Partner serwisu

Król jest nagi. Czyli komputery bardzo nieosobiste

Jestem z pokolenia, które pamięta ekscytację z instalacji Windowsa 3.11. Chwilę wcześniej wszyscy pisaliśmy komendy tekstowo w DOS’ie co było nawet całkiem fajne. Przynajmniej patrząc na to z dzisiejszej perspektywy. Jak bardzo nieprzyjazne były i wciąż są komputery osobiste.

Zobacz również:

Jednak pojawienie się pierwszego interfejsu graficznego było przeskokiem technologicznym do innej dekady. Nie wiem czy da się to do czegoś porównać w skali doświadczeń dzisiaj. Musielibyśmy sobie wyobrazić, że kolejny system operacyjny np. w całości jest oparty na VR i dodatkowo nieźle działa.

Wtedy z roku na rok komputery stawały się coraz bardziej osobiste, prostsze, wygodniejsze. Kolejny solidny skok to Windows 95. Przejście na ten system było absolutną rewolucją w tamtych czasach. Pojawiło się menu Start, zmienia się sposób uruchamiania programów. Kompletnie zmienia się cały UX, chociaż wtedy nikt jeszcze nie wiedział, co to jest UX.


giphy

Nowa odsłona serwowała nam ogromny postęp w nawigacji, jakość obrazu. Pierwsze zalążki personalizacji robiły ogromne wrażenie. Później już było coraz lepiej, 98, ME o którym chcemy wszyscy zapomnieć do XP. Każda nowa odsłona wnosiła nowe funkcje. Pozbywaliśmy się uciążliwej instalacji sterowników, ożywały coraz to nowe multimedia. Napędy czytały coraz to większe nośniki. Technologia taniała i powszechniała. Im dalej szliśmy, im więcej lat mijało, tym te przeskoki funkcjonalne były coraz mniejsze. Albo mniej odczuwalne. Nie było już skoku z poziomu DOS’a do Windowsa. I w sumie nie rozumiem czemu.

Żeby było jasne. Rozumiem rozwój technologii traktowany jako nowe odsłony procesorów, wyższą rozdzielczość. Do tego dłuższą pracy na baterii, zwiększanie mocy obliczeniowych GPU, jeszcze szybsze dyski. Wszystko to jest dla mnie jasne. Oglądam premiery, konferencje, śledzę marketing. To co mnie dość mocno martwi to fakt, że jednak ja mniej więcej od 20 lat piszę tak samo teksty. Używam tych samych funkcji w programach graficznych, składam te same arkusze i robię podobnie prezentacje. Jasne, że poprawiłem swoje umiejętności, nabyłem wiedzy. Pewnie, że pracuje mi się przyjemniej i wydajniej. Ale nie rozumiem, czemu, kiedy w około technologia staje się imponująca, zapomnieliśmy o rozwoju systemów operacyjnych komputerów osobistych?

Selfi z marska kontra kreska w mailu!


Poczta, przeglądarka i pakiet biurowy, taki lub inny. To jest udany powrót do przeszłości. Za każdym razem jak piszę maila, bez względu na to jakiej aplikacji używam, zalewa mnie krew. Nie jestem w stanie nawet wstawić strzałki z jednej sekcji do drugiej. Zmienić formatowania w środku na wielokolumnowe, po to, aby później osadzić swobodnie multimedia i zamarkować na nich jakieś ważne rzeczy dla tematu. Najchętniej palcem, kreską, linią elastyczną jakąś. Zawsze więc pisząc maila myślę o tym, że ta forma komunikacji, imponująca przy starcie internetu za bardzo się nie zmieniła. Dodanie klawiatury emitkonów w kolejnej odsłonie odebrałem jako drwinę z moich bolączek.

Czuję jakąś nierówność, bo tuż obok przesyłamy swobodnie tony video, dyktujemy na telefonach wiadomości tekstowe. Przymierzamy wirtualne meble z katalogów przez smartfony, wypożyczamy elektryczne samochody, a będąc w nich możemy wydawać komendy głosowe. Nawet moja pralka stara się nauczyć moich zachowań, nie wspominając o ogrzewaniu, czy autonomicznych odkurzaczach. Do tego chwilę temu Chińskie łaziki zrobiły sobie selfie na Marsie. NATO zaktualizowało pakt obronny o współpracę w zakresie ataku z kosmosu. A ja nie mogę wstawić kreski w mailu!

