Partner serwisu

Dania żegna się z pandemią. Jak to zrobiła?

Podczas gdy w Polsce pandemia COVID-19 nadal się przedłuża, Dania na dobre ją pożegnała. Nie znaczy to jednak, że nie dmucha na zimne. Przy ponad 80 proc. zaszczepionych jest jej jednak znacznie łatwiej oddychać bez przeszkód. Z Danii pisze Karina Obara.

W ciągu ostatnich dwóch lat byłam w Danii kilka razy. Początek pandemii Duńczycy potraktowali śmiertelnie poważnie. Testowali na potęgę, zachowywali dystans społeczny, nosili wszędzie maseczki i dezynfekowali, co się da. Nie mogli przy tym doczekać się szczepionki i jako jeden z pierwszych krajów w Europie – wyszczepili trzema dawkami ponad 80 proc. populacji. Od dawna średnia śmiertelnych przypadków koronawirusa utrzymuje się tu na poziomie kilku osób dziennie. Szpitale nie są przepełnione, a poziom lęku przed ciężką chorobą nie przekracza niebezpiecznej granicy. Mimo że to w Danii właśnie wynaleziono pierwszą tabletkę na depresję, mieszkańcy deklarują, że są jednym z najbardziej zadowolonych narodów na świecie.

Zobacz również:

Dania. Kraj mały, ale sprawny

Co sprawia, że ten niespełna 6-milionowy kraj może być przykładem dla innych, jak poradzić sobie z atakiem mutującego wirusa? Zdaje się, że chodzi tu o zaufanie społeczeństwa. Zarówno do władz, jak i do nauki. Czy rządzi w Danii lewica, czy prawica, w kraju nie ma tak radykalnych podziałów społecznych jak w Polsce. Partie potrafią się dogadywać ponad podziałami, a mównicy parlamentarnej od dawna nie zaprzątają tu sprawy, o które Polacy kruszą kopię. Przykłady? Sprawa wyznania jest kwestią osobistą, pastor jest przyjacielem parafianina, a nie wysłannikiem Boga na Ziemi. Każdy przyzwoity człowiek jest feministą, bo równe prawa kobiet są dla potomków Wikingów czymś oczywistym.

W Danii nie trzeba być małżeństwem, aby wspólnie rozliczać się podatkowo. Wystarczy, że para mieszka razem, bez względu na to czy jest płci obojga, czy tej samej. Pić można w miejscach publicznych, a mimo to zobaczyć pijanego na ulicy nie jest łatwo. No i można nieźle żyć ze zbierania puszek i plastikowych butelek, które w każdym niemal markecie oddacie do skupu. Wartość od korony do dwóch. Na brak pracy nikt, kto chce pracować, nie może narzekać. Głównie w takich dziedzinach jak dizajn, nowoczesne technologie i budownictwo. W sztuce zaś figuratywność nie cieszy się tak dużą popularnością jak mocna własna kreska i pociągnięcie pędzla, które z kolei Polakom wydać się może niesłychanym dziwactwem.

Jak to się wszystko ma do opanowania przez Duńczyków pandemii, która zdziesiątkowała światową populację? Eksperci podkreślają, że dużą rolę odgrywa w duńskim społeczeństwie otwarty umysł i wiara w naukę. Przedstawiciele tej ostatniej z kolei ściśle współpracują z politykami. Wszystko w tym małym państwie ma służyć dobrostanowi społecznemu. Jeśli więc naukowcy zalecają noszenie maseczek, dezynfekcję, trzymanie dystansu dwóch metrów, tak by człowiek w kolejce do kasy nie stał przy człowieku i masowe szczepienia, nikt z tym nie dyskutuje. Prawie nikt. Bo Dania też miała swoje protesty antyszczepionkowców. Nieliczne, ale jednak. Jeden z liderów takiego protestu pod kopenhaskim szpitalem, kilka tygodni później trafił jednak na oddział covidowy. A że ledwo uszedł z życiem, opanował się i przestał głosić teorie spiskowe.

Czytaj także:
Elektryczny samochód. Eko-ściema czy przyszłość?
Sztuczna intymność. Opowieść o świecie, który nadchodzi
Ekonomia pączka. Słodka wizja przyszłości czy naiwność?

Dużo ryb i świeżego powietrza

Duńczycy się dostosowują, co nie znaczy, że są ulegli. Słuchają uważnie informacji medialnych, ale też nie wpadają w panikę. Robią po prostu to, co należy i – jak zapewniają – zachowują zdrowy rozsądek. Nie faszerują się lekami, za to dbają o naturalną odporność. Apteki nie rosną w Danii jak grzyby po deszczu, co w Polsce jest na porządku dziennym. Z suplementacją przeciętny Duńczyk także nie przesadza, bo wie, że zbilansowana dieta to podstawa. Duże dawki witaminy D3 pozyskuje głównie z ryb, których tutaj nie brakuje.

Komunikacja jest droga, zdrowie jest cenne, więc większość mieszkańców porusza się na rowerach. Dziecko z gilem pod nosem i w lekkiej kurteczce zimą, nikogo nie dziwi. Nikt dzieci tu nie przegrzewa, podobnie jak od dawna nie straszy piekłem. Duńczycy mają też niemal wdrukowaną psychologię postępowania z dziećmi, które od najmłodszych lat uczą się samodzielności, zaradności i niezależnego myślenia.

Ot, choćby przykład z placu zabaw. Ojciec wyjmuje niewiele ponad roczne dziecko z wózka i pozwala mu iść przed siebie bez trzymania za rękę. W pewnym momencie dziecko się przewraca i uderza o chodnik. Zaczyna płakać. Ojciec spokojnie podchodzi, sprawdza, czy nie ma obrażeń, bierze na ręce i bez słowa trzyma w objęciach. Nie pociesza, nie trajkocze, nie całuje zranień. Pozwala, aby malec się wypłakał. Dopiero gdy płacz ustaje, ojciec całuje w czoło i wsadza dziecko z powrotem do wózka. Ciekawa scenka. Ucząca, że trzeba pozwolić dziecku poradzić sobie z bólem i szokiem, jednocześnie będąc przy nim obecnym.

