Partner serwisu

Rośnie nam pokolenie „nie chcę wiedzieć”. Unikają newsów, rzetelna informacja nie jest im potrzebna

Coraz więcej ludzi na świecie jest zmęczona tym, co pokazują media. Dlaczego? Przestają mediom ufać. Informacja staje się powoli towarem luksusowym, za który płacić gotowi są zamożniejsi. Biedni ludzie stopniowo stają się bierni.

Możliwe, że to tylko przeciążenie negatywnymi informacjami, zwłaszcza o śmiertelnych żniwach, jakie zebrała pandemia koronawirusa i bezsensowna wojna w Ukrainie. Nie jest jednak wykluczone, że trend braku zainteresowania informacjami zacznie się pogłębiać.

Zobacz również:

Stracą na tym wszyscy. Kiepsko poinformowane społeczeństwo staje się bezradne, rządzący nie muszą liczyć się z jego zdaniem, a w efekcie jakość życia obywateli gwałtownie spada. Wystarczy spojrzeć na to, co obecnie dzieje się w Polsce. Afera rządu goni aferę, a rządowi włos z głowy nie spada. Przy galopującej inflacji i ataku na prawa kobiet i mniejszości, ludzie nie wychodzą na ulice. Trwają. Jakby czekali na cud.

Informacja niepożądana

– Moja mama przyjęła postawę wzruszania ramionami na to wszystko, co się teraz dzieje – mówi Marek, właściciel firmy transportowej w Szczecinie.

– Kiedy opowiadam jej o tym, że ceny paliw są tak wysokie, że zaraz biznes przestanie się opłacać, mówi mi, że trzeba się cieszyć, że jest się zdrowym i dziękować Bogu za szczęśliwą rodzinę. Pewnie, że się cieszę ze zdrowia, ale zdroworozsądkowo nie można pozwolić, by rządzący robili z nami, co tylko chcą. Mama przestała w ogóle oglądać wiadomości w telewizji, bo uznała, że kłamie TVP, ale TVN za to daje tyle głupich wypowiedzi polityków, że nie da się tego oglądać. W dodatku w telewizji nie ma żadnego sensownego programu rozrywkowego. Wszystko ogłupia – mówi moja matka.

Woli spotykać się z koleżankami w ogrodzie, słucha audiobooków, bo oczy już nie te, ale nie chce nic wiedzieć z medialnych przekazów. Gazety? Raz w tygodniu czyta magazyn Wyborczej, ale tylko reportaże.

Mózg wysiada, gdy atakują go złe newsy

Postaw podobnych do matki Marka jest coraz więcej. Ludzie uciekają od realności. Joga, kursy rozwoju osobowości, podróżowanie, namiętne gotowanie, plażing, leżing i plotkowanie o zbliżającej się apokalipsie. Najlepiej odcięcie się od przykrych emocji, a tym samym wyrzucenie z domu telewizora i zawieszenie prenumeraty gazet, które przestały spełniać oczekiwania.

– Jestem zmęczona tym wszystkim – wzdycha Aneta, matka trójki dzieci z Torunia.

– Najpierw był koronawirus, zamknięcie w domu, telewizor, radio, depresja, a teraz wojna w Ukrainie. Media wciąż o tym mówiły. A ludziom siada psychika. Coraz więcej łykamy psychotropów, szpitale psychiatryczne przeładowane. Mam dość. Staramy się z mężem jak najwięcej przebywać na świeżym powietrzu z dziećmi i grać z nimi w gry rozwojowe. Moja psychoterapeutka ostrzegła mnie, że słuchanie codziennie złych wiadomości może prowadzić do pogorszenia się stanu psychicznego. Stajemy się tym, o czym myślimy, co zaprząta nasze myśli. A media ciągle „tłuką” te straszne informacje. I jeszcze podkręcają przekaz, żeby się lepiej oglądało i czytało – wyznaje.

Informacja zwrotna: brak reakcji

Nie ma już nic, na czym można by się oprzeć, komu, jakiemu medium zaufać? Najwyższe zaufanie do mediów jest w Finlandii – 69 proc., w USA ten odsetek spada do zaledwie 26 proc. W Polsce jest to 42 proc.

