Partner serwisu

Epitafium dla NK, czyli słowo o globalizacji Internetu i przyszłości social media

Nasza Klasa była fenomenem w polskim Internecie. Kolejnym krokiem milowym po Neostradzie i Gadu-Gadu i zapowiedzią wielkiej zmiany – nie tylko w cyberprzestrzeni – jaką przyniosły media społecznościowe. Żegnając NK.pl przyjrzymy się rzeczywistości social media roku 2021.

Axel Springer Polska, ostatni właściciel serwisu Nasza Klasa zamknął dziś największą szkolną ławę w historii. Ławę, która w szczytowym momencie gromadziła (według danych Mediapanelu z 2010 roku) miesięcznie ok. 12 mln realnych użytkowników. Nasza Klasa była swego czasu w pierwszej dziesiątce największych domen w Polsce. Dziś nie pozostała po niej nawet jedna eurogąbka. Chciałbym jednak wierzyć, że efektem Naszej Klasy mogły być odbudowane przyjaźnie, tysiące pięknych wspomnień.

Zobacz również:

Ostatnią lekcją, jaką może dać nam dziś Nasza Klasa jest to, że Internet coraz bardziej ulega globalizacji, unifikacji i MacDonalzdyzacji (proces stopniowego upowszechniania się zasad działania znanych z barów szybkiej obsługi – uosabianych przez sieć McDonald’s – we wszystkich dziedzinach życia społecznego), a lokalność staje się kwiatkiem do kożucha BigTech-u. Czy tak jak Nasza Klasa została pożarta przez Faceooka, tak Gadu-Gadu zmiótł Messenger, Goldeline LinkedIN, tak podobny los spotka Allegro?

Nasza Klasa – twoje pierwsze spotkanie z Internetem

Nasza Klasa wystartowała 11 listopada 2006 r. Malutki portal szybko podbił wczesny Internet. Wówczas smartfony nie istniały, mało kto mógł sobie pozwolić na laptopa, a szczytem popularności było Gadu-Gadu, fotka.pl i czaty na Interii. Nie będę głębiej wchodził w kwestie historyczne, bo nich świetnie opowiada Marcin Ledworowski w swoim cyklu Vintage, ale przypomnę tylko, że była to epoka zgoła inna niż dzisiejsze czasy. Ludzie uczyli się Internetu, a Nasza Klasa była dla wielu osób pierwszym powodem, by zasiąść przed komputerem.

Idea Naszej Klasy była prosta. Otóż: wszyscy chodziliśmy do szkoły, wszyscy od czasu do czasu zastanawialiśmy się, co się stało z naszą klasą, kto tam działa w pornoklubie, kto w Tel-Avivie, a kto w Kanadzie ma perspektywy. Idea była tym bardziej prosta, że już niemal od dekady działał bliźniaczo podobny amerykański serwis Classmates.com. Nasza Klasa trafiła na czas narodzin nowoczesnego Internetu w Polsce, w którym szybka komunikacja jest podstawą.

Fakt, że Nasza Klasa, przemianowana w 2010 na NK.pl, była medium społecznościowym dalekim od dzisiejszego Facebooka, Instagrama, Twittera. Była tym, czym miały być social media w założeniu. A było ono takie, że media społecznościowe miały przede wszystkim zmienić i usprawnić to jak się komunikujemy. Dziś, gdy żegnamy zapomnianą nk.pl, a na samym smartfonie, podłączeni do sieci 24 godziny na dobę, mamy kilka społecznościówek, warto zastanowić się, czy media społecznościowe spełniły pokładane w nich nadzieje.

Media społecznościowe roku 2021

Social media usprawniły komunikację, to fakt. Komunikujemy się szybko, ale często byle jak. Jesteśmy bliżej, ale to kontakt płytki. Mówimy i piszemy do siebie dużo, ale się nie rozumiemy. Dziś już nie tylko socjolodzy czy aktywiści ostrzegają przed zgubną rolą baniek informacyjnych w mediach społecznościowych. Również biolodzy apelują, żeby zrozumieć na czym opiera się system tworzenia “fake newsów”. Przekonują, że to problem równie ważny co katastrofa klimatyczna. Siedemnastu naukowców opublikowało – w prestiżowym czasopiśmie PNAS – artykuł pt. „Zarządzanie globalnym zbiorowym zachowaniem”.

Stwierdzili m.in., że powinniśmy traktować badanie wpływu technologii na społeczeństwo jako „dyscyplinę kryzysową”. Oznacza to, że naukowcy (ale też np. politycy i aktywiści) z różnych dziedzin powinni pracować bardzo szybko, aby rozwiązać pilny problem społeczny np. tak jak zajmuje się badaniem klimatu w celu powstrzymanie globalnego ocieplenia.

