Partner serwisu

Innowacje na niby. O wykluczeniu w świecie technologii opowiada Sylwia Błach

– Okazuje się, że technologie z założenia nie są projektowane dla osób niepełnosprawnych, a potem trzeba kombinować „jak naprawić problem”. A gdyby stosowano filozofię uniwersalnego projektowania, wszystko od początku byłoby ok! – opowiada nasza autorka Sylwia Błach, pisarka, programistka, ambasadorka programu „Różnorodność w IT” Future Collars.

Redakcja: Ostatnio na LindkedIN opisałaś swoją sytuację z wielce innowacyjnym konceptem, który jak się okazało był wydmuszką. Co to było?

Sylwia Błach: Mowa o „innowacyjnym” sklepie Żabki zwanym – od aplikacji – Żappka w Poznaniu. Nie ma tam pracowników. Aby wejść do środka trzeba wgrać na telefon aplikację Żappka i zeskanować ją na wejściu. Proces płacenia został w pełni zautomatyzowany – pieniądze są pobierane z konta powiązanego z aplikacją.

Zobacz również:

Trafiłam na Żappkę zupełnie przez przypadek! Podczas spaceru, widząc w oddali ogromny napis  „innowacja!” musiałam sprawdzić o co chodzi. W końcu jestem programistką i zajmuję się dziennikarstwem technologicznym, to moje pasje! Dlatego wyobraź sobie moje rozczarowanie, gdy okazało się, że nie mogę przetestować innowacji… Przed nowiutkim, pięknym i innowacyjnym sklepem znalazły się dwa bezsensowne stopnie, a ja poruszam się na wózku! Nikt z projektantów nie pomyślał, że wśród klientów znajdują się osoby z niepełnosprawnościami. Wykluczono też osoby starsze, czy nawet te z bardzo ciężkim bagażem – sklep jest niedaleko dworca. A co najbardziej dla mnie zadziwiające, to fakt, że nieprzystosowany sklep zlokalizowany jest na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich, które są w pełni dostępne dla osób o ograniczonej mobilności.

Brzmi to kuriozalnie

A to jeszcze nie koniec trudności. Choć Żabka szybko zareagowała na mój wpis i po tygodniu pojawił się podjazd, to innowacja nadal nie spełnia zasad uniwersalnego projektowania. Choćby umieszczony zbyt wysoko skaner, który sprawi trudność osobie takiej jak ja – o ograniczonym zasięgu rąk lub na przykład z niskorosłością. A wystarczyłoby kilka centymetrów mniej… Druga rzecz to drzwi, standardowe, mechaniczne, nie automatyczne. I faktycznie brzmi to kuriozalnie – z jednej strony nowoczesny, samoobsługowy sklep, a drugiej architektura jak sprzed 20 lat.

Czyli wydmuszka, a nie innowacja, bo co to za innowacja co wyklucza?

Wiesz, ja się cieszę, że powstają takie projekty i cieszę się, że Żabka zareagowała i zamontowała podjazd, ale to są rzeczy, o których w ogóle nie powinniśmy rozmawiać w trzeciej dekadzie XXI wieku! Dostępność powinna być czymś oczywistym!

I tak, pewnie masz rację, że dla Żabki świetna akacja promocyjna, w końcu pełnosprawni, czyli większość klientów, nawet nie zauważy, że coś jest nie tak. A osoby z niepełnosprawnością machną ręką i pójdą do konkurencji, jak doradzano mi pod moim postem na Facebooku. Ale ja chcę mieć taki sam dostęp do innowacyjnych technologii, jak osoba pełnosprawna! Gwarantuje mi to prawo!

Czytałam też inne kuriozalne komentarze, na przykład ktoś na LinkedInie argumentował, że to problem wieku dziecięcego wielu technologii. A przecież tu nie chodzi o technologię, tej nie miałam nawet okazji przetestować! Sam dostęp do niej jest utrudniony. Zostałam wykluczona na etapie projektowania. Bubel na poziomie projektowym.

Czy w innych sklepach też miałaś podobne problemy?

W zasadzie wszystkie sklepy samoobsługowe mnie wykluczają, ostatnio miałam problem z zakupem w KFC, bo większość kas zastąpiono kioskiem samoobsługowym postawionym na wysokim blacie.

