Partner serwisu

Pieszych nie chronią zmiany przepisów, ale może to zrobić technologia

Zmiana prawa czy zmiana zasad gry? Już czas, aby technologie zaczęły rzeczywiście wpływać na ludzkie życie, a nie tylko na obraz postrzegania tej czy innej firmy technologicznej. Wymaga tego bezpieczeństwo pieszych, a także kierowców.

To moment, kiedy kolejne oferowane systemy powinny być skutecznym rozwiązaniem w kwestii bezpieczeństwa na drogach, a nie tylko PR-em. Automatyka i autonomiczne systemy detekcji pieszych i kolizji muszą jak najszybciej zostać wprowadzone w jak największej liczbie samochodów. Nawet jeśli ich skuteczność jest niższa, niż nasze wyobrażenia o autonomicznych autach i inteligentnych systemach IT.

Zobacz również:

Pieszy, pierwszy wśród równych?

W dniu 1 czerwca 2021 r. w Polsce weszła w życie nowelizacja ustawy – Prawo o ruchu drogowym, opracowana przez Ministerstwo Infrastruktury i Krajową Radę Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego.

Zgodnie z nowymi przepisami kierującego pojazdem, który zbliża się do przejścia dla pieszych, poza zachowaniem szczególnej ostrożności i ustąpieniem pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu, zobligowano do zmniejszenia prędkości tak, aby nie narazić na niebezpieczeństwo pieszego. Obowiązkiem kierowcy będzie także ustąpienie pierwszeństwa pieszemu wchodzącemu na przejście albo znajdującemu się na nim. W rezultacie każdy kierowca musi zachować szczególną ostrożność przed pasami, a kiedy zauważy pieszego w ich pobliżu, powinien zatrzymać auto.

Bezpieczeństwo kierowcy czy pieszego?

Oczywiście, od listopada 2020 roku, kiedy pojawiły się pierwsze informacje o planowanych zmianach spora część społeczeństwa szybko podzieliła się na zwolenników i przeciwników tych rozwiązań. Duża grupa kierowców za głównych winowajców  wypadków na przejściach wini pieszych. Dodatkowo nie widzi powodu zwiększania ich praw w ruchu drogowym.

Z kolei miliony pieszych codziennie zmagających się ze źle oświetlonymi przejściami, próbujący przekroczyć ulicę widzi w tych przepisach większe szanse na uniknięcie wypadku. Wydaje się, że spór o to, kto powinien „bardziej” uważać na ulicach, będzie trudny do rozwiązania. Statystyki policyjne są bezlitosne i oczywiste. Nadal więcej pieszych ginie z winy kierowców, niż z własnej winy co potwierdzają raporty Policji.

Pieszy, zawsze będzie tym słabszym na drodze, niemającym szans w zderzeniu z autem. Dodatkowo liczba osób potrąconych na pasach jest doprawdy zatrważająca i nie maleje z roku na rok.

Technologio, gdzie jesteś?

W tym momencie można byłoby zapytać: a co z technologiami. Są wszechobecne, decydują o naszym codziennym życiu, emocjach, naszych planach, naszych wakacjach. Czy innowacyjne rozwiązania nie powinny być wdrażane w służbie bezpieczeństwa na drodze? Oczywiście, że są. Mowa tu m.in. o tzw. systemach wsparcia kierowcy czy też asystentach jazdy. Systemy takie wspomagają kierowcę, odciążają go od prowadzenia pojazdu, zapewniają większy komfort i zwiększają bezpieczeństwo. W sytuacji awaryjnej system wspomagania kierowcy może nawet przejąć kontrolę nad samochodem. Choć należy pamiętać, że odpowiedzialność za prowadzenie pojazdu zawsze spoczywa na kierowcy.

Zobacz również:
Być w lesie z technologią. Natura na wyciągnięcie smartfona
Elon Musk – główny inżynier świata
Euro 2020 tuż tuż. Poznaj technologie wspierające piłkarzy!