W artykule czytamy, że brak zrozumienia dla zbiorowych skutków behawioralnych nowych technologii stanowi zagrożenie dla demokracji, ale też i postępu nauki. Przykład? Firmy technologiczne w trakcie trwającej pandemii koronawirusa, nie potrafiły powstrzymać „pandemii dezinformacji”, która utrudniła np. powszechną akceptację masek, szczepionek czy innych sposobów na ograniczanie rozprzestrzeniania się wirusa. 

Przed epoką „Social Dilemma”

Carl Bergstrom, profesor biologii na Uniwersytecie Waszyngtońskim i jeden z autorów badania, w szczególności podkreśla zwodnicza rolę mediów społecznościowych, ale też innych technologii jak algorytmy wyszukiwania, a nawet reklamy oparte na kliknięciach. Zdaniem Bergstroma to one zmieniły najbardziej sposób w jaki ludzie zdobywają informacje i formułują opinię. – I wydaje się, że zrobiły to w sposób, który sprawia, że ​​ludzie są szczególnie podatni na rozpowszechnianie dezinformacji – mówił Bergman w wywiadzie dla magazynu VOX. 

Nasza Klasa była jasna, dzisiejsze media społecznościowe to otchłań. Użytkownicy rodzimej społecznościówki nie byli takim tanim paliwem biznesowym, jak dziś są korzystający z Instagrama i Facebooka. Dziś jesteśmy nie tylko konsumentami reklam na Facebooku, ale także darmowymi pracownikami giganta, napędzając ruch (czyli kasę) Zuckerbergowi.

Niewielu z nas jednak wie o tym, że posty wyświetlane nam na platformach społecznościowych nie są dobierane przypadkowo. Mało kto ma z nas świadomość, że rządzą tym algorytmy, których działań nie rozumiemy, bo też i zasady ich tworzenia są skrywane przez gigantów technologicznych. Nie dostajemy więc losowych informacji, a te które mogą przykuć naszą uwagę na podstawie naszej wcześniejszej aktywności. Wpadamy w bańkę informacyjną, do której z trudem trafiają informacje np. z innej strony politycznego sporu – tłumaczy Bartosz Ferenc, założyciel serwisu ecommerce.pl, pierwszej platformy społecznościowej stworzonej specjalnie dla przedstawicieli branży e-handlu.

Naukowcy przestrzegają też o możliwości tworzenia dużych społeczności ludzi, które opierając się na teoriach spiskowych i polaryzują jeszcze bardziej opinię publiczną. Nie opierają jednak dyskusji o fakty, ale na wierzeniach i mitach.

Czy takie złe media społecznościowe?

W debatach i dyskusjach na temat mediów społecznościowych wciąż niewiele mówi się o pozytywnym aspekcie. Wyniki ankiety przeprowadzonej wśród nastolatków przez Pew Research Center pokazują, że media społecznościowe mają też pozytywny wpływ na nas. Jak się okazuje korzystanie z nich sprawia, że czujemy się włączeni w życie naszych przyjaciół. Dzięki temu pielęgnujemy i zacieśniamy nasze relacje międzyludzkie. Nawiązywanie nowych kontaktów na forach i grupach może pomóc w uzyskaniu większej pewności siebie i w efekcie poprawić naszą samoocenę.

Jak pokazała pandemia – media społecznościowe mogą być szansą na utrzymanie kontaktu z bliskimi w dobie przymusowej izolacji. W tekście podsumowującym rok z pandemią COVID-19 pokazywałem, że oprócz otyłości cyfrowej, nabyliśmy szereg zdolności przydatnych w świecie wirtualnym. Udało nam się „spotykać” z wieloma ludźmi z odległych miejsc kraju i świata. Korzyści z istnienia mediów społecznościowych są oczywiste. To szansa na utrzymanie kontaktu. Z tej potrzeby powstała Świętej Pamięci Nasza Klasa. To nie social media są złe, ale ich biznesowe wynaturzenie, model zarabiania oparty na czerpaniu kasy z naszych emocji.

Korporacje technologiczne zmonetyzowały coś, czego do tej pory nikt nie zamieniał w kasę. Czyli życie w całej rozciągłości. Zamknięte w danych. Rozmowy, gesty, plany i marzenia, złości i żale, fascynacje i rozczarowania. Wszystko to, o czym piszemy, czytamy, co przez sieć przepuszczamy, zostało zamienione na dane. A te zostały po prostu wykorzystane i sprzedane. Szukając znajomych na Naszej Klasie nie przypuszczaliśmy, że to się tak skończy.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Najnowsze wpisy naszych autorów Wszyscy autorzy
Przyszłość jest tutaj

Podaj swój adres email i odbieraj najświeższe informacje o nowych technologiach i nie tylko.

email-iconfacebooktwitteryoutubelinkedin instagram whatsup
Skip to content