Partner serwisu

Dziecko w sieci. YouTuberzy, Instamodelki i TikTokowe gwiazdeczki

W czasach, kiedy obsługi telefonu czy tabletu dzieci uczą się wcześniej niż mówić, nie dziwi fakt, że większość dzieciaków i nastolatków chce być gwiazdą YouTube’a, Intsgarama czy TikToka. Ten świat dzieci z sieci nie dziwi, choć powinien. Czy w ogóle wiesz, jak wygląda internetowy świat twojego dziecka?

Zawód vloggera cieszy się największym powodzeniem wśród brytyjskich (30%) i amerykańskich (29%) dzieci. Tak wynika z badania firmy The Harris Poll na zlecenie LEGO.

Zobacz również:

Zupełnie inaczej sytuacja wygląda w Chinach, gdzie dzieciaki marzą o karierze astronauty czy naukowca. Oczywiście nie jest tak, że chińskie dzieci są takie smart, a te zachodnie zepsute. Warto pamiętać, że w Państwie Środka Internet jest cenzurowany i dostęp do mediów społecznościowych ograniczony. Inna jest też kultura pracy i nauki.

Z kolei badanie przeprowadzone na zlecenie fundacji Inspiring Girls Polska pokazuje, że już blisko połowa polskich nastolatek chce być gwiazdą sieci. Jednym z pytań, które założycielki fundacji postawiły przed 500-osobową grupą dziewcząt i ich matek, było to o zawód przyszłości. Najczęściej wybierana odpowiedź (48 proc.) to prowadzenie kanału w mediach społecznościowych, takich jak YouTube, Instagram czy TikTok.

Oczywiście różne badania dają różne odpowiedzi. Dużo zależy od metodologii (postawionych pytań i próby), ale trend jest jasny: bycie gwiazdą sieci to już nie marginalne marzenie, ale całkiem poważny projekt dla dzieci naszych czasów. Coraz więcej dzieciaków – nawet kilkuletnich – „zarabia” w sieci. Żyłę złota widzą także rodzice, a w przyszłości może i psychoterapeuci.

Póki co mamy biznes jak biznes. Jest popyt, jest i podaż. Na marginesie wspomnę, że w Pierwszym Prywatnym Liceum Ogólnokształcącym w Słupsku działają klasy vlogerskie i gamingowe, a Dolnośląska Szkoła Wyższa w ramach kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna oferuje specjalność „Influencer w mediach”.

Hajs, hajs bejbe

Zarobki dziecięcych gwiazd sieci bywają przeróżne. Oficjalnych danych nikt nie podaje, a szczątkowe informacje dotyczące rodzimej branży publikuje agencja GetHero. Z globalnego podwórka płynie jednak jasny przekaz: dzieciak może zarabiać grube kokosy. Choć oczywiście tych, którzy zgarniają pieniądze jest niewielu, większość wciąż traktuje to jako zabawę.

Nie przypadkiem to ledwie 9-letni Ryan Kaji otwiera listę osób mających największe zarobki na YouTube. Jak donosił w grudniu Forbes chłopiec zarobił w ciągu roku 29,5 miliona dolarów. Filmy chłopca osiągnęły 12,2 miliarda wyświetleń, zaś jego kanał śledzi 41,7 miliona subskrybentów. Najgroźniejszym rywalem Ryana jest 20-letni Amerykanin Jimmy Donaldson, w sieci znany jako MrBeast. Osiągnął 3 mld wyświetleń i 47,8 mln subskrybentów.

Numerem jeden nad Wisłą jest Lenka Pachuc z kanału „Hejka, tu Lenka”. 10-latka ma 1,17 mln subskrybentów, zaś jej filmy mają od kilkudziesięciu tysięcy do kilku milionów wyświetleń. Dość powiedzieć, że Lenka była gwiazda telewizji śniadaniowych i odcinka specjalnego „Milionerów”. Celebrytka pełną gębą. I to wpływowa, bowiem w ślad za nią poszedł jej brat, któremu rodzice założyli kanał „Siema tu Marcel”. Dużą popularnością cieszą się także bracia-youtuberzy, twórcy kanałów „Milo Mazur” i „Marcel Mazur”, a także bohaterka kanału „Zaczarowany świat Sary”. Zasięgi dzieciaków biją na głowę wielu dorosłych, znanych YouTube’rów.

