Partner serwisu

„Wiedźmin: Pogromca Potworów” już działa. Czy czeka nas smartfonowy szał na miarę Pokemon GO?

Od 21 lipca gracze mogą wziąć stalowy i srebrny miecz na plecy, spakować eliksiry, oleje oraz petardy i walczyć jako wiedźmin – ekspert do walki z potworami w grze AR „Wiedźmin: Pogromca Potworów”. Wystarczy chwycić w dłoń smartfona i ruszyć na spotkanie przygody. Postanowiliśmy przyjrzeć się nowej grze i porozmawiać o niej z twórcami.

W grze „Wiedźmin: Pogromca Potworów” (org. The Witcher: Monster Slayer) można się wcielić w rolę zawodowego łowcy potworów – wiedźmina, a profesją tą trudził się m.in. Geralt, znany z książek Andrzeja Sapkowskiego i serii gier stworzonych przez CD PROJEKT RED. Gra wydaje się obowiązkowym punktem dla każdego fana „rzeźnika z Blaviken”. Może też być to dosyć ciekawa alternatywa dla dostępnych na rynku gier wykorzystujących technologię augmented reality, czyli rzeczywistość rozszerzoną – system łączący świat rzeczywisty z tym generowanym komputerowo.

Zobacz również:

Wiedźmin: Pogromca Potworów – kilka słów o grze

„The Witcher: Monster Slayer” to terenowa gra RPG z rzeczywistością rozszerzoną AR dostępna na smartfony z systemami Android i iOS. Gra została stworzona przez Spokko, spółkę powołaną przez CD Projekt Red w 2018 roku. „Wiedźmin: Pogromca Potworów” jest pierwszą grą opartą na lokalizacji z pełnoprawną fabułą i jedną z niewielu gier mobilnych na rynku, gdzie moralne wybory gracza mają swoje konsekwencje. Oczywiście poza wątkiem fabularnym można zabijać potwory dla satysfakcji i punktów doświadczenia.

Zobacz również:
Pegasus podsłuchuje na potęgę. Jak się chronić przed bezczelnością władz?
Klikniesz, kotku? – wywiad z Piotrem Zielińskim o internetowych pracownicach seksualnych
Opiekuńcza sieć inwigilacji. Czy technologia sprawia, że jesteśmy jak dzieci we mgle?

Jak informuje producent gry firma Spokko, gracz, przemierzając okolice, za pomocą swojego urządzenia mobilnego ma możliwość tropienia naturalnej wielkości potworów ze świata Wiedźmina. Aby upolować te stwory, zbadać je i przygotować się do walki, musi korzystać z wiedźmińskiej wiedzy. Okazuje się, że zarówno pora dnia, warunki atmosferyczne i charakterystyka potworów – wszystko to odgrywa rolę w staraniach, by zostać elitarnym pogromcą potworów.

Wiedźmin rusza na łowy z lekkim opóźnieniem

Premierę gry zapowiedziano na 21 lipca 2021 roku i tak też się stało. Oczywiście nie obyło się bez kłopotów i delikatnego poślizgu. Jak poinformowała wczoraj firma Spokko:

Rozpoczęliśmy proces propagacji „Wiedźmina: Pogromcy Potworów” wcześniej, by gra mogła wystartować na całym świecie o godzinie 12:00 czasu środkowoeuropejskiego. Niestety z powodu problemów technicznych i pracami nad ich rozwiązaniem, gra jest aktualnie niedostępna dla graczy.

Mało brakowało, aby „The Witcher: Monster Slayer” pogromił sam siebie. Na szczęście na razie „klątwa cyberpunka” ominęła komórkowego Wiedźmina i ok godz. 16.00 można było już bez problemu unicestwiać kolejne zastępy plugawych potworów, poczynając od własnego domu, bloku czy podwórka.