W większości sklepów, w których pojawiają się kasy samoobsługowe, ekrany i czytniki kart są umieszczone poza zasięgiem osoby siedzącej. Chociaż mogę zeskanować produkty, włożyć je do torby, to już nie zapłacę. Może to jakaś sugestia? (śmiech) I tutaj, podobnie jak ze sklepem Żabki, osoby niepełnosprawne ruchowo są wykluczana. Serio, czasami w przypływie złości, zastanawiam się dlaczego nikt po prostu wprost nie napisze na drzwiach takich sklepów, że osoby niepełnosprawne nie są obsługiwane.

Gdyby te czytniki, o których mówisz były niżej, to osoby wysokie mogłyby poczuć się pokrzywdzone?

Jakby się zastanowić, to osób niskich, niepełnosprawnych, na wózkach, jest jednak więcej niż bardzo wysokich. Inna rzecz, że drobna niewygodna dla wysokich to jednak coś innego niż faktyczne wykluczenie dla niepełnosprawnych. Pamiętajmy też, że technologia idzie do przodu, więc jaki problem zrobić na przykład czytnik adaptatywny, z regulowaną wysokością? Albo zrobić dwa czytniki?

Słusznie zauważasz, że problem pojawia się na samym początku, na etapie projektowania, to nie są jakieś błędy w trakcie wdrażania rozwiązań. Może to wynika z tego, że technologie tworzy się do idealnie skrojonego klienta, powiedzmy białego mężczyzny średniego wzrostu.

Problemem jest brak różnorodności, o czym rozmawiałam w wywiadzie z Joanną Pruszyńską-Witkowską. Podała tam wiele fascynujących statystyk, ale uogólniając od dawna mówi się, że świat technologii zdominowany jest przez mężczyzn. I do tego zdrowych, często młodych. Nie lubię stereotypów, ponieważ codziennie jakiś krzywdzi także mnie, ale ze statystykami nie dyskutuję.

Myślę też, że w dużej mierze błędy w projektowaniu technologii biorą się z braku niewiedzy, z niechęci szukania rozwiązań. Tak jak ludzie wchodzący do innowacyjnej Żappki w Poznaniu nie zdawali sobie sprawy, że coś jest nie tak, tak również w Dolinie Krzemowej może być podobnie.

I potem są problemy. Jak z Żappką, ale nie tylko…

Tak, wiele jest przypadków technologii, które w ostateczności nie są dostępne do osób z niepełnosprawnością. Niekiedy – gdy wyjdzie problem, pojawi się afera, jest problem PR-owy – szuka się rozwiązań, aplikacje czy technologie dostosowywane są do potrzeb osób niepełnosprawnych. Jak tutaj – nie wiem czy ktoś pomyślałby o podjeździe, gdybym nie napisała bardzo emocjonalnego postu w sieci.

Ogólnie idea dostosowywania jest problemem – okazuje się, że technologie z założenia nie są projektowane dla osób niepełnosprawnych, a potem trzeba kombinować „jak naprawić problem”. A gdyby stosowano filozofię uniwersalnego projektowania, wszystko od początku byłoby ok!

Mówisz, że Żabka zbudowała podjazd, ale wspominałaś w mediach społecznościowych, że ich odpowiedź na początku była zupełnie inna?

Otrzymałam wiadomość na Instagramie od Żabki, że nie ma możliwości dodania podjazdu, bo ten wychodziłby poza obrys działki. Budynek innowacyjnego sklepu pokrywa się zasięgiem działki więc wszelkie zmiany nie są możliwe. Jak jednak widzimy – dało się.

Z czego wynika takiego wykluczanie? Z braku empatii?

Nie lubię słowa empatia. Bardzo często ludzie wycierają sobie gębę „empatią”, mówią, że są czuli, wrażliwi, że widzą więcej. A przecież empatia to umiejętność wczucia się w inną osobę, w jej potrzeby. Nie wiem czy ja umiem się wczuć w sytuację innych osób, ale na pewno umiem słuchać i jak ktoś mi zgłasza problemy to słucham i szukam rozwiązań. Być może niektórzy projektanci, architekci, programiści nie potrafią albo nie chcą słuchać?

Może problem jest na poziomie badań?
Na pewno różnorodność danych ma znaczenie, ale też znalezienie dobrych praktyk projektowania w Internecie jest banalne – choćby Fundacja Integracja, z którą współpracuję, niejednokrotnie pisała na ten temat!