Asystenci jazdy korzystają z szeregu rozwiązań automatycznych do kontroli sytuacji na drodze i reakcji na odpowiednie zdarzenia. To system szeregu połączonych ze sobą technologicznych rozwiązań. Są to między innymi systemy wykrywanie pieszych na drodze za pomocą kamer i lidarów ((od angielskiego akronimu LIDAR, utworzonego od wyrażenia: Light Detection and Ranging) jak również autonomiczne systemy  awaryjnego hamowania. W momencie zauważenia pieszego auto informuje kierowcę o zagrożeniu za pomocą akustycznych i wizualnych sygnałów wewnątrz kokpitu. W przypadku braku reakcji ze trony kierowy powinno zmniejszyć prędkość aż do całkowitego zatrzymania lub ominięcia przeszkody. To oczywiście tylko teoria.

Skuteczność? Jest, ale niska

Jeśli chodzi o skuteczność działania rozwiązań opisanych powyżej, to często przywoływany jest raport American Automobile Association z 2019 roku, „Automatyczne hamowanie awaryjne z wykrywaniem pieszych”. To opracowanie to nic innego jak zapis testów przeprowadzonych w bezpiecznych warunkach z wykorzystaniem systemów automatycznej detekcji pieszych w samochodach marki Chevroleta Malibu, Honda Accord, Tesla Model 3 oraz Toyota Camry. Efekt testów?

W przypadku napotkania dorosłego pieszego w scenariuszu przejścia prostopadłego przez ulicę, każdy pojazd testowy zapewniał wizualne i akustyczne powiadomienie o zbliżającej się kolizji. Dotyczyło to testów prowadzonych z prędkością 20 mil na godzinę (ok. 32 km/h). Różnice polegały tylko na czasie reakcji, w zależności od auta. Problem pojawiła się w przypadku zwiększenia prędkości do 30 mil (ok. 48 km/h). Wówczas testowane auta nie radziły sobie już tak dobrze ani z alarmowanie kierowcy o możliwej kolizji, ani też z samym ominięciem przeszkody. Szczegółowe informacje na temat tych testów można znaleźć w tym miejscu . Faktem jest, że łącznie kolizji z celem dorosłym pieszym uniknięto w ok. 40 proc. testowych wypadków. W przypadku kiedy na drodze pojawiało się dziecko, skuteczność automatycznych systemów zmniejszał się do 11 procent.

Raport nie pozostawia złudzeń

Jak napisali sami twórcy raportu, systemy wykrywania pieszych okazały się nieskuteczne w warunkach słabego oświetlenia otoczenia. Co prawda jest to zgodne z ograniczeniami opisanymi w instrukcji obsługi każdego testowanego pojazdu. Jednak należy zauważyć, że warunki testowe były reprezentatywne dla jezdni bez oświetlenia ulicznego.

Testy przeprowadzono przy prędkości podejścia 25 mil na godzinę (ok. 40 km/h), jest to typowe ograniczenie prędkości w wielu obszarach mieszkalnych, które mogą mieć oświetlenie uliczne lub nie.

Ponadto raport wskazał brutalną prawdę. Kierowcy nie mogą polegać na pomocy obecnych systemów wykrywania pieszych, szczególnie podczas jazdy nocą lub w innych środowiskach o ograniczonej widoczności. Natomiast sam system autonomicznego wspomagani jazdy może być tylko wspomnianym wsparciem dla kierowcy, a nie rozwiązaniem docelowym na drodze.

Grzechy Tesli i grzechy człowieka

Wyniki raportu potwierdzają także coroczne „dokonania” kierowców Tesli, którzy korzystają z funkcji autopilota podczas jazdy. Ostatni wypadek miał miejsce 15 maja 2021 roku w Kalifornii. W tym miejscu trzeba dodać, że kierowca prowadził auto w sposób brawurowy, trzymając na kierownicy stopy. Jednak pomimo wielu zaprzeczeń Elona Muska co do konkretnych przypadków kolizji Tesli na autopilocie, przynajmniej w przypadku trzech z nich bezsprzecznie dowiedziono, że wina leżało po stronie systemu.