Testy „Wiedźmin: Pogromca Potworów” wypadły pozytywnie

Przez ostatnie kilkanaście dni mieliśmy okazję jako redakcja testować beta wersję gry. Na początek należy przyznać, że grafika jest bardzo przyjemna, przynajmniej jeśli chodzi o wizualizację potworów i samej walki. Moim zdaniem w porównaniu do Pokemon GO grafika jest lepsza, a z pewnością ciekawsza dla oka. Jak oceniają twórcy pod względem poziomu grafiki bliżej Wiedźminowi do gier konsolowych niż do Pokemon GO. Tak daleko bym nie szedł, ale rzeczywiście fani wiedźmina narzekać nie będą. Gra działa płynnie, interfejs jest dosyć czytelny, łatwy w obsłudze i graficznie spójny. Pewnie dla wielu graczy widok mapy mógłby być nieco bardziej dopracowany. To wszystko bardzo subiektywna kwestia i pozostawiam ją do oceny innym graczom.

„Wiedźmin: Pogromca Potworów” jest grą typu location based i rozgrywka zależy przede wszystkim od miejsca, w którym znajduje się gracz, a także pory dnia czy zjawisk pogodowych.

– Technologia AR, która poprzez ekran smartfona pozwala niejako przenieść do naszej rzeczywistości postaci z rzeczywistości wirtualnej, to tylko jeden z elementów, które zwiększają immersję w naszej grze. AR sprawdza się równie dobrze przy planowaniu nowego umeblowania w pokoju, jak i podczas rozgrywki w Wiedźminie: Pogromcy Potworów, gdzie jako gracze możemy niejako spotkać się z bohaterem gry, znajdującym się w tym samym pokoju, mówiącym do nas i reagującym na to, że chodzimy wokół niego – tłumaczy Maciej Weiss, Game Director w Spokko.

Wiedźmin działa, ale nie na wszystkich urządzeniach

Najważniejsze, że gra nie jest zbyt awaryjna. Przynajmniej na razie. Mogę to ocenić po kilku godzinach od premiery oficjalnej wersji, beta wersja miała swoje gorsze momenty i dosyć często się zawieszała. Co prawda do gry używam iPhone 11 PRO, być może na starszych telefonach jej płynność jest nieco gorsza.

Tu dochodzimy do momentu, kiedy trzeba wspomnieć o dostępności czy kompatybilności gry z dostępnymi na rynku telefonami. System iOS i Android to jasne. W przypadku produktów Apple, w nowego Wiedźmina zagracie od wersji 6s. Z kolei w przypadku urządzeń z Androidem „The Witcher: Monster Slayer” wymaga urządzenia z obsługą ARCore, czyli środowiska Google dla gier i aplikacji AR. Ich lista jest ściśle ograniczona i uzależniona od certyfikatu Google’a. Tutaj możecie znaleźć pełną listę kompatybilnych urządzeń.

Poza kilkugodzinnym opóźnieniem trzeba jeszcze powiedzieć o jednej kwestii, czyli o pewnych bugach, które pojawiły się tuż po odpaleniu gry przez niektórych graczy. Otóż jeden z nich poinformował na grupie na Facebooku, że po przejściu samouczka otrzymał prawie 120 tysięcy punktów doświadczenia i awansował na 18 poziom. Posta okrasił stosownym screenem z gry. Klątwa cyberpunka jednak działa? Zobaczymy.

Wiedźmin w AR? Rozszerzona rzeczywistość potrafi znużyć

Potwory możemy zabijać zarówno w wersji AR lub bez niej. Rozszerzona rzeczywistość jest ciekawym aspektem gry, kiedy pokonujemy potwory w centrum miasta czy też nad morzem. Jednak po kilku dniach przynajmniej w moim przypadku zaczęła się nudzić, a zabijanie potworów w kuchni czy na balkonie zaczęło być nużące i przełączyłem się na widok standardowy. Wtedy walczymy z potworami w losowo wygenerowanym tle. Dla mnie nie jest to gorsza opcja niż rozszerzona rzeczywistość. Z kolei interakcje w trakcie rozgrywki ze napotykanymi bohaterami bardzo dobre ogląda się w wersji AR.

