Partner serwisu

Jak stworzyć produkt cyfrowy, który nie upadnie niczym Vista?

Korzystamy z nich codziennie. Przyzwyczailiśmy się ich nie zauważać. Produkty cyfrowe – elementy naszego życia, które ułatwiają ogarnianie codziennych spraw. Aplikacje na smartfony, strony www, oprogramowanie – choćby tak podstawowe, jak Windows w laptopie – stały się niezbędne. Nic dziwnego, że coraz więcej osób walczy o stworzenie nowego, przełomowego produktu – to szansa na potężny zysk i sławę. A jednak podbicie rynku cyfrowego nie jest tak łatwe. Co sprawia, że nie każdy produkt cyfrowy się udaje? I ile z nich tak naprawdę staje się sukcesem?

Czy pamiętasz, ile masz aplikacji w telefonie? Prawdopodobnie wiele – niektóre zainstalowane celowo, inne polecone przez znajomych. Czasem szukamy jakiejś funkcji i instalujemy wiele programów, nim wybierzemy idealny (a pozostałe zapominamy usunąć). A z ilu z nich tak naprawdę korzystasz?

Zobacz również:

W Androida wbudowane jest wiele przydatnych aplikacji i jeszcze więcej takich, które widzę codziennie, ale użyłam ich może raz. Według raportu firmy App Annie z 2017 roku „Spotlight on Consumer App Usage” (raport uwzględniał kilka krajów na świecie, nie było w nim Polski) przeciętny użytkownik smartfona korzysta z około 10 aplikacji dziennie i 30 miesięcznie. Liczba ta oznacza między 1/3 a ½ aplikacji zainstalowanych na telefonie. Nie korzystamy z nich, bo nie musimy, znudziły nas lub po prostu o nich zapomnieliśmy. A twórcy rwą sobie włosy z głowy, bo to, co miało być hitem, okazało się klapą.

Zaledwie co trzeci produkt cyfrowy trafia na rynek!

Tak, co trzeci. Tak wynika z badania The Chaos Report (od 1994 roku bada powodzenie produktów cyfrowych), w którym przebadano losy 50 tysięcy produktów cyfrowych. Wiele z nich umiera w trakcie tworzenia, generując potężne straty. Ale nawet jeśli produkt cyfrowy zostaje ukończony, nie oznacza to, że odniesie sukces. Z The Chaos Report wynika, że tylko 29% produktów cyfrowych spośród przebadanych odniosło sukces. Aż 52% zostało zakwestionowanych, a 19% okazało się całkowitym niepowodzeniem!

Życie produktów (nie tylko tych cyfrowych) i ich popularność to temat regularnie badany. Nic dziwnego – case study przypadków, gdy coś miało być hitem, a okazało się niewypałem, to świetna lekcja dla przedsiębiorców. Według legendy nawet 90% produktów się nie udaje, aczkolwiek bardziej racjonalne badania wskazują na liczbę około 40% (interesującą analizę tego mitu przeprowadzili George Castellion i Stephen K. Markham w artykule z 2013 roku „Myths about new product failure rates”). Co ciekawe, od lat ta wartość się nie zmienia.

Dlaczego produkty cyfrowe się nie udają?

Powodów jest wiele. Wiele produktów świetnie wygląda na planach, ale ostatecznie trafia do kosza. Kosztowna inwestycja – zarówno czasu, jak i pieniędzy – nie zwróci się, jeśli produkt nie odpowie na potrzeby klientów. A te potrzeby nie zawsze są odpowiednio przebadane. Kluczem do sukcesu jest zrozumienie prawdziwego celu produktu, ale też oczekiwań jego odbiorców. Choć jeden z największych innowatorów naszych czasów – Steve Jobs – powiedział kiedyś: „Nie możesz spytać klientów, czego chcą, a potem spróbować im to dać. Zanim to zbudujesz, będą już chcieli coś innego”, to nie oznacza, że każdy może sobie pozwolić na tworzenie zmieniających świat innowacji. Wiele produktów cyfrowych, które odnosi sukces, jest tak naprawdę ulepszeniem tego, co już dostępne.

