Partner serwisu

Wegańskie mięso „wyhodowane” z pomocą AI: czy to da się zjeść? Sprawdzam!

Nigdy dotąd produkcja mięsa na świecie nie odbywała się na tak dużą skalę. Niesie to za sobą nie tylko pytania o etykę napełniania ludzkiego brzucha, ale również znacząco wpływa na równowagę ekologiczną naszej planety. Najnowsza technologia – z pomocą sztucznej inteligencji (AI) – pozwala „wyhodować” w laboratorium odpowiedniki mięsa – wegańskie mięso. Czy to da się zjeść?

Człowiek jest najbardziej „efektywnym” drapieżnikiem na naszej planecie, z roku na rok ludzie spożywają coraz większe ilości mięsa. W ciągu ostatnich 50 lat zapotrzebowanie na mięso wzrosło czterokrotnie. Przypuszcza się, że do 2050 r. spożycie mięsa na świecie wzrośnie do ok. 450 mln ton z 335 mln, jakie konsumujemy obecnie. Czy wegańskie mięso jest dla nas ratunkiem?

Zobacz również:

Wszystko ma swój kres. Produkcja mięsa też

Wszystko ma swój kres i nie chodzi tu tylko o kwestie etyczne. Produkcja mięsa pochłania ogromne ilości wody – wg danych fundacji naszaziemia.pl do produkcji 1 kg wołowiny zużywa się 15 tys. litrów wody. 

Według prognozy  naukowców, jeśli konsumpcja mięsa będzie wzrastać tak szybko, jak teraz, to do 2050 r. zwierząt hodowlanych będzie tak dużo, że będą musiały się stłoczyć na niemal każdym metrze kwadratowym Ziemi. 

Jest też problem emisji gazów cieplarnianych – produkcja 1 kg wołowiny uwalnia do atmosfery 26,6 kg dwutlenku węgla – 15% emisji gazów cieplarnianych na świecie to „zasługa” zwierząt hodowlanych. Do tego dochodzi hodowla zwierząt w coraz mniejszych klatkach, faszerowanie ich antybiotykami, które potem trafiają do naszych organizmów i prowadzą do antybiotykoodporności.

Słaba odporność zwierząt hodowanych na wirusy spowodowała również powstanie zagrażających człowiekowi chorób odzwierzęcych, takich jak: choroba szalonych krów, świńska grypa, ptasia grypa i wiele innych. Patrząc na to wszystko naukowcy zastanawiają się jak możemy zaspokoić zapotrzebowanie na mięso, nie niszcząc naszego środowiska.

Z pomocą przychodzi nam AI – sztuczna inteligencja i współczesna technologia. Pora na wegańskie mięso?

Sztuczna inteligencja (AI) na ratunek zwierzakom… i ludziom

Jeśli należysz do grona typowych mięsożerców, z pewnością nie zadowolisz się wegańskim burgerem z fasoli, soi, czy glutenu. Nie będzie to smak mięsa.

Co takiego  ma więc mięso, że wielu z nas nadal nie wyobraża sobie życia bez niego? Cytując mięsożerców: „jest soczyste, pyszne, nieporównywalne smakiem do innego produktu spożywczego”. I przy obecnych możliwościach marketingu nie przypomina swojego źródła pochodzenia – zwierzęcia, co w dzisiejszych czasach jest dla nas bardzo wygodną kwestią.

Co nadaje mięsu taki smak? To kwestia zwierzęcego żelaza, które zawiera Hem – grupy enzymów występującej jedynie w krwi i w mięśniach. Jak więc odtworzyć ten smak, żeby przekonać mięsożerców do przejścia na dietę?

Tutaj wkracza najnowsza technologia, która – z pomocą sztucznej inteligencji – pozwala “wyhodować” w laboratorium odpowiedniki mięsa, czyli tzw. wegańskie mięso.

Czy właśnie naszła Cię myśl: „ale przecież to jest chemia, to nie dla mnie, to może mi zaszkodzić”? Bez paniki. Wszystko obecnie ma swój początek w laboratorium, jedzone przez Ciebie mleko, jogurty, płatki owsiane – tak samo wołowina i inne mięsa. 

Dlaczego więc nie spróbować zdrowszych odpowiedników mięsa? Poniżej przedstawiam kilka firm tworzących alternatywy wobec mięsnych produktów. Oraz ich flagowe produkty.

Beyond Burger – wegańskie mięso, którego spróbujesz w Polsce

Beyond to startup, w który zainwestował m.in. Bill Gates i Leonardo DiCaprio. To jedna z pierwszych firm, która stworzyła roślinny zastępnik wegańskiego mięsa, którego struktura i konsystencja jest zbliżona do prawdziwego mięsa. Wegańskie mięso zostało skonstruowane tak, żeby w jak największym stopniu przypominać również smak mięsa zwierzęcego. Dodatkowo zawiera 19g. białka pochodzenia roślinnego, czyli więcej niż burger wołowy lub wieprzowy.