Powtarzalność do znudzenia. Bez nauki


Pomyślmy uczciwie. Nasze korzystanie z komputera jest bardzo powtarzalne, bez względu czy naszym narzędziem pracy jest przeglądarka, pakiet biurowy, czy dedykowane oprogramowanie. Powtarzamy te czynności w nieskończoność wykonując inną, ale ciągle tą samą pracę! Jak spędzamy sporo czasu w internecie, możemy się połasić o kilka pluginów, które trochę zautomatyzują naszą pracę, ot uczynią ją odrobinę przyjemniejszą. Ale nie wiele. Nikt mnie nie kupi tym, że systemy zakładek są ładniejsze, a formularze same się wypełniają. To jest automatyzacja na poziomie minimalnym, chociaż i ta często szwankuje. Komputery nie są więc tak bardzo inteligentne, jak byśmy chcieli.

Oczekiwałbym, aby cały proces wyszukiwania informacji w sieci uczył się mojego zachowania i w locie oceniał np. źródła, które dla mnie są przydatne, a które są zbędne. Nie wspomnę jakie mam oczekiwania wobec pakietu biurowego (ogromne, płonne nadzieje), bo dane zmieniam, ale praca na szablonach i kilka makr – to nie jest to, czego bym oczekiwał. Zwłaszcza, że tuż obok sztuczna inteligencja pozwala mi na szeroki przekrój działań. AI może znaleźć na rentgenach raka, jest w stanie wykrywać większość obiektów przy pomocy kamery, generować w locie nieistniejące twarze, optymalizować trasy. Co potrafią komputery? Odtworzyć wcześniej zamknięte okna po restarcie. Zapisać coś w chmurze. Ale same w sobie – jako narzędzie uczące się mojego zachowania i sposobu pracy – są bezgranicznie głupie.

Dane. Tony danych. I komputery wariują

Do stworzenia rozwiązań AI konieczny jest element o nazwie Machine Learning. Czyli posiadanie danych wejściowych do analizy, zbioru, który można przetwarzać i szukać rozwiązań powtarzalnych (mocne uproszczenie). Uczyć się po prostu na powtarzalnych i schematycznych danych. Jeśli spojrzymy nieco inaczej na nasz komputer osobisty, to łatwo zauważyć, że mamy tony ujednoliconych zachowań. Mało tego, w odniesieniu do innych urządzeń, mamy znacznie większe pole analizy. Klikamy, podążamy wzrokiem, wpisujemy teksty, uruchamiamy programy, odtwarzamy muzykę, oglądamy filmy, tworzymy frazy, zaznaczamy. Część usprawnień przeniesionych jest na aplikacje, które mając strzępki danych jakie posiada komputer (chociażby ciasteczko) są w stanie dokonywać całkiem sporych automatyzacji wobec naszych zachowań. Polecić film, rekomendować muzykę, dobrać loty czy znaleźć hotele. To najprostsze rozwiązania, ale i tak w przewadze do naszych komputerów.

Jeśli na chwilę się rozmarzymy, to nie trudno sobie wyobrazić, że komputer osobisty, wspiera nas w wyszukiwaniu informacji, pomaga pisać, arkusze powinny się uczyć predykcji. Do tego edytory tekstowe wyświetlają nam dodatkowe zbiory danych powiązane ze słowami kluczowymi jakich używamy w tekście. Ale rozmarzmy się bardziej, przecież od tego jest technologia. Maile wg. nadawcy i tematów jakie się pojawiają mogą być markowane jako ważniejsze, konieczne do odpowiedzi ty i teraz i na później.

System może podpowiadać co i kiedy powinniśmy napisać, aby osiągnąć najlepszy efekt. Czemu mój mail nie zachowuje się jak Ernest Hemingway, który siedzi obok i podpowiada wyjątkowy sposób doboru słownictwa? Albo Kundera? Czemu arkusz nie przeszukuje sieci, aby znaleźć te same estymacje budżetowe jakie ja liczę, ale robione przez lepszych ode mnie, aby zasugerować zmiany? Dlaczego rano nie czeka na mnie wydrukowana recepta, skoro za dwa dni traci ważność? Czy system nie może umówić mnie w przeciągu najbliższych dwóch tygodni do lekarza i dodatkowo sprawdzić opinie o nim? Czemu ja go muszę ciągle wyręczać?