Przejdźmy do potworów. W grze znajdziemy dosyć wierne odwzorowanie znanych nam z Wiedźmina bestii jak nekkery, baby wodne, wywerny, ghule czy gryfy. Każdy potwór ma swoje słabości, a dzięki wykorzystywanym przez Wiedźmina odpowiednim eliksirom, olejom i petardom oraz oczywiście właściwie dobranemu mieczowi można ich pokonać łatwiej lub z większą trudnością. Poziomami trudności odznaczają się też konkretne potwory. Łatwiej będzie np. zabić nekkera niż gryfa, nie mówiąć już o fabularnych przeciwnikach.

Oczywiście skutkuje to odpowiednią ilością punktów doświadczenia. Za walkę otrzymuje sie właśnie punkty plus złoto oraz różnego rodzaju odczynniki zabrane z potworów. Z tych ostatnich możemy sporządzać eliksiry i oleje. Za to pieniądze posłużą do zakupu odpowiednich broni, zbroi czy innego rodzaju ekwipunku. W grze możemy też wykonywać dzienne zadania, za które otrzymujemy dodatkowe pieniądze i prezenty. Co prawda nie ma kooperacji ani żadnego trybu wieloosobowego, ale twórcy zapewnili graczom możliwość wspierania się w postaci przesyłania losowych przedmiotów pomiędzy znajomymi.

Czy Wiedźmin zadbał o bezpieczną podróż?

Mapa jest wiernym odwzorowaniem topograficznym otaczającej nas rzeczywistości dzięki wykorzystaniu Google Maps. Przy okazji szału związanego z inną grą terenową opartą na technologii AR, czyli Pokemon GO wiele osób wskazywało na kwestię bezpieczeństwa, tudzież zagrożeń związanych z niefrasobliwym działaniem graczy. Pojawiały się niebezpieczne przypadki potraceń graczy przez auta, media doniosły o setkach tysięcy wypadków i zdarzeń, a nawet o zgonach. Na szczęście Wiedźmin: Pogromca potworów zawiera w sobie dbałość o kwestie bezpieczeństwa.

Jak poinformował mnie Maciej Weiss Game Director w Spokko bezpieczeństwo graczy to zdecydowanie jedna z najważniejszych kwestii w grach opartych na lokalizacji.

Chcemy mieć pewność, że wszystkie aktywności w grze są umieszczone w miejscach bezpiecznych dla graczy. Dlatego punkty zainteresowania (tzw. POI, points of interest, na których opiera się gra) znajdują się w miejscach, które są publicznie dostępne i nie naruszają żadnych lokalnych ograniczeń. Jeśli jednak zadanie wygeneruje się w miejscu niedostępnym (gra opiera się na danych z Map Google), gracze mają możliwość jego przeniesienia. Ponadto przypominamy graczom, aby pamiętali o lokalnych ograniczeniach, na przykład związanych z pandemią. Podobnie gdy ktoś chce grać podczas jazdy samochodem, otrzyma powiadomienie, że tego typu aktywność jest niebezpieczna – zauważa Weiss.

Wiedźmin pokona Pokemona?

Najpopularniejszą grą, z jaką przyjdzie „The Witcher: Monster Slayer” konkurować jest niewątpliwie Pokemon GO. Pozostaje oczywiście pytanie, czy z taką grą można konkurować. Czy ma to sens i czy Spokko lub CD Projekt RED się na to silą. Raczej nie, choć sukces na miarę tej słynnej gry przyjęliby z otwartymi ramionami. Pokemon GO to gra miejska należąca do gatunku komputerowych gier fabularnych, korzystająca z technologii rzeczywistości rozszerzonej. Stworzona przez przedsiębiorstwo Niantic i wydana w lipcu 2016 roku. Okazała się ogromnym sukcesem na całym świecie.

