7 grudnia 2020

mObywatel, czyli tożsamość w smartfonie. Coraz bardziej warto mieć tę aplikację?

Coraz bardziej opłaca się ściągnąć na smartfona aplikację mObywatel. Dzięki niej w zasadzie możemy już nie nosić ze sobą portfela. Od tego weekendu do mObywatela można włożyć - poza dowodem osobistym, dowodem rejestracyjnym samochodu i legitymacją studencką - również prawo jazdy. W mObywatel są też punkty karne i e-recepty. I to już jest coś

Coraz bardziej opłaca się ściągnąć na smartfona aplikację mObywatel. Dzięki niej w zasadzie możemy już nie nosić ze sobą portfela. Od tego weekendu do mObywatela można włożyć – poza dowodem osobistym, dowodem rejestracyjnym samochodu i legitymacją studencką – również prawo jazdy. W mObywatel są też punkty karne i e-recepty. I to już jest coś

mObywatel to aplikacja, która w swojej pierwotnej wersji była de facto elektroniczną wersją dowodu osobistego. Po jej ściągnięciu i aktywowaniu można było okazywać dowód tożsamości w smartfonie. Inna sprawa, że był to raczej gadżet, niż powszechnie honorowane poświadczenie tożsamości.

mObywatel: od mobilnej kopii dowodu osobistego do mTożsamości

Owszem, taki elektroniczny dowód osobisty uznawał konduktor w pociągu, ale już policjant w czasie kontroli drogowej oczekiwał plastikowego dokumentu. I to mimo, że ten elektroniczny ma coś w rodzaju „hologramu”, potwierdzającego jego autentyczność. W zależności od kąta, pod jakim oglądamy na ekranie mobilny dowód, zmienia się kolor godła państwowego. Tego, który jest w lewym górnym rogu ekranu. W biurowcach różnie z akceptowalnością mObywatela bywało, w urzędach też.

Ale dziś mObywatel ma już całkiem sporo funkcji. Jakiś czas temu – co opisywałem na „Subiektywnie o finansach” – do aplikacji trafił dowód rejestracyjny samochodu. I to razem z potwierdzeniem posiadania polisy OC oraz przypominajką dotyczącą kwitu dopuszczającego auto do ruchu.

Co prawda w tym samym czasie i tak przestało być obowiązkowe wożenie tych dokumentów przy sobie, ale przynajmniej w przypadku kolizji albo wypadku samochodowego i konieczności spisywania oświadczeń z innym kierowcą można było zacząć posługiwać się smartfonem.

Teraz system się „domyka”, bo właśnie przestało być obowiązkowe wożenie ze sobą prawa jazdy. A więc ostatniego dokumentu, który standardowo trzymaliśmy w portfelu (obok dowodu osobistego i dowodu rejestracyjnego auta). Jeśli więc w smartfonie mamy również karty płatnicze – a więc korzystamy z usługi Apple Pay lub Google Pay – oraz jedną z aplikacji do płacenia za bilety oraz za parkowanie – w zasadzie możemy zaryzykować poruszanie się po mieście wyłącznie ze smartfonem w ręku.

Prawo jazdy w wersji cyfrowej w aplikacji mObywatel

Czytaj też: Dlaczego smartfony nie pomagają nam w walce z Covid-19?

Jak się wylegitymować przez smartfona?

Tym bardziej, że mObywatel ma też od niedawna funkcję przekazywania poświadczenia tożsamości w automatyczny sposób. Nie tylko możemy zalogować się do aplikacji (niestety, za każdym razem trzeba wpisać hasło – a aplikacja wymaga, żeby było trudne, nie działa logowanie przez biometrię palca, czy twarzy) i okazać mobilny dowód osobisty ze zmieniającym kolory hologramem. Możemy też użyć funkcji „przekaż” (pierwsza z lewej opcja na dole).

Jeśli druga strona – urzędnik albo pracownik komercyjnej firmy, która wykorzystuje tę technologię – dysponuje analogiczną aplikacją (mWeryfikator), to wystarczy kliknąć opcję przekazania QR kodu z naszej aplikacji, by potwierdzić naszą tożsamość. I analogicznie przyjąć poświadczenie tożsamości od kogoś, kto nam okazuje dowód (aplikacja uruchamia skaner).

O ile mi wiadomo, na razie z możliwości, które daje mObywatel wśród komercyjnych firm korzysta m.in. PZU. Czyli spotykając się z agentem tej firmy, albo przychodząc do agencji (nie wiem czy każdej) nie trzeba mieć przy sobie dowodu tożsamości. Do przedłużenia lub zawarcia umowy wystarczy mobilny mObywatel.