Wszystkie te dane mamy w zasięgu ręki. Jedną komendą system powinien przygotować się pod kolejną prezentację pobierając zbiory danych do użycia i robiąc wstępne formatowanie, widząc moje poprzednie 30 prezentacji. Tutaj marzenia się zderzają z rzeczywistością, bo nowe odsłony systemów operacyjnych to nowe ikony, zwiększanie wydajności, czasami poprawa efektów wizualnych. I tyle.

Hey Siri, nasza rozmowa jest bez sensu

Interfejsy głosowe, to nie sztuczna inteligencja. Pamiętam odsłonę asystenta Google. Cały świat mógł zobaczyć, że integracja z kalendarzem i możliwość wykonania ludzko brzmiącego połączenia w celu rezerwacji wizyty u fryzjera właśnie stało się realne.

Mniej więcej w tym samym czasie systemy operacyjne od Apple dostały Siri, która dzięki komendom głosowym jest w stanie wykonać część czynności na naszym telefonie i komputerze. Problem polega na tym, że to tylko wykonywanie czynności. Klik zamieniony na głos. Zamiast kliknąć na folder pobrane, mogę wydać komendę aby system wyświetlił zawartość folderu. Mogę zapytać o ilość wolnego miejsca na dysku, mogę wydać polecenie wyszukania określonych informacji w sieci.

Ale to tylko zmiana interfejsu, nie tak dobitna jak migracja z DOS na Windows lata temu, bo nie zmienia zasad użytkowych. Działania są te same, nie ma uczenia się! Apple przez wiele lat informował, że brak uczenia się systemu Siri wynika z tego, że szanują naszą prywatność i nie przetwarzają historii naszych zachowań. Idea jest szczytna, ale jeśli ktoś by mnie zapytał i miałbym do wyboru – zblokowanie rozwoju funkcjonalnego systemu operacyjnego względem ochrony prywatności – wolałbym mieć wybór.

Jak powinien się zachowywać system operacyjny przyszłości? Napisz do mnie – wołają komputery

Porozmawiajmy o przyszłości systemów operacyjnych. Zapewne nie jestem jedyny, który ma niespełnione oczekiwania wobec komputerów osobistych. Wyobrażanie sobie coraz to nowych funkcji w oparciu o rozwój technologii jest przyjemną gimnastyką umysłową. Jeśli więc masz chwilę, napisz, co powinien robić komputer osobisty korzystający z najnowszych technologii. Jak powinna wyglądać nasza praca z dnia na dzień. Jak powinien się nas uczyć i co za tym powinno iść.

Rozmarzmy się wszyscy na moment, pogłówkujmy technologicznie. Całość zbiorę w osobny tekst i poczytamy z wypiekami na twarzy. Taki mini manifest ludzkości wobec niespełnionych szans technologii. I tego, że komputery wciąż bywają wrogie.

Jak powinna wyglądać Twoja praca na idealnym systemie operacyjnym? Mądrym? Pełnym AI? Pisz na piotr.dominik@homodigital.pl.

Subscribe
Powiadom o
guest
5 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Pebble
Pebble
1 miesiąc temu

Świetny tekst!

TFggh
TFggh
1 miesiąc temu

Tak to były czasy widowz na 10 dyskietkach czy robienie kawałów w postaci pliku restart.bat , a potem już zaczęło się rozrastać najpierw do mega a potem do giga bajtów , pytanie gdzie jest kres?
czy komputery będą terminalami gdzie system będzie subskrybcją jak dostęp do np programów i usług Adobe albo do rozrywki jak hbo czy netflix ?

Nexus
Nexus
1 miesiąc temu

Chyba nie wiesz co to jest NEXUS OS, NEXOS. Nexus.io pozdro.

Nexus
Nexus
1 miesiąc temu

Chyba nie wiesz co to jest NEXUS OS, NEXOS. Zerknij na ten zdecentralizowany system operacyjny Nexus.io

Najnowsze wpisy naszych autorów Wszyscy autorzy
Przyszłość jest tutaj

Nasi autorzy

Podaj swój adres email i odbieraj najświeższe informacje o nowych technologiach i nie tylko.

email-iconfacebooktwitteryoutubelinkedin instagram whatsup
Skip to content