Beyond meat
www.facebook.com/beyondmeat

Jaki jest skład? Woda, izolat białka grochu, olej rzepakowy, rafinowany olej kokosowy, aromat dymu wędzarniczego, stabilizatory: celuloza, metyloceluloza, guma arabska, skrobia ziemniaczana, maltodekstryna, ekstrakt drożdżowy, sól, olej słonecznikowy, drożdże suszone, przeciwutleniacze: kwas askorbinowy, kwas octowy, barwnik: ekstrakt buraczany, skrobia modyfikowana, ekstrakt z jabłka, koncentrat soku cytrynowego.  Dodatkowo burger ma tylko składniki wegańskie, jest wolny od soi i GMO. 

Jak smakuje? Smak jest podobny do smaku mięsa, natomiast wytrawny mięsożerca z pewnością nie pomyli go z prawdziwym burgerem wołowym lub wieprzowym. Jest natomiast świetną alternatywą dla osób, które mięso jedzą tylko czasami.

Beyond Burger cały czas prowadzi prace nad ulepszeniem swojego produktu, być może zaskoczy nas jeszcze bardziej swoim smakowym podobieństwem do mięsa. 

Gdzie można spróbować? Wegańskie mięso z Beyond Meat dostępne jest w popularnych wegańskich restauracjach Krowarzywa, jak również w marketach typu Lidl czy Kaufland. Cena takiego burgera plasuje się w okolicach 22-29 zł.

Warto wspomnieć, że Beyond Burger – jako pierwsza firma produkująca wegańskie mięso – wkroczyła na giełdę amerykańską. Debiut przyniósł inwestorom, którzy kupowali akcje w ofercie publicznej, 163% zysku (choć później już bywało różnie). Pokazuje to, jak ogromne jest zainteresowanie wokół tematu zastępowania mięsa produktami do niego podobnymi, ale roślinnymi.  Myślę, że czasy świetności Beyond Meat są jeszcze przed nami.  

Beyond Meat - Investing
Investing.com

Impossible Burger – wegańskie mięso, które smakuje tak, jak prawdziwa wołowina

Jak mówi twórca firmy Impossible Food Pat Brown, jeśli ludzie dostaną roślinną alternatywę mięsa, nieodróżniającą się od prawdziwego, wówczas „gra skończona”. W końcu nie ma tu mowy o kompromisach, dostajemy mięso roślinne smakujące jak mięso, ale możemy spać spokojnie bez naruszania naszych zasad moralnych względem zwierząt, planety i naszej przyszłości. 

Co odróżnia Impossible Burger od Beyond Burger? W 2015 r. Pat Brown opatentował możliwość syntezy Hemu (ten wspomniany wyżej enzym odpowiadający za to, że tak lubimy smak mięsa) w warunkach laboratoryjnych, dzięki czemu uzyskał strukturę, kolor, smak, a nawet soczystość przypominającą prawdziwe mięso.

Imposiible meat
www.facebook.com/ImpossibleFoods

Hem, jak już wcześniej wspomniałam, występuje głównie w krwi i mięśniach zwierząt. 

Jednakże jego odpowiednik możemy spotkać również w roślinach motylkowych np. soi. Uzyskanie Hemu z korzeni roślin motylkowych jest kosztownym i nieopłacalnym przedsięwzięciem, więc Pat Brown z użyciem inżynierii genetycznej uzyskał szczep drożdży, który umożliwia wyprodukowanie Hemu roślinnego w bioreaktorze. Impossible Burger jest więc cudem technologii w wegańskiej wersji. 

Skład Impossible Burger

Woda, teksturowane białko pszenicy, olej kokosowy, białko ziemniaczane, naturalne aromaty, 2% lub mniej: leghemoglobina (soja), ekstrakt drożdżowy, sól, izolat białka sojowego, guma konjac, guma ksantanowa, tiamina (witamina B1), cynk, niacyna, Witamina B6, ryboflawina (witamina B2), witamina B12.

Cena burgera Impossible w USA zaczyna się od 2 dolarów, nie można więc powiedzieć, że jest droższy od burgera z McDonalds. 

Jak smakuje?

To wiedzą tylko Amerykanie! Tego burgera na razie nie dostaniemy w Polsce. Impossible Burger w planach ma podbój burgerowego rynku USA do końca 2020 r., zapewne w dalszej kolejności przyjdzie czas na Europę. 

W kwestii testów posłużę się jednak świetnym dokumentem Netflixa: „Explained (Wyjaśniamy): Jaka przyszłość czeka mięso?”. 

