Partner serwisu

Problem jest wtedy gdy przestajemy pytać. Autorka bloga Janina Daily o statystyce, potrzebie wiedzy i lepszym Internecie

– Lubimy myśleć, że liczby są obiektywne, ale nie one przecież nie są w próżni. Badania trafiają przecież do ludzi, przechodzą przez filtr człowieka. Ktoś je czyta, publikuje, interpretuje, przedstawia, ma własne przemyślenia na dany temat – mówi Janina Bąk, autorka bestsellerowej książki o statystyce, szefowa firmy Janina Daily, popularyzatorka nauki i – jak o sobie mówi – komendantka komedii i panga biznesu.

Redakcja: Zajmujesz się statystyką, dziedziną niezbyt lubianą. Przekonujesz jednak, że ze statystyką można i należy się zaprzyjaźnić, bowiem pozwala ona zrozumieć świat.

Sama pokochałam statystykę właśnie dlatego, że pewnym momencie podczas studiów pokazano mi, że jest to narzędzie, które pozwala wspaniale opisać rzeczywistość, najróżniejsze jej elementy. Używamy tych samych metod badawczych, wzorów i modeli statystycznych zarówno do oceny bezpieczeństwa leków i ich skuteczności, do przewidywania trendów na rynku pracy czy do wyjaśniania życia społecznego. Statystyka jest narzędziem używanym w niemal każdej dyscyplinie naukowej – nawet literaturoznawstwie! Spektrum pytań, na które pozwala odpowiedzieć jest ogromne, choć oczywiście statystyka nie jest jedynym sposobem opisania i wyjaśniania świata, mamy przecież jeszcze równie wartościowe metody jakościowe – na przykład badania etnograficzne, wywiady pogłębione czy obserwację uczestniczącą.  

Zobacz również:

Potęga statystyki jest widoczna, ale wciąż ludzie uważają, że statystyka może być manipulacją, zgodnie z powiedzeniem, że „jest kłamstwo, cholerne kłamstwo i statystyka”.

Kłamstwem jest jedynie to, że przypisuje się ten cytat Markowi Twainowi, choć jego autorem jest w rzeczywistości Benjamin Disraeli, jak również to, że traktuje się to sformułowanie jako obiektywną ocenę statystyki. A statystyki nie kłamią, to ludzie kłamią na temat statystyk. Niestety tym cytatem wielu ludzi chce tłumaczyć brak znajomości mechanizmów metody naukowej i poznania statystycznego lub po prostu swoją ignorancję. Ja rozumiem, że ktoś może nie lubić, nie rozumieć statystyki, że ktoś ma braki na tym polu – to jest normalna rzecz, bo w naszym systemie edukacji poświęca się jej niewiele miejsca. Pamiętajmy też, że nie każdy musi wszystko wiedzieć, wręcz nie ma ludzi, którzy są ekspertami w każdej dziedzinie. Niemniej nie jest OK, gdy podważamy sens statystyki, nie próbując zrozumieć na czym polega. To jest dla mnie rodzaj lenistwa intelektualnego, ignorancji. Pamiętajmy, że nie jest problemem to, że czegoś nie wiemy, że pytamy. Wręcz przeciwnie – problem zacznie się wtedy, gdy przestajemy pytać. Gdy żyjemy w przekonaniu, że mamy absolutną rację, że już wszystko wiemy. Gdy już nie chcemy się uczyć i aktualizować swoich skryptów.

Problem pojawia się już na etapie źródeł. Trudno dyskutować, spierać się, gdy nie korzystamy z tych samych albo równie wartościowych źródeł. W wywiadzie dla Oko Press przytaczałaś historię swojej dyskusji z osobą, która twierdziła, że pandemia to spisek i jako źródło tych rewelacji podawała „Gazetę Kaliską”.

Problem jakości źródeł jest bardzo poważny – w internecie mamy dostęp zarówno do informacji opartych o dane, badania naukowe, jak i do informacji niesprawdzonych czy teorii spiskowych. Niestety czasem sami wybieramy tylko te źródła, która pasują do naszych opinii – mówimy o tym „cherry picking”; kiedy to wybieramy te informacje, badania, dane, które nam pasują do światopoglądu, a ignorujemy te, które prezentują dowody na odmienny punkt widzenia, które wytrącają nas ze strefy komfortu. Bardzo często padamy też ofiarą emocji – zawsze mówię, że tam, gdzie w grę wchodzą emocje, pierwszym zakładnikiem stają się fakty. Wszystkim nam się to przytrafia – kiedy to emocje zaburzają nasze racjonalne myślenie i logiczne wnioskowanie. Działając emocjonalnie bardzo łatwo jest się pogubić, wyciągnąć złe wnioski, udostępnić fałszywego newsa. Myślę, że warto zadać sobie kilka pytań za każdym razem, gdy natrafimy w Internecie na jakąś informację, a w szczególności, gdy czytamy coś na temat trudny, kontrowersyjny lub emocjonalnie dla nas ważny; należy sprawdzić źródło, zobaczyć jak były prowadzone badania, jaka była metologia i grupa badawcza, jak zanalizowano dane. Zapytanie o zdanie kilkuset znajomych na Facebooku nie będzie miarodajne, bowiem nasi znajomi najczęściej mają poglądy podobne do naszych. W mediach społecznościowych bardzo łatwo o zjawiska takie jak homofilia w sieciach społecznych i bańki informacyjne.

W zamkniętych bańkach zawsze łatwiej trafić na fake newsy. Jeżeli jakiś news pasuje naszych poglądów i wielu naszych znajomych udostępnia go, to stajemy się mniej czujni. Bierzemy taką informację za pewnik.

