sobie osobników. Zdaniem prof. Dragan, roboty powinny zadawać nam pytania, co poprawi komunikację i wyznaczy bez przeszkód cele do realizacji. Muszą też zastanawiać się nad swoimi zadaniami i nękać swoich ludzkich programistów tak długo, aż obie strony będą nadawały na tych samych falach.

Samo przewidywanie to za mało

Jak można będzie w przyszłości wykorzystać np. robota od dostarczania zamówień żywności i artykułów pierwszej potrzeby, tak by setki ludzkich rąk nie angażowały wyczerpywalnej szybko energii? Prof. Dragan odkryła pewną prawidłowość. Aby robot sprawnie uporał się z zadaniem, musi mieć określony system nagród i zaprogramowaną chęć ich maksymalizacji. Czyż ludzki mózg nie działa podobnie? Aby robot mógł pomagać ludziom, powinien nawiązywać z nimi interakcje w realnym świecie i wyciągać na ich temat wnioski. Już rozwijane są automatyczne samochody, które wiedzą, jak dzielić drogę z ludzkimi kierowcami i pieszymi. Uczą się przy tym znajdować kompromis między jak najszybszym zawiezieniem człowieka do celu a zwracaniem uwagi na innych uczestników ruchu.

Trwają prace nad osobistymi asystentami, którzy potrafią oszacować, kiedy i jakiej pomocy potrzebuje człowiek. Mają też pojawić się automatyczni nauczyciele, którzy będą potrafili ocenić, czy podawane przez nich przykłady są przydatne dla zwykłych ludzi. Jeśli naukowcy uporają się z problemem dopasowania wartości (robot myślący po ludzku), w niedalekiej przyszłości pojawią się kompetentne roboty, które wykroczą poza wąsko zdefiniowane zadania i zdołają uzyskać kompatybilność z ludzkością.

Aby przewidzieć zachowanie człowieka, robot musi zrozumieć ludzki proces decyzyjny. To nie jest łatwe zadanie. W końcu człowiek nie zawsze zachowuje się optymalnie. Ludzkie zachowania i decyzje są przecież mniej przewidywalne niż optymalny ruch w grze planszowej. Jedną z alternatyw, jaką zakłada prof. Dragan jest ta, że robot nie stara się przewidzieć zachowania człowieka, ale jedynie zabezpiecza się na wypadek najgorszego scenariusza ludzkich działań.

Cóż, taka strategia rodzić może brak użyteczności robota, który utknąłby w miejscu, bo każdy ruch jest zbyt ryzykowny. Nie lepiej by było, gdyby roboty, które mają pomagać w sytuacjach, jakich nie ogarnia lub nie chce ogarniać człowiek, były w stanie przewidzieć działania, jakie konkretny człowiek lub grupy ludzi zamierzają podjąć. Tylko pozornie wydaje się, że gdyby przewidział, zareagowałby odpowiednio. Mogłoby stać się coś znacznie gorszego – takie roboty kompletnie zbijałyby ludzi z tropu. Ten sposób przewidywania intencji nie uwzględnia faktu, że podjęte przez robota działanie wpłynie na aktywność, jaką podejmie człowiek.

Maszyna, nie człowiek

Jeśli chcemy, by roboty mogły pomagać ludzkości w najpoważniejszych problemach, potrzebują dobrych modeli psychiki ludzkiej. Z kolei ludzie potrzebują dobrych modeli psychiki robotów. Taki robot będzie traktował ludzi jako wskazówki na temat ich stanów wewnętrznych. Ludzie natomiast będą zmieniać swoje przekonania na temat robotów, obserwując ich działania.

Skoro nie można zmienić ludzkich przekonań i dotrzeć do zatwardziałych serc, może warto dać sobie spokój z tą orką na ugorze i postawić na inteligentne maszyny, które nie będą segregować ludzi? Musimy jednak pamiętać, że sztuczna inteligencja może dać nam narzędzia do łączenia wartości w dowolnie wybrany przez nas sposób, ale przecież nie podejmie za nas niezbędnych decyzji. Żeby działać w służbie człowiekowi, nadal potrzebuje ludzkich cech, które przynależą do świata najważniejszych i najpiękniejszych wartości – nierobienie krzywdy, pomoc najsłabszym, troska o wykluczonych, utrzymanie dobrostanu jednostek, które tworzą wspólnotę. To wciąż daleki krajobraz przyszłości, ale jeśli nic nie zrobimy, podziały społeczne spowodowane napływem „Innych”, których nie chcemy rozumieć, będą się tylko pogłębiać. A wraz z nimi może stopniowo zapanować ciemność, w której modlitwa o pokój na pewno nie wystarczy.

Czytaj także:
O życiu, śmierci, seksie i przemijaniu w świecie technologii

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Najnowsze wpisy naszych autorów Wszyscy autorzy
Przyszłość jest tutaj

Podaj swój adres email i odbieraj najświeższe informacje o nowych technologiach i nie tylko.

email-iconfacebooktwitteryoutubelinkedin instagram whatsup
Skip to content