W serialu przeprowadzono burgerowe testy z udziałem grupki dzieci. Do posmakowania miały trzy rodzaje „mięsa”: wieprzowinę, Impossible Burger i Beyond Burger. Zwyciężył Impossible burger, przebił swoim smakiem prawdziwą wieprzowinę!

Porównajmy jeszcze wartości odżywcze tych trzech przetestowanych „mięsnych” burgerów. Impossible i Beyond w porównaniu do wieprzowiny, zawierają podobną ilość kalorii, zerowy cholesterol, zbliżoną ilość zdrowych tłuszczów nasyconych i niestety o wiele większą ilość sodu. Sprawia to, że nie można ich uznać za jedzenie zdrowe. Jednakże takie burgery są zdrowsze od zwykłego mięsa. I będą lepsze dla środowiska.

Znalezienie idealnego odpowiednika mięsa to obecnie ważne zajęcie ekspertów zatrudnionych przez osobistości świata biznesu, czyli Richarda Bransona czy Billa Gatesa.

Wracając do testów: warto wspomnieć o reakcji dzieci na wynik badania. Kiedy dzieci usłyszały, że ich uwielbienie do smaku wieprzowiny przebił roślinny burger, większość stwierdziła, że nie zjadłaby go ponownie. Tak silne są stereotypy i ograniczenia kultury, w jakiej żyjemy. I samego wychowywania dzieci od małego na produktach mięsnych. 

Duże grono ludzi nie zmieni sposobu myślenia tylko dlatego, że wegańskie mięso jest zdrowszym odpowiednikiem. Właśnie dlatego firmy, które próbują stworzyć prawdziwe mięso w warunkach laboratoryjnych są bardzo potrzebne. Robią to bez całej otoczki związanej z hodowlą zwierząt.

Hodowlane mięso bez zabijania? Innowacyjny startup Mosameat

Mosameat
www.facebook.com/mosameat

To prawdziwe mięso jest “wyhodowane” w laboratorium bez pośrednictwa żywego organizmu. Unikamy tutaj problemów związanych z hodowlą zwierząt, zużyciem wody i niszczeniem środowiska.

Jak takie mięso powstaje? Najpierw: naukowcy pobierają od żywego zwierzęcia komórkę w postaci próbki tkanki zwierzęcej.
Następnie tworzą strukturę, do której przyklejają się te komórki. Kolejnym krokiem jest dostarczenie pożywki niezbędnej do ich wzrostu. To wzbogaca przyszłe mięso w wartości odżywcze. Cały proces ma miejsce w bioreaktorze, czyli środowisku, które imituje żywy organizm – pobiera składniki odżywcze i wydala odpady. Po około 9 tygodniach powstaje prawdziwe surowe mięso gotowe do przetworzenia.

Proces ten jest jednak nie do końca etyczny i pozbawiony śmierci zwierząt. Pożywka, jaką naukowcy dostarczają do komórek, to nic innego, jak serum płodowe z nie narodzonych cieląt. Po pobraniu tego serum cielę umiera w łonie matki.

Mięso bez zabijania zwierząt

Nie brzmi to zbyt zachęcająco, jeśli chcemy zjeść mięso bez otoczki zabijania. Z pewnością jednak taka produkcja mięsa jest procesem bardziej ekologicznym, niż trzymanie zwierząt w małych klatkach przez całe ich życie, szprycowanie ich antybiotykami i tuczenie bez litości, a potem zabijanie – niekoniecznie w humanitarny sposób.

Taka produkcja mięsa zużywa mniej energii niż przy produkcji tradycyjnej wołowiny. Nie generuje potrzeby użycia powierzchni hodowlanej. Zużywa niewielkie ilości wody i wywołuje tylko 10% emisji gazów cieplarnianych w porównaniu z klasyczną produkcją mięsa. 

Pierwsza próbka takiego mięsa ujrzała światło dzienne w 2013 roku. Produkcja była na tyle droga, że nie spotkałaby się z uznaniem wśród konsumentów. Trzeba było zapłacić ponad 30.000 dolarów za takiego burgera.

W 2019 r. twórca startupu – Mark Post – poinformował, że udało mu się zredukować koszty produkcji do zaledwie 10 dolarów na jednego burgera. Cały czas jest to jednak nieosiągalny próg cenowy w porównaniu z burgerami roślinnymi. Impossible Burger – w sieci restauracji White Castle kosztuje od 1,99 dolara w wersji podstawowej. Beyond Burger można kupić już za ok. 1,6 dolara. W Polsce niestety nie doświadczymy jeszcze tak niskich cen. Ceny wynoszą 29 zł w sieci Krowarzywa oraz 24,99 zł w Kauflandzie za dwa kotlety surowego Beyond Burgera. 

