Bolt pozwoli kierowcom ustalać samodzielnie cenę za przejazd

Bolt w Wielkiej Brytanii wprowadził możliwość ustalania własnych cen przejazdów przez kierowców. Ma to pomóc walczyć z konkurencją Ubera, niedostatkiem kierowców na Wyspach oraz przyciągnąć nowych taksówkarzy. Problem w tym, że jak pokazuje historia, stracą na tym prawdopodobnie wszyscy.

Brak kierowców na rynku to spory problem

Wielka Brytania boryka się z problemem braku kierowców. Zarówno ogólnie w transporcie drogowym, jak i samych taksówkarzy. O problemach na Wyspach i kryzysie paliwowym możecie przeczytać w tym tekście Technologiczny grzech zaniechania, czyli Wielka Brytania bez kierowcy. Jedną z odpowiedzi na kryzys, byłyby zapewne samochody autonomiczne. Jednak tych na razie na drogach Londynu, nie mówiąc już o innych brytyjskich miastach, nadal brak. Oczywiście Brytyjczycy nie czekali z założonymi rękami i znieśli część obostrzeń związanych z zatrudnianiem kierowców spoza Wielkiej Brytanii po brexicie. Przyniosło to efekty, ale nie spowodowało powrotu do stanu sprzed wyjścia z Unii.

Zobacz również:

Zobacz również:
Jak technologie pomogą Ci w Black Friday? Oto aplikacje, które zaoszczędzą Twój czas i pieniądze
Reklamy na Facebooku do zmiany. Powinniśmy się cieszyć?
Metawersum, czyli utopia możliwa

Brak kierowców to brak alternatywy. A w zasadzie brak usługi. Zapotrzebowanie jest duże, z kolei podaży brak. Do tej pory Brytyjczycy w godzinach szczytu prawie nie mogli zamówić taksówki, nie mówiąc już o Uberze czy Bolcie. Odkąd pojawił się kryzy związany z brakiem kierowców, zamówienie przejazdu poza godzinami szczytu zaczęło być problematyczne. Ceny za przejazdy Boltem czy Uberem i tak nie należą do najniższych, a Brytyjczycy już muszą płacić więcej.

Uber podnosi ceny

Widząc ogromny popyt na usługi taksówkarskie, Uber wyszedł naprzeciw oczekiwaniom i … podniósł ceny w Londynie o 10 procent. Minimalna opłata za przejazd wzrosła więc z 5 funtów do 5,50. Dla Bolta oznaczało to automatyczny odpływ kierowców do konkurencyjnej apki. Kierowców, których jest i tak niewielu i są na wagę złota. Co do zasady wszyscy kierowcy mają zainstalowane obie aplikacje, nie mówiąc już o lokalnych rozwiązaniach, co pozwala na swobodny przepływ pomiędzy usługami.

Tak czy inaczej, Londyn jak i inne brytyjskie miasta stały się niewątpliwie rynkiem kierowców, a nie rynkiem pasażera. Z punktu widzenia przedsiębiorców to złote czasy koszenia funtów. Jednak nie musi tak wcale być do końca. Efektem walki cenowej jest nowa oferta Bolta, który zdecydował się wprowadzić usługę ustalania własnych cen przez kierowców. Skoro Uber podnosi ceny więc i wpływy dla taksówkarza, to czemu nie miałby on sam ustalić sobie wysokości opłaty za przejazd? Oczywiście, proszę bardzo.

Kierowcy Bolta sami ustalą ceny

Bolt poinformował oficjalnie, że wkrótce pozwoli swoim kierowcom w Londynie ustalać własne ceny, ponieważ aplikacje konkurują o rekrutację wśród braków pracowników. Przedstawiciele estońskiej aplikacji potwierdzili, że ​​głównym celem takiego działania jest borykanie się z niedostatkiem kierowców.

Bolt ma nadzieję, że posunięcie to przyciągnie nowych kierowców. Możliwość ustalenia cen w pewnym zakresie pozwoli osobom zarejestrowanym w aplikacji na zapewnienie, że każda podróż, którą odbędą, będzie opłacalna. Ma to również zniwelować liczbę częstych odwołań zamówionych przejazdów w ostatnich miesiącach, kiedy to kierowcy odwoływali w ostatniej chwili kurs, aby uniknąć mniej opłacalnych rezerwacji.

Samodzielna wycena – dobra czy zła?

Z punktu widzenia pasażera taka sytuacja jest i dobra i zła. Mają oni wyższe ceny, a biorąc pod uwagę rosnące ceny paliw, raczej będą one jeszcze wyższe w najbliższych miesiącach. Z drugiej natomiast pojawi się na mieście więcej wolnych taksówek, a kierowcy, którzy przyjmą kurs, raczej go nie odwołają. Pozostaje jeszcze dosyć ciekawy efekt wyboru kierowcy. Do tej pory pasażer, nie mógł sobie ot tak wybierać, z kim pojedzie. Dzięki uwolnieniu cen pasażer będzie mógł odrzucić ofertę zbyt wysoką, a wybrać taką, która mu odpowiada. Innymi słowy, wybrać kierowcę, co do tej pory nie było takie oczywiste.

