Partner serwisu

Dyskietka z Super Mario Bros o wartości willi. Gamingowy sentyment zamieniony w gotówkę

Ponad 2,6 miliona złotych za nieodpakowaną kartridż gry Super Mario Bros na Nintendo (NES) z lat 80.? Tyle pieniędzy musiał wyłożyć zwycięzca aukcji prowadzonej przez amerykański dom aukcyjny Heritage Auctions. Czy kolekcjonowanie gamingowych retro gadżetów to dobry pomysł na biznes lub inwestycję?

Moim pierwszym komputerem był Atari 130 XE z ośmiobitowym procesorem, i pamiętnym magnetofonem kasetowym XC12 z licznikiem. Z sentymentem patrzę na setki godzin spędzonych nad Montezuma’s Revenge czy Barahirem. Jednak bez żadnych skrupułów zgodziłem się sprzedać ten sprzęt, aby dołożyć do wymarzonego Pegasusa. Tym samym mogłem pożegnać tzw. czarną grę, czyli substytut konsoli dla setek tysięcy dzieciaków z lat 90.

Zobacz również:

W co warto było inwestować?

Choć po tych urządzeniach pozostał ogromny sentyment – i patrząc z dzisiejszej perspektywy czasu byłyby dobre pamiątki – to przecież nadal bez żadnego trybu wymieniam obecnie posiadane urządzenia na nowsze. Najwyraźniej sentyment to jedno, a pozyskanie gotówki na dodatkowe podzespoły do komputera czy nową konsolę to drugie.

Trudno tez było sobie wyobrażać dziesiątki lat temu, że tego typu urządzenia będą coś warte. Są jednak i tacy, którzy zarabiają na retro gadżetach naprawdę poważne pieniądze. Jeśli powrót do przyszłości, to tylko pod pachą z produktami firmy Nintendo i Apple. Te bowiem dziś przynoszą kolekcjonerom krociowe zyski.

Super Mario „boss”

W piątek (03.04.2021) serwis The Verge poinformował o niecodziennej aukcji. Zapieczętowana kopia gry Super Mario Bros na Nintendo NES została sprzedana za niewiarygodną kwotę 660 tysięcy dolarów przez dom aukcyjny Heritage Auctions. Oznacza to, że małe plastykowe pudełko z grą sprzed niemal 40 lat, zostało sprzedane za ponad 2,6 miliona złotych. Przygody Mario i jego brata to najwyższej próby klasyka, znana graczom niemal w każdym pokoleniu. Pokazują to choćby niesłabnące zainteresowanie grą i świetne wyniki sprzedażowe na Nintendo Switch.

Dlatego nic dziwnego w tym, że rekord, jaki został pobity na Heritage Auctions, wcześniej należał również do gry Super Mario Bros, a dokładnie trzeciej odsłonie przygód popularnych hydraulików. Z kolei kilka miesięcy wcześniej za ponad 100 tysięcy dolarów „poszła” Super Mario Bros, niemal identyczna jak ta z kwietnia 2021. Również na NES, także zapieczętowaną. W czym tkwi różnica?

Wartość tkwi w szczegółach

Na to pytanie odpowiada sam dom aukcyjny wskazując m.in. na unikalność tego przedmiotu. Jak twierdzi Heritage Auctions, cena tej kopii Super Mario Bros ma solidne podstawy, a dotyczą one przede wszystkim czasu wykonania.

Jest to nie tylko najlepsza zapieczętowana kopia z plastiku z perforowaną kartonową zawieszką, jaką kiedykolwiek oferowaliśmy, dla dowolnego tytułu, ale jest to również najstarsza zapieczętowana kopia Super Mario Bros., jaką kiedykolwiek mieliśmy okazję zaoferować. To dopiero czwarta wersja gry Super Mario Bros., jaka kiedykolwiek została wyprodukowana, a okres jej produkcji był wyjątkowo krótki.

Co ciekawe 660 tysięcy dolarów za grę Super Mario Bros nie musi być ostatnim słowem. Jak można zauważyć, na stronie aukcji nowemu właścicielowi wystarczy złożyć ofertę ponad 990 tysięcy dolarów lub więcej a być może zdecyduje się pozbyć wymarzonego przez wielu pudełka z grą.