Poza wymienionymi firmami perspektywiczne stają się startupy działające na rynku brazylijskim. Według ankiety przeprowadzonej przez Good Food Institute, aż 29% Brazylijczyków (ok. 60 mln) skłania się ku spożywaniu mniejszej ilości produktów zwierzęcych. Badania przeprowadzone wśród młodych Amerykanów (z tzw. generacji „Z”), którzy w 47% przyjęliby możliwość ograniczenia mięsa w swojej diecie. Coś się jednak w tym świecie zmienia.

Amazońskie specjały: brazylijskie wegańskie mięso i nie tylko

Fazenda Futuro

Jednym z głównych liderów w Brazylii „w temacie” wegańskich odpowiedników mięsa jest startup Fazenda Futuro z fabryką Futuro Burger. Z pomocą sztucznej inteligencji i badań mięsa na poziomie molekularnym, stworzył on wegański odpowiednik mięsnego burgera. Na bazie soi, grochu i ciecierzycy. Już teraz twórca Fazenda Futuro, Marcosa Leta, zakłada, że może wyprodukować miesięcznie 20-30 ton wegańskiego mięsa. Burger swoim smakiem podobno przypomina wołowinę. Możemy jednak wierzyć twórcom tylko na słowo, ponieważ na razie jest dostępny jedynie w Brazylii.

NotCo

NetCo startup
https://notco.com/

Kolejną startupową perełką z Ameryki Południowej jest startup NotCo z siedzibą w Chile. Podobnie jak startup opisywany wcześniej NotCo tworzy produkty roślinne z wykorzystaniem sztucznej inteligencji. NotCo jest uważany za globalnego konkurenta Impossible Foody i Beyond Meat. Firma bazuje w swojej produkcji na sztucznej inteligencji o nazwie „Giuseppe”, która pomaga NotCo stworzyć wstępne receptury. 

„Giuseppe” dostosowuje recepturę do określonego smaku, tekstury i koloru żywności. Przypuszcza się, że „Giuseppe” ze swoim uczeniem maszynowym mógłby być nieodzownym wsparciem dla szefów kuchni na świecie. A jednak „Giuseppe” nie zastąpi na razie wprawionego kucharza. Do udoskonalenia tych przepisów nadal potrzebni są najlepsi szefowie kuchni.

Przykładowo, kiedy „Giuseppe” stworzył przepis na roślinne „owoce morza” testerzy smaku stwierdzili, że rzeczywiście konsystencja i smak jest podobny, ale czegoś brakuje. Tutaj właśnie pojawia się miejsce dla szefa kuchni, który swoim doświadczeniem dopracowuje recepturę tak, żeby stała się realistycznym substytutem.

Więcej opowiadają o tym sami twórcy w poniższym filmiku „The Age of A.I.”

Jest wiele startupów, które próbują stworzyć idealny roślinny odpowiednik mięsa – wegańskie mięso. Liderem smaku jest w tej chwili Impossible Burger. 
Czy ten „niemożliwy burger” jest teraz idealnym odpowiednikiem świeżego mięsa? Przekonamy się o tym zapewne dopiero po wprowadzeniu produktu na polski rynek. 

The people are fucked

Na razie musimy spokojnie poczekać na rozwój wydarzeń. Trzeba przyznać, że dzięki pracy tak wielu startupów być może niebawem czeka nas prawdziwa rewolucja w żywieniu. To możliwość uratowania naszego życia na tej pięknej planecie. Jak to powiedział niegdyś George Carlin: 

„The planet is fine, the people are fucked. The planet has billion years. Our planet isn’t going anywhere.

We are. We’ll gone away. Planet has self-correcting system. It don’t need us.  People are here for little while”.

Tłumacząc to na język polski można powiedzieć tak: „Planeta ma się dobrze. To ludzie mają przewalone. Planeta ma miliardy lat. Planeta nigdzie się nie wybiera. Jesteśmy i odejdziemy. Planeta ma system samoregulacji. Nie potrzebuje nas. Ludzie są tu przez chwilę”

Czytaj też: Netflix cię rozrywa? Uważaj na binge-watching

Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
waldek
waldek
1 rok temu

Czyli nadal trzeba zabić zwierzę – szach-mat! lewako-weganie

zbyszek
zbyszek
7 miesięcy temu

Smacznego. Ale ode mnie na dystans z tym czymś.

Najnowsze wpisy naszych autorów Wszyscy autorzy
Przyszłość jest tutaj

Podaj swój adres email i odbieraj najświeższe informacje o nowych technologiach i nie tylko.

email-iconfacebooktwitteryoutubelinkedin instagram whatsup
Skip to content