Partner serwisu

Z technologicznego punktu widzenia: czy loty w kosmos są potrzebne?

Na przestrzeni ostatnich dwóch tygodni dwóch miliarderów poleciało w kosmos na pokładzie statków zbudowanych przez własne firmy. Richard Branson i Jeff Bezos – bo o nich mowa – spełnili swoje chłopięce marzenia. Pytanie tylko jakim kosztem. I czy bogaci ludzie powinni bawić się, ot tak, w loty w kosmos?

Przedwczoraj najbogatszy człowiek świata poleciał sobie w kosmos (dyskusja czy można go nazwać astronautą trwa, bo też granica kosmosu jest płynna). Dla zabawy. Za hajs swoich pracowników. Dlaczego? Bo nie ma prawa, które by mu zabraniało polecieć sobie w kosmos. Oczywiście prawo zabrania zabijania, molestowania, nękania, ogólnie rzecz ujmując szkodzenia innym ludziom. Chyba, że jesteś najbogatszym człowiekiem świata i lecisz w komos. Ku uciesze mediów, które z twojej frajdy robią kretyński spektakl, jakby wybrano cię na papieża, jakbyś co najmniej ogłaszał odkrycie leku na raka.

Zobacz również:

Nie ma prawa, które zabrania wykorzystywania pracowników i kapitału, który nota bene produkują, i przepalania go na turystykę kosmiczną. Pracownicy firmy Amazon od lat przekazują informacje o skrajnie złych warunkach panujących w magazynach firmy – o mrocznej stronie Amazona świetnie pisał u nas Arek Cempura. A Bezos – z głupoty lub czystej złośliwości – po udanym locie dziękuje swoim pracownikom. Tak dziękuje im, że zapieprzając sfinansowali kompletnie niepotrzebny lot w kosmos.

Warto tak dla kronikarskiego porządku dodać, że w miasteczku Van Horn – gdzie mieści się baza kosmiczna Bezosa – 30% ludzi żyje poniżej granicy ubóstwa. Ale kto by się przejmował czymś takim.

Ekspansja, która prowadzi nas w pustkę. Jak technologie tworzą nierówności?

Golem kapitalizmu i loty w kosmos

Słusznie o fanaberiach Bezosa napisał Jan Śpiewak, aktywista społeczny.

Jeff Bezos sprawia wrażenie golema kapitalizmu. Jakby wszystkie patologie współczesnego świata spotkały się i tchnęły życie w uformowaną na kształt człowieka kupę błota. Golem Bezos idzie przez świat pożerając całą energię wokół niego. Dlatego jeśli wykorzystuje pracowników to już na całego. Jego kurierzy defekują do torebek, pracownicy jego ogromnych magazynów sikają do butelek. Nikt nie może być pewny jutra. Algorytm wyrzuca przypadkowe osoby z pracy, żeby utrzymać zdrowy duch „konkurencji” w załodze. Wydaje swoją kosmiczną fortunę – zbudowaną na wyzysku ludzi –  na naprawdę rzeczy całkowicie idiotyczne, jak udział w wyścigu pt. „Pierwszy miliarder w kosmosie”.

Śpiewak idzie na ostro i zarzuca Bezosowi, że podobnie jak golem, Bezos także nie ma uczuć.

To istota pozbawiona emocji i empatii, która kieruje się jedynie chciwością. Wydaje się być przy tym całkowicie przezroczystą i najnudniejszą osobą na ziemi. Jeff Bezos poleciał w kosmos za nasze pieniądze – za niezapłacone podatki i pensje, za monopolistyczne praktyki, za zniszczone biznesy. W Polsce korpo media ogłaszają jego „wyczyn” wielkim dniem dla ludzkości, a telewizje informacyjne robią z tego specjalny program. Ziemia płonie, a my bierzemy udział w fetowaniu psychopatycznego piromana. Bezos zrobił to, co rządy ZSRR i USA zrobiły już 60 lat temu. Brawo! Bogacz na orbicie w rakiecie w kształcie wielkiego przyrodzenia. Czy my żyjemy w memie?