Nintendo też boss, ale tylko unikat

Skoro najdroższe gry na świecie działają na konsolę Nintendo, nietrudno zgadnąć, że i sama konsole tej firmy sprzed lat tanie nie są. Chociaż nie wszystkie. Sporo zależy od typu i stanu. I nie chodzi to u ważącą 2,5 kilograma Nintendo Wii Supreme, której obudowa została zbudowana z 24-karatowego złota i wysadzana 78 diamentami. Ta już ponad 10 lat temu kosztowała niemal pół miliona dolarów. Zresztą ekscentryczny projektant gadżetów dla bogaczy Stuart Hughes „popełnił” jeszcze telewizor wykonany m.in. z 28 kilogramów różowego złota o wartości ponad 2 milionów dolarów. Być może takie gadżety pasowałyby do rezydencji Putina, który słynie z nowobogackiej fascynacji złotem.

Tymczasem wartościowa konsola nie musi posiadać zbyt wiele złota. Mimo to jej wartość może przyprawić o zawrót głowy. Takim przykładem jest oczywiście o tzw. „Nintendo PlayStation”. Prototyp urządzenia, które było „dzieckiem” mało udanej współpracy Nintendo i Sony z lat 90. Konsola ta została sprzedana za ponad 300 tysięcy dolarów. Zwykłe Nintendo z okresu lat 80-90 to koszt kilkuset złotych. Względnie nieco więcej, jeśli są w świetnym stanie wizualnym.

Stare jabłka nie rdzewieją?

Może i podzespoły starych komputerów Apple nadgryzł trochę ząb czasu, ale mają one swoich wielbicieli i kolekcjonerów. I to takich, którzy gotowi są zapłacić ponad niemal milion dolarów.

Najbardziej atrakcyjny towar to Apple-1. Oryginalnie stworzony przez Steve’a Jobsa i Steve’a Wozniaka sprzęt to niezwykły rarytas. Początek sprzedaży sięga 1976 roku, a pierwotna cena urządzenia wynosiła 666,66 dolarów. Wyprodukowano ich tylko 200 sztuk. W 2013 roku jeden z komputerów sprzedano za 671 tysięcy dolarów, z kolei w 2016 prototyp Apple-1 osiągnął cenę 815 tysięcy. Nie ulega wątpliwości, że cena może przekroczyć w przyszłości nawet milion dolarów.

Poszukiwane są także modele komputerów modele z lat 80. W 2017 roku działający i bardzo dobrze zachowany egzemplarz Apple Lisa-1 z 1983 roku został sprzedany na eBay za ponad 50 tysięcy dolarów. Warto dodać, że pod koniec lat 80. Apple zezłomowało niemal 2700 sztuk tego sprzętu, co wydatnie wpłynęło na ich teraźniejszą cenę.

Powrót do teraźniejszości

Co by się stało, gdybym zachował do dziś Atari 130XE? Zapewne nie mógłbym liczyć na zyski, podobne do tych, jakimi cieszą się posiadacze Apple. Pojedyncze sztuki komputera Atari wraz z magnetofonem kosztują w granicach tysiąca złotych. Także egzemplarze znanego w Polsce ZX Spectrum nie wywołują palpitacji serca. Ceny wynoszą od kilkuset złotych w górę. Podobnie jest z Amigą czy Commodore 64. Ale nie wszystkie egzemplarze starych komputerów są w tej cenie.

Wiodącą marka i jej ekskluzywność oraz z czasem niska dostępność podnoszą z wartość urządzenia. Liczy się sprawność, kompletność, dobry stan wizualny, zestaw dokumentacji oraz oryginalne opakowanie. Czasami brane są pod uwagę wersję specjalne i limitowane konsol o zupełnie innych kolorystykach niż tradycyjne. Zdarzają się też całkowicie fabrycznie nowe blisko 40 letnie komputery i konsole w folii. Kolekcjonerzy cenią sobie takie smaczki i są w stanie zapłacić dużo pieniędzy za sprowadzenie ich ze Stanów, Kanady, Japonii czy Korei. Niebywałą wartość odnotowują nasze klasyczne konsole Pegasus. Modele MT-777DX czy IQ502 w fabrycznym kartonie, wyposażeniu i z kartą gwarancyjną to wydatek zdrowo powyżej 500zł. Duża wartość osiągają również komputery Amiga i Atari. Szczególnie wysokie modele Amiga 1200, 2000 czy 4000. Kwoty powyżej 3000zł i wyżej są już codziennością – tłumaczy Konrad Pietrzykowski, kolekcjoner, twórca projektu Milanowskiego Muzeum Gier i Komputerów.