Tak wynika z raportu Digital News opracowanego przez Reuters Institute oraz Oksford. W Polsce TVP nie ufa aż 49 proc. ankietowanych, a to najwięcej w zestawieniu. Choć moim zdaniem poziom zaufania do TVP wciąż i tak jest wysoki, co świadczy o tym, jak bardzo odbiorcy (głównie twardy elektorat partii rządzącej) nie dostrzegają, że są manipulowani.

To właśnie manipulacja, jakiej dopuszczają się media najbardziej odstrasza widza i czytelnika, który mając kłopoty ze znalezieniem obiektywnych danych, całkiem rezygnuje z poczucia „bycia dobrze poinformowanym”.

Czytanie prasy w XIX wieku.

Albo – a to niestety mniejszość – płaci za treści, które go interesują. Z danych zebranych w Wielkiej Brytanii (gdzie rynek subskrypcji jest jednym z najbardziej rozwiniętych na świecie) wynika, że osoby młodsze zazwyczaj w modelu subskrypcji wybierają rozrywkę (filmy z Netfliksa, muzykę ze Spotify), a osoby starsze chętniej wykupują dostęp do informacji. Przy czym ci drudzy, jeśli już płacą za dostęp do cyfrowych gazet, to chętnie korzystają też z płatnych usług rozrywkowych. Wśród młodych nie ma podobnej prawidłowości.

Stan galopującej niepewności

Digital News Report to już dziesiąte badanie rynku medialnego, które opiera się na danych z sześciu kontynentów i 46 rynków. Badacze wskazują na wielką niepewność rynku mediów i szokujący odwrót ich odbiorców. Wielu ludzi odsuwa się od informacji, unika ich, bo są im podawane w sposób, który razi. Zainteresowanie wiadomościami gwałtownie spadło w Stanach Zjednoczonych po wyborze prezydenta Bidena – zwłaszcza w przypadku prawicowych grup. Większość respondentów (74 proc.) twierdzi, że nadal preferuje wiadomości, które odzwierciedlają wielość poglądów i pozwalają odbiorcy decydować, co myśleć. Większość uważa również, że serwisy informacyjne powinny starać się być neutralne w każdej kwestii (66 proc.), chociaż młodzi uważają, że „bezstronność” nie jest pożądana na przykład w kwestiach sprawiedliwości społecznej. I wyrażają to na Facebooku. To właśnie tam, poprzez media społecznościowe, a nie profesjonalne, najchętniej pozyskiwane są wiadomości. Robią tak zwłaszcza młodzi i osoby gorzej wykształcone – tłumaczą badacze.

– Obserwuję na Facebooku kilka ciekawych osób, którym ufam. One zadają sobie trud bycia dobrze poinformowanymi, ja na tym korzystam. – mówi Sambor z Bydgoszczy.

Ale to właśnie ci, którzy korzystają z mediów społecznościowych, częściej mówią, że byli narażeni na dezinformację na temat koronawirusa i trolling Rosjan niż osoby niebędące użytkownikami. Facebook jest postrzegany jako główny kanał rozpowszechniania fałszywych informacji prawie wszędzie, ale aplikacje do przesyłania wiadomości, takie jak WhatsApp, są większym problemem w krajach takich jak Brazylia i Indonezja. Co ciekawe, dostęp do wiadomości staje się coraz bardziej rozproszony. Tylko jedna czwarta badanych woli szukać wiadomości za pomocą strony internetowej lub aplikacji. Osoby w wieku 18-24 lat (tzw. Pokolenie Z) mają jeszcze słabszy związek ze stronami internetowymi i aplikacjami i prawie dwa razy częściej wolą uzyskiwać dostęp do wiadomości za pośrednictwem mediów społecznościowych, agregatorów lub alertów mobilnych. Ci, którzy są zainteresowani wiadomościami w tradycyjnych kanałach odbiorczych (radio, TV, gazety) zaczynają stanowić mniejszość.

W stosunku do 2016 r. odsetek śledzących newsy spadł o pięć punktów procentowych. W Hiszpanii i Wielkiej Brytanii to 17 proc., 12 we Włoszech i Australii oraz osiem we Francji i Japonii. Spadek w krajach takich jak Niemcy i Holandia był niewielki.