Do miasta tylko ze smartfonem w ręku: wreszcie to możliwe

Nie jestem pewien, czy na mObywatela „nawróciła się” już policja i wszystkie urzędy. Ale w momencie, w którym to nastąpi, będziemy mogli być cyfrowymi obywatelami pełną gębą. Może niewiele rzeczy jeszcze możemy w kontaktach z państwem załatwić przez internet (zwłaszcza jeśli porównamy nas z Estonią). Ale chodząc po ulicy bez żadnych dokumentów, bez pieniędzy, bez kart lojalnościowych, bez biletów i w ogóle bez portfela – możemy całkiem długo przeżyć.

Są i dodatkowe bonusy, takie jak możliwość korzystania przez mObywatela z e-recept (ostatnio nie chorowałem, więc nie powiem jak to działa, bo jeszcze nie testowałem), dostępne na kilka kliknięć informacje o tym, kiedy samochodowi kończy się ubezpieczenie i dopuszczenie do ruchu oraz – to dobry dodatek – dostęp do informacji o punktach karnych. Całkiem duży pakiet wieści w jednej aplikacji w smartfonie.

Tak teraz wygląda mObywatel po ściągnięciu wszystkich dostępnych dokumentów

Czytaj więcej: Jak wykupić e-receptę? Na „Subiektywnie o finansach” już to przetestowaliśmy

A ile plastiku przy tym się zaoszczędzi? Nota bene – nie wiem, czy wiedzieliście – ostatnio mBank wypuścił kartę płatniczą, która w ogóle nie istnieje w plastiku! Jest wyłącznie w wersji cyfrowej. Nie jest to wcale wirtualna karta służąca tylko do płatności online (takie wirtualne karty były już wcześniej znane). To pełnowartościowa karta, którą można płacić w sklepach w Polsce i z której można wyciągać pieniądze via bankomat. O ile oczywiście ma on funkcję zbliżeniową – jest ona w połowie bankomatów w kraju.

Mniej więcej półtora miliona ludzi ma już aplikację mObywatel w swoich smartfonach. Czytelników Homodigital.pl zachęcam, żeby ją sobie ściągnęli i się w niej zarejestrowali. Jak to się robi – opisywałem jakiś czas temu na „Subiektywnie o finansach”, odsyłam do tego poradnika. Nie jest to jakoś szczególnie skomplikowane, ogarniecie na pewno.

Czytaj też: Czy wkrótce zamiast żywego urzędnika będzie obsługiwał nas Virbe, czyli wirtualna istota?

mObywatel: co musisz mieć, żeby zacząć korzystać?

Żeby móc korzystać z aplikacji mObywatel (oraz z jej wszystkich funkcji – mTożsamość, czyli cyfrowy dowód osobisty, mPojazd – czyli mobilny dowód rejestracyjny, mPrawoJazdy, czyli prawko w smartfonie), potrzebny jest profil zaufany. Bez tego nie można się zweryfikować w aplikacji.

Profil zaufany do tej pory założyło ponad 7 mln Polaków. Jest to prosta operacja, dzięki której w różnych rządowych usługach możemy się weryfikować za pomocą danych logowania na swoje konto bankowe. Żeby założyć profil zaufany, trzeba po prostu wybrać taką opcję w swoim internetowym serwisie bankowym. Zwykle w fiszce „e-urząd”, wybieramy opcję „załóż profil zaufany”.

Tutaj więcej o profilu zaufanym: Co dzięki niemu możesz załatwić w urzędzie?

Potwierdzenie decyzji o założeniu w danym banku profilu zaufanego (czyli ustanowienia loginu i hasła do banku jako „podpisu” potwierdzającego dostęp do różnych serwisów i usług rządowych) zwykle odbywa się dokładnie tak, jak potwierdzenie dowolnego przelewu.

Jeśli ktoś ma w smartfonie mObywatela, ale jeszcze nie ściągnął sobie nowych usług (np. mPrawa Jazdy wraz z opcją podpatrywania punktów karnych), to też będzie musiał wykorzystać do tego profil zaufany. Trzeba ściągnąć najnowszą wersję aplikacji z e-sklepu, zalogować się do niej, a potem wybrać usługę, którą chcemy dorzucić sobie do apki. Potem trzeba przejść do potwierdzenia tożsamości via profil zaufany. A następnie wybrać to…

Ekran wyboru logowania do profilu zaufanego. Tutaj można się pomylić

Nie trzeba skanować plastikowego prawa jazdy, samo się załaduje do aplikacji i nam pokaże.

Czytaj też: Sztuczna inteligencja w aplikacji mobilnej pomoże w walce z Covid-19? Przełomowe odkrycie naukowców

Home Strona główna Subiektywnie o finansach
Skip to content email-icon