Dziecko w sieci i milion lajków

YouTube to oczywiście nie jedyne pole działania dzieci z sieci. Narzędziem zdobywania sławy i związanych z tym pieniędzy jest także Instagram i TikTok. Everleigh Rose LaBrant ma zaledwie 7 lat i ponad 5 mln obserwatorów na Instagramie. Na profilu na Instagramie dziewczynki znajdziemy przede wszystkim fotografie z podróży, przeróżne zdjęcia w kolorowych, uroczych stylizacjach oraz filmiki z siostrą.

Według danych firmy Bella Baby wyliczającej ile młodzi influencerzy zarabiają na swojej działalności reklamowej, za jeden wpis sponsorowany Everleigh Rose otrzymuje od 10 do 16 tys. dolarów, czyli od 38 do 60 tys. zł. Hajs musi się zgadzać. Kilkuletni London Scout poza bardzo popularnym kontem na Instagramie ma swojego bloga, stronę internetową, sklep z odzieżą, zaś za pomocą jej postów promowane są największe marki jak m.in. Chanel, Reebok czy GAP.

W Polsce najpopularniejszymi dzieciakami na Instagramie są Roksana Węgiel (1,2 mln. followersów), gwiazda dziecięcej Eurowizji, Wiktoria Gąsiewska (niecały milion) i Oliwia Bieniuk (prawie 200 tys.), choć to oczywiście nastolatki a nie dzieci jak wspominana Everleigh Rose czy London Scout.

Polskimi gwiazdami TikToka, choć znanymi nie tylko nad Wisłą, są Jeleniewska (ma 10,8 miliona obserwujących) Marlena Sojka (8 mln.), bracia Sebastian i Hubert z Twins Style (3,6 mln) i niejaki Andrzej Duda.  

Co pokazują sieciowe dzieci innym dzieciom? Są to recenzje zabawek, tutoriale, skecze i pranki, dzielenie się swoim super słodkim dziecięctwem jak z reklamy, haule zakupowe i oczywiście unboxing, czyli publiczne rozpakowywanie paczek, zakupów, prezentów. Dzieci zasadniczą robią to co ich starsi koledzy i koleżanki, ale zamiast kosmetyków i gadżetów, pokazują słodycze, zabawki i inne baloniki na drucikach.

Ciekawostką jest, że oficjalnie kanały na Youtubie jak i konto na Instagramie można założyć ukończywszy dopiero 13 lat. Oczywiście całym biznesem często zajmują się w imieniu dzieci rodzice, którzy nierzadko również sami są pomysłodawcami projektów. 

Tworzenie contentu prowadzi do obłędu

Z pozoru nic przyjemniejszego niż kariera gwiazdy sieci. Niemniej już historie dziecięcych gwiazd z epoki starych mediów – takich jak Macaulay Culkin, Lindsay Lohan czy nasz poczciwy Henryk Gołębiewski – pokazują, że dzieciństwo w blaskach fleszy nie musi się przekładać na świetlaną dorosłość.

W świecie YouTube’a czy TikToka presja działa podobnie jak w świecie Hollywood. Im więcej zdobywa się fanów, tym bardziej rośnie presja, aby utrzymać poziom, którym przyciągnęło się widzów.

W maju 2018 roku 19-letnia Elle Mills, uznawana za jedną z najciekawszych youtuberek, nagrała film, w którym powiedziała że, choć spełniła swoje marzenie o sławie, czuje się całkowicie wypalona. „O tym marzyłam, a mimo to czuję się nieszczęśliwa. Dlaczego? To nie ma sensu” – mówiła Kanadyjka w pełnym emocji nagraniu. Mills ogłosiła też, że znika z Youtube’a, ponieważ nie radzi sobie z presją.