Tworząc produkt cyfrowy, firma musi zrozumieć kto jest jego odbiorcą. Jeśli produkt ma być czymś świeżym, innowacyjnym, nieznanym – sprawy się komplikują. Innowacje są szansą na ogromne pieniądze, ale trzeba wyjaśnić ludziom, jak produktu użyć i dlaczego go potrzebują. Źle przeprowadzony marketing jest kolejnym powodem, przez który produkty, choć weszły na rynek, upadają.

Produkt cyfrowy upada na kolana

Myśląc o nieudanym produkcie cyfrowym, często mamy przed oczami przypadki stworzenia strony www przez lokalną kwiaciarnię albo inny biznes. Strony, na którą nikt nie wchodzi i która nie generuje ruchu. Wydane (a właściwie wyrzucone w błoto) pieniądze. Mimo to nawet największym zdarzają się wtopy. Facebook Home, Windows Vista, Microsoft Bob i wiele innych. Te produkty miały być hitem, a okazały się klęską.

Facebook Home

Media społecznościowe dla wielu z nas stały się drugim domem. Spędzamy w nich godziny, rozmawiając ze znajomymi, śledząc newsy, plotki i skandale. W 2013 roku Facebook postanowił nas jeszcze bardziej uzależnić od swojej tablicy i wypuścił Facebook Home. Była to swego rodzaju cyfrowa „nakładka” na smartfona. Uruchamiając aplikację Facebook Home, przeobrażaliśmy ekran telefonu w tablicę Facebooka. Znikały wszystkie ikony i inne aplikacje, a zamiast tego otrzymywaliśmy łatwy dostęp do treści wrzucanych przez znajomych. Mogliśmy komentować i reagować bez otwierania aplikacji Facebooka.

Pomysł się nie przyjął. Facebook Home zżerał baterię, był kompatybilny tylko z niektórymi modelami telefonów i zużywał za duży danych. Choć został pobrany ponad milion razy, to złe opinie go zniszczyły. Ludzie nie chcieli być ciągle atakowani tablicą Facebooka. Aplikację nazywano wprost rozwiązaniem dla osób uzależnionych.

Pozostaje się tylko zastanowić, czy teraz, prawie 10 lat później, pomysł również by się nie przyjął. Zmieniły się nasze przyzwyczajenia, a cyfrowa higiena często odchodzi na drugi plan.

Windows Vista

Chyba większość z nas pamięta jeszcze ten system. Windows Vista z 2007 – miał być nowatorski i innowacyjny, okazał się porażką, od której każdy chciał jak najszybciej się uwolnić. Ludzie cofali się do poprzedniego systemu (Windows XP) lub czekali niecierpliwie na aktualizacje, które miały naprawić kolejne pojawiające się błędy. A było ich wiele! Problemy z bezpieczeństwem, wydajnością, nieintuicyjny system – to tylko część grzechów Windows Visty od Microsoftu. Jednak w tej historii upadku najciekawsza jest… kampania reklamowa, którą przeprowadził Apple. W ramach cyklu filmów „I’m a Mac” Viście wytknięto wszystkie błędy, zniechęcając odbiorców do jej zakupu. Spekulowano, czy system był aż tak dziurawy, czy w wykreowaniu legendy zawodnej Visty pomogła kampania negatywna. Jedno jest pewne: Microsoft wiedział, że Vista sprawia problemy. Dlatego przedłużył wsparcie dla Windowsa XP, a po dwóch latach wypuścił Windows 7.

Microsoft Bob

W 1995 roku komputery nie przypominały tego, co znamy. Twórcy systemów operacyjnych ciągle szukali idealnego interfejsu. Intuicyjnego, niezawodnego i ładnego. Tak narodził się Microsoft Bob – oprogramowanie, które miało ułatwić korzystanie z komputera. To, co dzisiaj znamy w formie ikonek, w Bobie było rysunkami. Ekran przedstawiał dom, użytkownik mógł chodzić po jego pokojach. Kliknięcie w papier na biurku powodowało otwarcie procesora tekstu, a kreskówkowe postaci udzielały wskazówek i porad.