Co ważne, pomimo swojego wieku z każdym rokiem, radzi sobie coraz lepiej. Od początku jej istnienia zanotowano ponad 632 mln pobrań z Google Play i Apple Store łącznie. Choć gra jest darmowa, pozwala oczywiście na zakupy w aplikacji. Jak donoszą branżowe media według raportu Sensor Tower, w ciągu 5 lat od premiery, gracze wydali na Pokemon GO ok. 5 miliardów dolarów. Rekordowy miliard padł w „covidowym” 2020 roku, pomimo pandemii i ograniczonej możliwości przemieszczania. Nic też nie wskazuje, aby w kolejnych latach gracze Pokemon GO mieli zarzucić tę grę.

Twórcy „The Witcher: Monster Slayer” nie chcą mówić ani o pieniądzach, ani też o estymacjach na temat liczby graczy. Wydaje się, że czas pokaże, czy komórkowy Wiedźmin zaskoczy, czy też nie.

Grosza daj Wiedźminowi?

Oficjalnie gra jest darmowa. Co więcej, Spokko zapewnia, że można ją przejść bez wydania ani jednej złotówki, orena czy novigradzkiej korony.

– Działamy w branży mobilnej od 2008 roku i widzieliśmy już niestety wiele przykładów nieuczciwych praktyk na tym rynku. Zawsze kierowaliśmy się zasadą bycia fair i nie chcemy zmuszać graczy do odblokowywania treści za pieniądze. Naszym zadaniem jako dewelopera jest stworzenie prawdziwej wartości dla graczy i sprawienie, że jeśli zdecydują się na zakup czegoś w grze, będą z tego zadowoleni – informuje Maciej Weiss.

„Wiedźmin: Pogromca Potworów” jest zatem grą free to play, ale żeby ją przejść nie musisz wydać nawet złotówki. W grze występuje tylko jedna waluta, ponieważ twórcy nie chcą, aby gracz znał rzeczywistą wartość jakiegoś przedmiotu. W przeciwieństwie do gier, które zawierają wiele różnych walut premium.

– Jeśli chodzi o reklamy w grze, obecnie nie ma żadnych i nigdy nie dodamy czegoś, co mogłoby zakłócić płynność gry lub immersję. Jeśli chodzi o partnerów – nie mamy jeszcze takich planów, ale nie wykluczamy żadnej opcji współpracy w przyszłości. Na razie koncentrujemy się jednak na premierze gry i nadchodzących aktualizacjach – dodaje Game Director w Spokko.

Podsumowanie – to wcale nie musi być hit

Na komórkowego Wiedźmina gracze czekali trzy lata. Wydaje się, że dla fanów serii gier od CD PROJEKT RED, fanów świata stworzonego przez Sapkowskiego a także entuzjastów gier z wykorzystaniem AR to pozycja obowiązkowa. Przynajmniej do przetestowania. Reszta graczy zapewne będzie chciała zapoznać się z produktem i prędzej czy później go porzuci, jak wiele gier na smartfony. Wątek fabularny jest ciekawy, ale nie na tyle, aby koniecznie przemierzać całe miasto w celu znalezienia skarbu czy potwora. Bestie pojawiające się losowo, często się powtarzają. Brak kooperacji z innymi graczami także nie będzie wsparciem dla tej gry. Z kolei zabicie kilku ghuli, harpii czy nekkerów może poprawić humor i stanowić ciekawy przerywnik w trakcie ciężkiego dnia w pracy.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Najnowsze wpisy naszych autorów Wszyscy autorzy
Przyszłość jest tutaj

Podaj swój adres email i odbieraj najświeższe informacje o nowych technologiach i nie tylko.

email-iconfacebooktwitteryoutubelinkedin instagram whatsup
Skip to content