„Mamy nadzieję, że skrócimy czas oczekiwania w aplikacji Bolt i zmniejszymy liczbę odwołań kierowców, aby klienci mogli szybko i bezpiecznie dotrzeć do celu po zwiększonym popycie w ostatnich tygodniach” – powiedział Sam Raciti, dyrektor regionalny Bolt na Europę Zachodnią.

Bolt będzie testować nowe funkcje w trzech miastach w regionie Midlands w Anglii, przed planowanym wprowadzeniem w całej Wielkiej Brytanii przed Bożym Narodzeniem. Aktualnie Bolt na Wyspach posiada 65 tysięcy aktywnych kierowców.

O komentarz do nowych usług poprosiliśmy biuro Bolta w Polsce.

– W każdym kraju pracujemy nad tym, by kierowcy otrzymywali konkurencyjne zarobki, które na przykładzie Polski mają wynosić przynajmniej 80 proc. średniej krajowej dla kierowców z własnym samochodem. Na bieżąco testujemy różne rozwiązania mające to na celu. Przykładem testów obecnie prowadzonych w Wielkiej Brytanii jest umożliwienie kierowcom ustalania własnych cen, a w Polsce ustalanie ceny umownej za przejazd wraz z wyświetlaniem jej wcześniej kierowcom. Ustalenie własnych cen będzie następowało w ramach ustalonego przedziału cenowego, aby odzwierciedlić własne preferencje i lokalne warunki rynkowe (kierowcy nadal mogą korzystać ze standardowych cen Bolt). Inną funkcją, którą testujemy aktualnie w Wielkiej Brytanii, jest umożliwienie osobom zamawiającym przejazd, wybrania preferowanego kierowcy z listy dostępnych w pobliżu. Wierzymy, że takie rozwiązania podnoszą satysfakcję wszystkim osobom korzystającym z platformy oraz zapewnią jeszcze lepszy poziom oferowanych usług – komentuje Łukasz Stachowiak, Country Manager Bolt w Polsce.

Uber już to przerobił

Podsumowując, uwolnienie cen ma spowodować same dobre efekty i dla kierowców i pośrednio dla użytkowników. Przekonał się o tym Uber, wprowadzając podobne rozwiązanie w Kalifornii? No właśnie nie do końca tak było. W 2020 roku Uber zaczął również zezwalać kierowcom w Kalifornii na ustalanie własnych opłat za przejazdy. Usunął tę funkcję niecały rok później. Dlaczego? Okazało się, że narzekanie na ten straszny algorytm ustalający ceny za przejazd nie miało żadnego sensu. Samodzielne ustalanie cen spowodowało najpierw odpływ klientów, a i sami kierowcy nie bardzo poradzili sobie z tym modelem sprzedaży usługi. Po prostu wyższe ceny oznaczała wyższy zysk jednostkowy, ale w rozliczeniu miesięcznym nie dawały oczekiwanego zwrotu. Rynek sam „wyjaśnił” Ubera i ten wobec odpływu do konkurencyjnych aplikacji musiał powrócić do starego, sprawdzonego modelu z algorytmem.

Wybór kierowcy to dobry kierunek

Nie zawsze więc samodzielne ustalanie cen jest takie atrakcyjne, nawet jeśli popyt w danym miejscu jest bardzo wysoki. Na efekty zarówno podwyżek wprowadzonych przez Ubera 10 listopada jak i nowych usług Bolta poczekamy. Zapewne do najbliższych świąt, choć pewnie głównym sprawdzianem będzie rok 2022. I tu zapewne rynek sam będzie się regulował pokazują operatorom aplikacji jaka jest rzeczywistość. Natomiast bardzo dobrym efektem tej wojny cenowej na Wyspach może być dla pasażerów możliwość wyboru kierowcy. Mówi się o tym od wielu lat, użytkownicy chcieliby mieć takie prawo, być może nawet kosztem wyższej opłaty. Może warto zdecydować się na wybór znanego i lubianego „Jana Kowalskiego” nawet jeśli przy jego nazwisku mnożnik jest nieco wyższy? Dla wielu byłaby to idealna usługa.

Czy w Polsce możemy liczyć na tego typu nowości jak w Wielkiej Brytanii? Na polskim rynku kierowców na razie nie brakuje, stąd i samodzielne ustalanie cen nie powinno być brane pod uwagę. Co innego wybór kierowcy, tu oczywiście użytkownicy pewnie odpowiedzieliby pozytywnie na tego typu plany.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Najnowsze wpisy naszych autorów Wszyscy autorzy
Przyszłość jest tutaj

Podaj swój adres email i odbieraj najświeższe informacje o nowych technologiach i nie tylko.

email-iconfacebooktwitteryoutubelinkedin instagram whatsup
Skip to content