Co do tego, że żyjemy w memie, to nie mam wątpliwości. I to od dawna.

Czy warto było szaleć tak, panie Bezos?

Korzyści z tego lotu nie ma żadnych. Warto wyjaśnić, że wbrew temu, co podają niektóre media, lot Bezosa nie doprowadził do emisji 75 ton dwutlenku węgla. Falliczna rakieta New Shepard była napędzana silnikiem BE-3, dla którego paliwem jest ciekły wodór i ciekły tlen. Efektem spalania nie było CO2, ale woda. Inna rzecz, że ciekły wodór i ciekły tlen też jakoś trzeba wyprodukować, nie biorą się z powietrza. To tak jak prądem. Korzystanie z niego nie emituje dwutlenku węgla, ale produkcja już tak.

Niemniej pozostaje pytanie: czy patologiczna turystyka Bezosa przyniosła jakieś korzyści? Obrońcy szefa Amazona powiedzą, że lot wpływa na rozwój technologii i chętnie przytoczą argument, jak wyścig kosmiczny, z programem Apollo na czele, wpłynął na postęp technologiczny. Na łamach MIT Sloan Management Review Polska pisałem przed dwoma laty, że faktycznie era lotów kosmicznych miała duży wpływ na postęp ludzkości. Wyjaśniałem, jak loty w przestrzeń kosmiczną wpłynęły na rozwój technologii satelitarnych i pośrednio miały wpływ na powstanie Internetu, a zatem świata, jaki dziś mamy.

Bez satelitów – które wyprowadziły na orbitę rakiety rozwinięte w epoce lotów w kosmos – nie byłoby szybkiego internetu, sygnału GPS. A bez niego takich aplikacji takich jak Google Maps, Tinder, czy Uber.

Tak, era lotów kosmicznych z lat 60., 70. i 80. miała gigantyczny wpływ na rozwój technologii. Dzisiejsze wycieczki w kosmos zmiany nie czynią, są tylko realizacją chorych ambicji. Bezos powtórzył osiągnięcie radzieckich astronautów sprzed 60 lat. Czy coś to zmieni w naszym życiu? No chyba tylko jeśli pracujemy w Amazonie – będziemy musieli tyrać jeszcze więcej, żeby sfinansować kolejne wycieczki szefa.

Czy w ogóle miliarderzy są komuś potrzebni?

Bezos jest najlepszym przykładem, że miliarderzy wcześniej spalą planetę i uciekną na Marsa, niż pomogą nam na Ziemi. Musimy ich powstrzymać, jeśli chcemy przetrwać jako cywilizacja. Uważam, że na świecie nie powinno być żadnego miliardera. Jak to ktoś napisał na Twitterze: po 999 milionach dostajesz medal „wygrałeś kapitalizm” i nazywamy bibliotekę twoim imieniem. Potem i tak wydają kasę na głupoty. Bezos ze swoją rakietą przypomina nam, co państwo potrafiło zrobić raptem kilkanaście lat po wojnie. Dzisiaj potrzebujemy podobnego wysiłku, jak w czasie wojny i powojennej odbudowy, do walki z globalnym ociepleniem. I do tego potrzebujemy pieniędzy większych i mniejszych Bezosów tego świata” – konkludował Śpiewak i nawet nie będąc socjalistą trzeba się z nim zgodzić.

Fanaberie miliarderów nie są nikomu potrzebne, a na pewno nie ludzkości. Te wszystkie rajdy samochodowe, ekstremalne podróże, pałace w środku puszczy i inne przejawy pychy nikomu nie służą.

Problem polega na tym, że żyjemy w kulcie miliarderów. I nie ważne jest jakie zło jest czynione, jeśli ktoś ma miliardy, a co za tym idzie media, wpływy i tak dalej. Co gorsze, nawet ludzie, którzy nie zgadzają się miliarderami i w gruncie rzeczy gardzą kultem bogactwa, często starają się ogrzać w blasku miliarderów. Liczą, że coś im skapnie. Serio, wciąż są ludzie – na przykład wyborcy Konfederacji – którzy całkiem poważnie wierzą w teorię skapywania, zakładającą, że gdy da się bogatym więcej pieniędzy, albo mniej im się zabierze w formie podatków, to ich bogactwo będzie w jakiś sposób skapywać na biednych, poprawiając ich los. Ekonomia XD pod sztandarem tęgich głów, takich jak Sławomir Mentzen.