I takie jest z gruntu nastawienie wielu Duńczyków do życia w ogóle. Być obecnym. Mieć oczy i uszy szeroko otwarte. Więcej słuchać niż mówić, korzystać z dobrodziejstw nowoczesności, ale też szanować naturę. Inwestować w kulturę, sztukę i naukę, i nie wtrącać się do nich, gdy robią wszystko, by poszerzać horyzonty zwykłych ludzi. Taka postawa powoduje więcej zaufania do życia w ogóle, a jeśli przekłada się na całą populację, która podobnych wartości uczona jest w szkole, łatwo się domyślić, że przeciętni Dunka i Duńczyk mają o wiele mniej powodów do narzekania niż w kraju nad Wisłą. Dania uchodzi za szczęśliwy kraj.

Koronawirusy zostaną, więc co dalej?

Duńczycy nie muszą, tak jak polscy naukowcy, apelować do polityków, by ci słuchali ludzi nauki. Oni wiedzą, że ich naukowcy nie straszą, lecz przedstawiają fakty oparte na dowodach naukowych. Kluczowa jest także edukacja społeczeństwa w zakresie szczepień. Podczas gdy w Danii szczepienia są normą, w Polsce niechęć do nich robi wiele szkód. A niechęć polska wynika właśnie z ogólnego braku zaufania do naukowców i polityków. Tak koło się zamyka.

Eksperci duńscy, jak i polscy podkreślają, że pandemia SARS- CoV-2 nie będzie ostatnią, z jaką przyjdzie się nam zmierzyć. W każdej chwili sytuacja epidemiczna może się zmienić. Wystarczy, że pojawi się nowy wariant wirusa lub jego masowe migracje. Koronawirusy, które zostały dotychczas poznane i zidentyfikowane, odpowiedzialne za różne choroby u ludzi, na pewno z nami zostaną. Znanych jest siedem koronawirusów patogennych dla człowieka. Będą wywoływać kolejne infekcje, głównie natury przeziębieniowej.

Dlatego Duńczycy mają świadomość, że niezwykle ważne jest już nie tyle samo szczepienie, bo to załatwili na pniu, ile inwestowanie w szybką możliwość modyfikacji szczepionek pod konkretne patogeny. Konieczna jest także modyfikacja leków przeciwwirusowych, nad czym pracują, a znając ich wieloletnie tradycje koncernów farmaceutycznych, niewykluczone, że już niedługo odtrąbią duże sukcesy na tym polu.

Jak więc teraz działa Dania? Dostosowali się nawet mieszkańcy Christianii, niezależnej, alternatywnej społeczności w Kopenhadze. Można tu zawsze kupić hasz, ale nigdy nie występuje się przeciwko dobru wspólnemu.

Teraz więc nie trzeba już nosić maseczek w sklepach i środkach komunikacji, ale nadal należy trzymać się na dystans. Maski należy mieć tylko w małych muzeach, duże nie wymagają już nawet paszportów covidowych, co jeszcze miesiąc temu było tu normą. Testują się dobrowolnie i bez przymusu siedzą w domu kilka dni, aby nie zarażać. Nie potrzebują nakazów, aby zadbać o siebie i innych. W kraju, w którym przeciętnemu obywatelowi żyje się wygodnie, bo ma dostęp do wszystkiego, czego potrzebuje, słowo „inny” nabiera zupełnie nowego znaczenia.

Siła wspólnoty

W Kopenhadze byłam też na wystawie absolwentów architektury. Dania jest jednym z krajów, które kształtują światowy dizajn (meble, wzornictwo przemysłowe, sztuka użytkowa). Niekomercyjne plaże i promenady, przyjazna niska zabudowa w opozycji do koncepcji manhattanizmu. Nikt tam już nie wyobraża sobie miast, osiedli i mody bez uwzględnienia emocjonalnych potrzeb człowieka. I większość zdaje sobie sprawę z samotności współczesnego człowieka w nieprzewidywalnym świecie. Dlatego każdy projekt, który widziałam na tej wystawie był ukłonem w stronę ludzkiej kruchości. Nie ma sensu się jej wstydzić, bo taka jest ludzka kondycja.

Młodzi architekci skupiają się w swoich projektach na możliwościach, jakie daje architektura. Łączą ekologię i udogodnienia dla lokalnych społeczności, które są możliwe do wykonania dzięki osiągnięciom nowoczesnych technologii. Wiedzą, że siła przetrwania planety tkwi w naszej zdolności do tworzenia małych wspólnot, które potrafią ograniczyć pazerność wielkich korporacji.

Połączenie osiągnięć technologicznych z troską o wspólnotowość sprawia, że Dania to jeden z najbardziej nowoczesnych krajów na świecie – to podkreślają wszyscy moi rozmówcy. Jeśli tylko nie pomyli się duńskiej powściągliwości z mrukowatością, egzystować w Danii można bez lęku o przyszłość. „Żyj i daj żyć innym” manifestuje się tutaj na każdym kroku, stając się drogowskazem dla mieszkańców kraju Andersena, Kirkegaarda, Karen Blixen i Larsa von Triera.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Najnowsze wpisy naszych autorów Wszyscy autorzy
Przyszłość jest tutaj

Podaj swój adres email i odbieraj najświeższe informacje o nowych technologiach i nie tylko.

email-iconfacebooktwitteryoutubelinkedin instagram whatsup
Skip to content