Na szczęście rośnie też świadomość powszechności fake newsów, a tym samym wzrasta nasza czujność. Jest też coraz więcej stron, które zajmują się weryfikacją informacji. Na stronie demagog.org każdy może zgłosić newsa i sprawdzić, czy jest prawdziwy.  Bardzo ważne jest też, aby nie udostępniać fake newsów, nawet jeśli robimy to, że wyśmiać taką informację. Facebook nie rozróżnia, czy udostępniamy jakiś post ironicznie czy na poważnie.

Bardzo ważna jest edukacja. Dobra robotę robi serwis Niebezpiecznik.pl. Jego twórcy weryfikują na bieżąco zagrożenia cyfrowe na przykład ostatnio opisując scam związany z SMS-ami o kwarantannie czy coraz popularniejsze oszustwa na OLXie. Prowadzą też warsztaty i wykłady z cyberbezpieczeństwa – każdy może wziąć w nich udział. Podstawą powinna też być edukacja szkolna, jak również kampanie społeczne skierowane do różnych grup wiekowych.

Kampanie społeczne na temat cyberzagrożeń są już obecne, ale nie wiem jak z dezinformacają. Powiem wprost: kampaniami społecznymi kierują politycy, a tym nierzadko nie zależy na walce z fake newsami, bo dzięki nim zbijają kapitał polityczny.

Niekoniecznie. Są też kampanie społeczne tworzone przez organizacje NGO czy fundacje. Pamiętajmy jednak, że każdy z nas powinien dbać i być odpowiedzialnym za przestrzeń w internecie – jeżeli ktoś udostępnia jakąś fałszywą informację, to możemy mu zwrócić uwagę w komentarzu albo jeszcze lepiej napisać w wiadomości prywatnej, że coś co opublikował nie jest prawdziwe. Warto tutaj jednak pamiętać, że zwrócenie uwagi nie powinno być atakiem, nie powinno też mieć na celu upokorzenie drugiej osoby.  Historia nie zna przypadków, że ktoś się czegoś nauczył, bo go upokorzyliśmy. Warto pamiętać, że każdy z nas może popełniać błędy, każdemu z nas może się zdarzyć, że udostępni fake newsa. Nikt nie jest nieomylny a pełne szacunku podejście w takich sprawach może działać najlepiej.

Zdaje się, że statystyka, matematyka jest obiektywna, póki nie trafi do rąk człowieka…

Lubimy myśleć, że liczby są obiektywne, ale one nie istnieją w próżni. Badania są przecież interpretowane, opisywane przez ludzi – tych pracujących w mediach, twórców artykułów, a następnie odbiorców tych informacji, czyli nas wszystkich. Ktoś je czyta, opisuje, interpretuje, przedstawia, ma własne przemyślenia na dany temat. W końcu badania, w tym badania statystyczne, nie odporne na złą wolę – niestety czasem również naukowców.  Można manipulować badaniami tak, żeby pasowały nam pod tezę. Interpretacjami i wnioskami również.

Manipulacja to jedna rzecz, druga to coraz bardziej hermetyczny język nauki. Publikowane badania często są niezrozumiałe dla zwykłego zjadacza chleba. Ktoś nie rozumiejąc nauki, może ją po prostu odrzucać.

Tutaj ogromną rolę odgrywają popularyzatorzy nauki, których mamy w Polsce coraz więcej i robią wspaniałą robotę – Kasia Gandor, Dawid Myśliwiec, Karol Wójcicki, Radek Kotarski, Ola i Piotr Stanisławscy z bloga „Crazy nauka”, Huyen Pham i Marcin Nguyen z kanały YT „Emce kwadrat” to tylko kilka przykładów. Wychodzi również coraz mnóstwo świetnych książek popularnonaukowych,  na przykład ostatnio „Jak ogarnąć świat i odróżnić fakty od wyobrażeń” Tima Harforda, czy – i to jest pozycja, którą powinien przeczytać absolutnie każdy – „Factfulness. Dlaczego świat jest lepszy niż myślimy, czyli jak stereotypy zastąpić realną wiedzą” Hansa Roslinga. My, naukowcy musimy też zrozumieć, że w końcu nadszedł czas, by nauka zeszła z piedestału i zaczęła mówić językiem zrozumiałym dla wszystkich. Potrzebny jest dialog, tłumaczenie coraz bardziej skomplikowanego świata możliwie przystępnym językiem, a także rozwiewanie wątpliwości z szacunkiem dla rozmówcy. Nauka musi być bliżej człowieka.

Z Janiną Bąk spotkamy się podczas konferencji Infoshare, której Homodigital jest patronem

Infoshare 2021 festiwal społeczności napędzanej technologią!

Infoshare 2021 – największa konferencja technologiczna w CEE, tworząca ekosystem, w którym nowe technologie łączą się z biznesem. Konferencja odbędzie się w dniach 14-15 października w Gdańsku. Co roku uczestniczą w niej tysiące uczestników. Wśród nich startupy, inwestorzy, przedstawiciele korporacji, programiści i marketerzy. Tegoroczna edycja to 5 scen tematycznych, kilkuset czołowych prelegentów z całego świata, blisko 200 wystąpień i warsztatów. Podczas Infoshare 2021 poznamy również finalistów Startup Contest.

Kup bilet już dziś!

***

fotografia otwierająca: Julia Knapp

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Najnowsze wpisy naszych autorów Wszyscy autorzy
Przyszłość jest tutaj

Podaj swój adres email i odbieraj najświeższe informacje o nowych technologiach i nie tylko.

email-iconfacebooktwitteryoutubelinkedin instagram whatsup
Skip to content