Kasa i informacja? Niedobrana para

Spadek zainteresowania wiadomościami głównego nurtu pozostaje ogromnym wyzwaniem w czasie, gdy społeczeństwa stoją w obliczu egzystencjalnych zagrożeń dla zdrowia i dobrobytu. Wyzwaniem dla firm medialnych jest więc ponowne zaangażowanie naszego zainteresowania bez ogłupiania lub uciekania się do sensacji. To właśnie ogłupianie i szukanie sensacji zabija zaufanie do mediów na całym świecie.

Polskie media mają w tej sprawie także nieczyste sumienie. Cierpią na dwie groźne choroby – pazerność na szybki zysk albo bycie tubą propagandową obozu rządzącego, który dodatkowo też jest pazerny na duży zysk. Media regionalne, które wykupił Orlen publikują informacje po myśli władzy, ale przecież nie zrezygnowały z treści, które nic nie wnoszą, a służą jedynie klikalności i odwracaniu uwagi „gawiedzi” od tego, co naprawdę istotne. Trudno takim mediom ufać, spadki czytelnictwa stają się więc nieuniknione. W Stanach Zjednoczonych też nie jest wesoło. Żyje tam więcej osób, które nie ufają wiadomościom, niż im ufają.

Protest polskich mediów przeciw wprowadzeniu podatku reklamowego w lutym 2021 r.

Być jak Duńczyk

Ale już w krajach skandynawskich, takich jak Dania, bardzo niewielu twierdzi, że nie ufa wiadomościom.

– Duńskie media długo pracowały na zaufanie społeczne – mówi Grzegorz Wróblewski, pisarz i artysta wizualny od 38 lat mieszkający w Kopenhadze.

– Informacje w gazetach i na portalach internetowych są rzetelne, pokazują wiele punktów widzenia i są też blisko ludzi. Nie do pomyślenia jest tam to, aby zmieniła się opcja polityczna i nowi rządzący mieli zakusy na ingerencję w kulturę czy media. Bez względu na to, kto rządzi w Danii, czy prawica, czy lewica, kultura i media są nie do ruszenia. Mocno niezależne, krytykują i patrzą władzy na ręce. I to jest ich święte prawo i obowiązek – wyjaśnia Grzegorz.

Czy informacja stanie się sexy?

Globalnie Dania jest wyjątkiem. W skali świata niepokoi fakt, że zainteresowanie tym, co się dzieje, nawet pod naszym nosem, przestaje ludzi interesować. Większość scrolluje social media i zwraca uwagę jedynie na tytuły. Rzadko zatrzyma się przy leadzie, jeszcze rzadziej zagłębi w tekst. Bez wątpienia ma to związek z brakiem nadziei. Rządzący i media dostawali już tyle szans, które zmarnowali, że trudno będzie im odbudować społeczne zaufanie. Musiałby pojawić się ktoś, kto zmieni sposób myślenia ludzi mediów do tego stopnia, że te przestaną schlebiać rzekomym gustom, a zaczną je kształtować. W takich mediach nie byłoby miejsca na promowanie głupoty i celebrycki lans.

Historia musiałaby zatoczyć więc koło. Na zaistnienie medialne trzeba by sobie zasłużyć tym, że ma się naprawdę coś wartościowego do powiedzenia. W ten sposób z mediów zniknęliby politycy, a pojawili się eksperci i ludzie nauki. Zdolny dziennikarz potrafi uczynić ekspercką wiedzę seksowną, chwycić za gardło czytelnika. Tylko że o takich ludzi pióra też będzie coraz trudniej, skoro młode pokolenia są coraz bardziej zainteresowane…niczym.

Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Paul
Paul
1 miesiąc temu

„rzetelna informacja nie jest im potrzebna”

Problem nie jest w potrzebie tylko w rzetelności. Nie znam żadnego źródła informacji, któremu mógłbym zaufać. A na rozrywkę w postaci informacji rozmijających się z rzeczywistością zwyczajnie szkoda mi czasu

Jacek
Jacek
1 miesiąc temu

Każda informacja z frontu wojny (przede wszystkim video) jest poprzedzana taką masą durnych reklam, że przestałem to klikać. Tylko czytam i korzystam z mediów ukraińskich i niezależnych vlogerów rosyjskich (przeważnie już na emigracji).

Najnowsze wpisy naszych autorów Wszyscy autorzy
Przyszłość jest tutaj

Podaj swój adres email i odbieraj najświeższe informacje o nowych technologiach i nie tylko.

email-iconfacebooktwitteryoutubelinkedin instagram whatsup
Skip to content