Nokia make money

Czyli w moim przypadku sprzedaż Atari w celu rozwoju i posiadania coraz to nowszych urządzeń nie była najgorszą decyzją. Choć nie będę dumnym posiadaczem 8-bitowego komputera, którym mógłbym się chwalić np. na Facebooku.
Poczytaj także: Świąteczna podróż w czasie, czyli elektronika w stylu retro. Nintendo, Nokia, Raspberry Pi…
Jeszcze kilka lat temu dosyć popularnym urządzeniem, które zyskiwało na wartości w Polsce, była bardzo modna pod koniec lat 90. Nokia 6310i. Jej ceny na rynku wtórnym wahały się od kilkuset do nawet kilku tysięcy złotych w zależności od stanu. Najbardziej poszukiwaną wersją są właśnie tzw. leżaki magazynowe, czyli nieużywane i nierozpakowane telefony. Posiadając jeden z bardzo dobrze zachowanych i działający egzemplarzy zamierzam poszukać inwestycji i w tym obszarze.

Czy da się zarobić na nowym sprzęcie?

O to będzie raczej trudno. Choć zarówno w latach 80. czy 90-ych jak i dziś można mówić o produkcji seryjnej, to skala tej produkcji była całkowicie inna. Na świecie sprzedano już ponad 1,5 miliarda konsol, począwszy od 8-bitowej NES. Prym wiedzie tu m.in. PlayStation 2 od Sony z ponad 157 milinami egzemplarzy na koncie. Nintendo Entertainment System to „zaledwie” ponad 60 milionów egzemplarzy. Te z pierwszych lat produkcji mogą być coś warte, szczególnie jeśli będą nieużywane. Reszta to raczej sentymentalne pozostałości naszej młodości.

W odróżnieniu do komputerów z lat 80-tych i 90-tych, których konstrukcja jest o wiele mniej wysilona i trwalsza. Nowe konstrukcje konsol czy podzespołów nie potrafią wytrwać nawet okresu gwarancyjnego. Również zachowanie w sprawności starych komputerów osobistych i konsol jest o wiele łatwiejsze, choć i tak zaczyna się powoli odczuwać niedostatek części zamiennych. Podobnie jak w przypadku klasycznych samochodów, czasami trzeba improwizować i emulować np. układy SID znane chociażby z Commodore 64. Czy za 30 lat obecne PlayStation 5 będzie uważane za retro? Na pewno tak, ale czy nadal będzie działać tak jak działają konsole Nintendo SNES czy PlayStation 1, to pokaże czas – dodaje Konrad Pietrzykowski

Retro vs Nowość

Co ciekawe dzięki dosyć dziwnej polityce m.in. Sony, dosyć niedawno można było zarobić na nowych konsolach. PlayStation 5, której premiera odbyła się 19 listopada 2021 roku, dotarła zaledwie do garstki szybkich i skutecznych kupujących. Zapotrzebowanie było z kolei bardzo duże. Stąd pojawiły się próby i nadal trwają wystawiania konsol na aukcjach kupionych za 1850 złotych, znacznie powyżej tych sum. W sieci w pierwszych dniach oraz przed świętami najnowsze urządzenia Sony były wystawione nawet za trzykrotną wartość. Z tego wynika, że zarówno te retro gadżety jak i całkiem nowe mogą przynieść korzyść. O ile nasz wybór okaże się szczęśliwy.

Poczytaj jeszcze: Używany Apple iPhone za złotówkę. Hit czy kit?

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Najnowsze wpisy naszych autorów Wszyscy autorzy
Przyszłość jest tutaj

Podaj swój adres email i odbieraj najświeższe informacje o nowych technologiach i nie tylko.

email-iconfacebooktwitteryoutubelinkedin instagram whatsup