Ekonomia XD nas nie uratuje, ale już ekonomia pączka może. Dlaczego?

Czy Bezos poleciałby w kosmos, gdyby nie media?

Do kosmicznych fanaberii Bezosa pchał głód nowego, głód przeżyć. W tym Bezos jest podobny do nas. My latamy na jednodniówki, zjeść hawajską w Mediolanie, czy wypić chardonnay nad Sekwaną, a on lata sobie w kosmos. Skala różna, ale podniety te same. Uparcie podążamy za opowieściami, za przeżyciami, nie za bardzo przejmując się racjonalnym oglądem świata. Bardziej kręci nas weekend w Energylandii, rajd samochodem po autostradzie, czy równie szkodliwy lot w kosmos, niż edukacja dzieci z biednych rodzin. Idąc na charakterologią Dostojewskiego, z braci Karamozow, bliżej nam zawsze do Dymitra niż do Aloszy.

Nasz pęd do przeżyć jest dodatkowo napędzany przez media, w tym media społecznościowe. Czy tak bardzo cieszyłby nas skok na bungee, gdyby nie można było z tego wyczynu nagrać filmiku na TikToka? Czy pragnęlibyśmy tak bardzo oglądać polarne zorze, gdyby nie dało się tych momentów uwiecznić za pomocą InstaStories?

Golem kapitalizmu Bezos jest w swojej potrzebie przeżyć dokładnie taki sam, jak pozostali przedstawiciele banalnego gatunku homo sapiens. Jara się lotem w kosmos jak dzieciak, który właśnie odwiedził Disneyland. Turystyka jest szkodliwa, a turystyka kosmiczna, szkodliwa do kwadratu. A tę potrzebę „eksploracji” napędzają media społecznościowe. Oczywiście nie tylko o Bezosa chodzi. Reszta ferajny wcale nie jest lepsza. Taki Elon Musk sprzedaje nam wizerunek zbawiciela, ale w praktyce chce być po prostu pierwszym przemysłowcem-landlordem na Marsie.

Golem leci w kosmos, a orkiestra kapitalizmu gra dalej

Czy taki Musk, czy inny Bezos wydałby ogrom pieniędzy na lot w kosmos, gdyby nie miał pewności, że masowe media uzależnione od kretyńskich narracji, zrobią z jego wycieczki spektakl? Pozostaje pytanie, czy bez spektaklu bawiłby się w kosmicznego turystę? Czy bez poczucia, że – dzięki medialnej sławie – jest kimś więcej niż cwanym biznesmenem, robiłby to co robi?

A może inaczej? Może Bezos wydałby nadmiar pieniędzy na badania naukowe, na edukację dzieci, na ochronę wymierających gatunków, gdyby media interesowały się spektaklem „ratuj Ziemię” i gdyby altruizm i filantropia były naprawdę sexy? Bo, czy aby Bezos nie jest aktorem przedstawienia, które sami sobie zafundowaliśmy? Bo może tego kuriozalnego golema Bezosa stworzyliśmy tak naprawdę sami, wierząc w neoliberalne bzdury? A teraz trochę się dziwimy, trochę nam wszystko jedno, gdy orkiestra dzikiego kapitalizmu gra pożegnalnego walca i nasz świat tonie jak Titanic. Spektakularnie, pięknie, tragicznie. Z tą różnicą, że o naszej tragedii nikt już potem nie opowie.

Kto przejmie stery w Amazonie po odejściu Bezosa?

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Najnowsze wpisy naszych autorów Wszyscy autorzy
Przyszłość jest tutaj

Podaj swój adres email i odbieraj najświeższe informacje o nowych technologiach i nie tylko.

email-iconfacebooktwitteryoutubelinkedin instagram whatsup
Skip to content