Poza tym autonomia Tesli słabo radzi sobie w złym oświetleniu czy podczas wykrywania pojazdów emitujących jaskrawe światło, np. wozów strażackich czy aut innych służb.  Jednak amerykańskie służby zajmujące się badaniem kolizji Tesli już wielokrotnie uwalniały samochody Muska od odpowiedzialności za kolizje, biorąc pod uwagę choćby głupotę i brawurę kierowców korzystających z autopilota. Rezultat jest taki – kolizje są, Tesla jest winna, ale ma rozwijać system. I dobrze, bo dzięki temu liczba kolizji i wypadków, szczególnie tych z udziałem pieszych będzie niższa.

Autonomiczna ochrona pieszego to nie tylko PR, ale i bezpieczeństwo

Pojawia się zatem pytanie, czy autonomiczne systemy jazdy, rozwiązania wspomagania kierowcy, automatyczna detekcja pieszych czy też unikanie kolizji i awaryjne hamowanie to tylko PR na potrzeby sprzedaży kolejnych egzemplarzy aut? Wydaje się, że nie.

Od 2022 roku nowe modele samochodów muszą być wyposażone w zaawansowane systemy bezpieczeństwa tzw. ADAS (Advanced driver- assistance systems). Nowe unijne przepisy wprowadzają obowiązkowe elementy bezpieczeństwa, aby chronić między innymi pieszych na drodze. W ramach tychże rozwiązań  w samochodach osobowych pojawią się systemy ostrzegające m.in. o senności i rozproszeniu uwagi, inteligentne dostosowanie prędkości, bezpieczeństwo cofania przy użyciu kamery lub czujników oraz rejestrator danych w razie wypadku.

Dodatkowo w samochodach osobowych będą działały systemy m.in. utrzymywania pojazdu na pasie ruchu, zaawansowany system hamowania awaryjnego i ulepszone w wyniku testów zderzeniowych pasy bezpieczeństwa. Oczywiście podobne rozwiązania będą dotyczyły samochodów dostawczych i ciężarowych.

Powstaje pytanie, czy bezpieczny systemy w nowoczesnych autach od 2022 roku nie utoną w morzu złomu, jaki porusza się po europejskich, w tym polskich drogach. Okazuje się, że UE zastanawia się mocno o nad możliwym wyposażeniem już jeżdżących aut w podobne rozwiązania. Miałyby one zwiększyć skuteczność ochrony pieszych i innych kierowców.

Postscriptum

Kilka dni temu, podczas długiego, czerwcowego weekendu miały miejsce w Polsce przynajmniej dwa głośne wypadki z udziałem mały dzieci. Pozostaje pytanie, czy gdyby w obu sytuacjach w samochodach były zainstalowane systemy detekcji pieszych, alarmowania o przeszkodzie itd. to finał mógłby być mniej tragiczny?

Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Grażyna Skow
Grażyna Skow
15 dni temu

Po pierwsze nazwy marek samochodów piszemy po polsku małą literą, więc: chevrolet malibu, honda accord, toyota camry.
Po drugie jaka elektronika wspomagająca kierowcę? W 18-letnim samochodzie, bo takich większość jeździ po drogach w Polsce?
Po trzecie rozwiązanie bardzo skuteczne, które wyeliminuje większość wypadków, to wprowadzenie ograniczenia prędkości w terenie zabudowanym do 30 km/h.

Maciek Samcik
Editor
11 dni temu
Reply to  Grażyna Skow

Najpierw wyegzekwujmy przestrzeganie ograniczenia do 50 km/h 😉

Najnowsze wpisy naszych autorów Wszyscy autorzy
Przyszłość jest tutaj

Podaj swój adres email i odbieraj najświeższe informacje o nowych technologiach i nie tylko.

email-iconfacebooktwitteryoutubelinkedin instagram whatsup