Ten głośny coming out to nie jedyny przypadek, gdy ktoś ma już dość tkania wyobrażonego świata dla fanów w społecznościówkach.  Mechanizmy kapitalizmu uwagi w sieci działają tak samo. Musisz cały czas walczyć, by być na topie, cały czas nagrywać, produkować content, a co najgorsze cały czas pokazywać jak zajebistym dzieciakiem jesteś.

Nie dziwi więc fakt, że wiele osób, także młodych przeżywa załamanie i ostatecznie ich kariera na YouTube czy na TikToku to korona cierniowa.

Fakt, że w przypadku dzieci jest jeszcze jeden ważny bufor ochronny. To dzieci są gwiazdami sieci, ale niemal wszystkie materiały, które pojawiają się na tych dziecięcych kanałach, tworzą rodzice. Oni też zajmują się współpracą komercyjną z firmami. Dzieci mają się tylko i aż dobrze bawić. Ale nadmiar zabawy też może szkodzić. Tworzenie contentu wymaga czasu, więc część gwiazd sieci, nawet kilkuletnich, żyje w permanentnym stresie.

Dziecko w oparach shamingu

Jak słusznie zauważyła Zuzanna Kowalczyk w eseju „W pogoni za doskonałością” Internet to przestrzeń wstydu i upokarzania. „Dzisiejszy Internet to po prostu shaming – ogólny, powszechny, związany tak z ciałem, jak i z wyborami konsumenckimi czy poglądami politycznymi. A że każdego z nas boli i triggeruje co innego, nikt z nas, uzewnętrzniając się w Internecie, nigdy nie jest wolny od krytyki” – podkreśla Kowalczyk.

Dziecięce i nastoletnie gwiazdy sieci narażone są na ciągłą ocenę, ciągłą krytykę, a to może być destrukcyjne. Może i rodzice zajmą się kontraktami, wezmą na siebie ogrom biznesowych decyzji. Jednak to ostatecznie dziecko samo przeczyta negatywne komentarze pod swoim adresem lub tylko zauważy wysyp łapek w dół na swoim kanale.

Z krytyką spotykają się także sami rodzice influencerów. Nierzadko są oskarżani o wyzysk na swoich dzieciach, publikowaniu ich zdjęć bez zgody. Fakt, że często też dzieci są zbyt małe, by być świadome, że mają wybór.

Dziecko w sieci i świat realny

Świat dziecięcych gwiazd YouTube’a, Instagrama czy TikToka to nie zawsze bajka. Choć to stwierdzenie aż kipi od banału, to bardzo często – czy scrollując media społecznościowe, czy łatwo oceniając influencerów – o tym zapominamy, bowiem przekaz o pięknie i spełnieniu przychodzi do nas podprogowo. W szczególności dotyczy to dzieci, którym brak narzędzi krytycznej analizy treści, które znajdują w sieci.

Czy zatem powinno nas zastanowić, ze spora część dzieci chce być gwiazdą sieci i siłą rzeczy startować w wyścigu, w którym jest coraz większa konkurencja. Zaś wygranie bardzo trudne a prawdziwa meta nie do końca określona? Może na dzień dziecka powinno oddać się dzieciom marzenia, takie normalne, spokojne. Może warto przy okazji tego zbliżającego się święta pomyśleć, że wychowywanie dzieci do idealnych konsumentów/wytwórców cyfrowego kapitalizmu to nie najlepsze rozwiązanie.

Przeczytaj również:
Otyłość cyfrowa. Jak przytyliśmy przez rok pandemii

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Najnowsze wpisy naszych autorów Wszyscy autorzy
Przyszłość jest tutaj

Podaj swój adres email i odbieraj najświeższe informacje o nowych technologiach i nie tylko.

email-iconfacebooktwitteryoutubelinkedin instagram whatsup