Microsoft Bob upadł zaledwie po roku, stając się jedną z ciekawszych i bardziej znanych porażek Microsoftu. Sama Melinda Gates, ówczesna żona Billa Gatesa, odpowiedzialna za marketing Boba, przyznała w 2017 roku: oprogramowanie wymagało bardziej wydajnego komputera, niż mieli użytkownicy w tamtych czasach.

Jeśli chcesz się przekonać na własnej skórze, czy Bob był aż tak zły, poniższy film pokazuje, jak zainstalować go na Windows 10.

Jedne produkty upadają, inne zmieniają nasze życie. O disruptive technology napisał Rafał Pikuła. Kliknij, by przeczytać!

Czy w takim razie nie warto tworzyć produktów?!

Ależ skąd! Produkty cyfrowe to nie przyszłość rynku – to teraźniejszość. Jeśli jednak chcemy zwiększyć szanse na powodzenie naszego projektu, musimy zadbać o dobry research, potrzeby klienta, intuicyjność aplikacji i inne istotne aspekty. Jak? „Zespół powinien być tak zbudowany, aby z jednej strony jak najlepiej wykorzystać kwalifikacje i doświadczenie pracowników, a z drugiej, aby zabezpieczone były najważniejsze elementy, które składają się na powodzenie całego przedsięwzięcia” – tłumaczy Aneta Orszewska, Product Strategist z Boldare.

Tworząc produkt cyfrowy, warto najpierw przygotować MVP, czyli Minimal Viable Product. To minimalna wersja aplikacji bądź strony, gwarantująca zakładaną użyteczność. Dzięki niej skracamy czas wytwarzania produktu i tniemy koszty na pierwszym etapie. Możemy też dowiedzieć się, co sprawia trudności i czy podoba się on klientom.

Stwórzmy idealny produkt cyfrowy!

Bez rozwoju nasza firma stanie w miejscu. Dlatego tworząc produkt cyfrowy warto pamiętać o nowatorskim podejściu do wytwarzania oprogramowania – Continous Discovery Product.

„Continuous Discovery Product, czyli ciągłe »odkrywanie« produktu. To podejście, zakładające, że w najbliższej przyszłości nie będziemy tworzyć dobrych produktów cyfrowych bez ich ciągłej analizy. Funkcjonujemy w dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości. Zwłaszcza ostatnie lata przyniosły wiele nowych wyzwań – pandemię, pracę zdalną, wojnę, rosnącą inflację, czy widmo kryzysu gospodarczego. Ponieważ wszystkie te czynniki są połączone i oddziałują na rynek, wpływają też na zachowania klientów, ich potrzeby i oczekiwania. Wszelkie te zmiany powinny być uwzględniane w produktach trafiających w ręce użytkowników. Projektowanie i tworzenie produktów cyfrowych przyszłości to ciągłe badanie, zbieranie i analizowanie opinii użytkowników, czy przeprowadzanie eksperymentów” – podsumowuje Borszewska. I obserwując mnogość tworzonych aplikacji, trudno się z nią nie zgodzić.

Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Piotr
Piotr
1 miesiąc temu

Brakuje mi w tej analizie Windows Phone i Firefox OS. Ten drugi szczególnie ciekawie się zapowiadał, a mało kto teraz w ogóle o nim słyszał. No i BeOS nad którego niepowodzeniem zdarzylo mi się zapłakać osobiście: to był zbyt innowacyjny system na swoje czasy no i nie stał za nim kapitał…

Najnowsze wpisy naszych autorów Wszyscy autorzy
Przyszłość jest tutaj

Podaj swój adres email i odbieraj najświeższe informacje o nowych technologiach i nie tylko.

email-iconfacebooktwitteryoutubelinkedin instagram whatsup
Skip to content