Ale często też tworząc tzw. „dostępne” rozwiązania bierze się do testów osoby ma wózkach po wypadkach, które są silne od pasa w górę. I dla takich osób, które często siłą mięśni rąk mogą się podnieść na wózku albo po prostu podnieść ręce do góry – wyżej umieszczone czytniki nie są problemem. A przecież są bardzo różne osoby niepełnosprawne, różne poziomy niepełnosprawności. Ja na przykład mogę podnosić ręce, ale nie podnoszę już ramion, przez co na przykład często utykam w windzie, bo nie mogę wcisnąć wyżej umiejscowionych przycisków.

Sklepy, hotele czy inne miejsca często tworzą ułatwienia dla niepełnosprawnych biorą pod uwagę tylko taką wąską grupę niepełnosprawnych?

Tak i to jest częsty problem. Wyklucza się też osoby na przykład niewidome albo z niepełnosprawnością intelektualną, nie uwzględniając w ogóle ich perspektywy w trakcie projektowania.  Ale idzie ku dobremu! Ustawa o zapewnianiu dostępności osobom ze szczególnymi potrzebami wprowadziła funkcję „koordynatora do spraw dostępności”. Każdy organ władzy publicznej ma obowiązek wyznaczyć co najmniej jedną osobę pełniącą funkcję koordynatora.

Poza tym w zmianach pomaga też technologia. W Warszawie jest muzeum sensoryczne, które pomaga wczuć się w sytuację osób niewidomych i niedowidzących. Od znajomej wiem, że pracownicy lednickiego muzeum testowali dostępność terenu sami jeżdżąc na wózkach. Jest sporo technologii, które pomagają wczuć się w sytuację osób niepełnosprawnych i to jest zmiana na plus.

Takie działanie oczywiście to też dobry zabieg PR-owy.

Pewnie niektórzy tak tego używają, ale ja wierzę w dobry świat i w to, że wspomniane przeze mnie działania służą lepszej sprawie! Wieloma testami, o których słyszę w kuluarach, nikt się nie chwali publicznie, robi się je po to, by faktycznie zapewnić dostępność.

Oczywiście są też inne zyski.

Dostępność także duża oszczędność. Jeżeli zapomnimy o osobach niepełnosprawnych na etapie projektowania, albo na etapie projektu pominiemy też aspekt, bo nam się śpieszy, to później możemy na tym stracić. Poprawianie aplikacji, budynku, technologii gdy ta jest już na rynku, w przestrzeni jest bardziej kosztowne, a przecież dochodzi do tego problem złej sławy.

Pamiętajmy też o karach za brak dostępności, które w Polsce nie są najtańsze, a wkrótce będą jeszcze wyższe w związku z ustawą dotyczącą dostępności!

Pamiętajmy jednak, że żadna technologia nie pomoże, gdy brak podstawowego wyczucia, świadomości.

Tak, budowanie świadomości, że osoby z niepełnosprawnościami istnieją w społeczeństwie tak samo jak wysocy, czy na przykład blondyni, jest ważne. Ważne jest pokazywanie, że są różne zakresy i poziomy niepełnosprawności. Bardzo często słyszę od ludzi, którym urodziło się dziecko i poruszają się z wózkiem po mieście, że dopiero teraz czują jak ciężko być osobą z niepełnosprawnością ruchową.

Wydaje mi się, że brakuje nam języka mówienia o niepełnosprawności. Albo „upupiamy” takie osoby, albo udajemy, że ich nie widzimy…

Od lat pracuję nad tym, by zmienić postrzeganie osób niepełnosprawnych. Z jednej strony ludzie kierują się źle pojętą empatią. Ostatnio zatrzymałam się na chodniku by zrobić coś na telefonie i co chwila ktoś zatrzymywał się i pytał, czy mi pomóc. To było miłe, ale jednocześnie dziwne… Z drugiej strony, jak byłam kiedyś  w Warszawie to na przejściu dla pieszych wypadł mi telefon na ulicę. Nie mogłam go podnieść i tak stałam na środku jezdni. Ludzie mnie mijali, nie reagowali na moją wyraźną prośbę o pomoc, aż w końcu – gdy zmieniło się światło na zielone dla samochodów i bałam się, że zostanę rozjechana – kierowca busa zatrzymał się, wysiadł i mi pomógł!

Muszę też dodać, że czasami postawa osób z niepełnosprawnościami nie sprzyja zmianie wizerunkowej, bo niektórym dobrze w tej „upupionej” wersji. Ale to temat na inną, długą rozmowę…

Wiele pracy przed nami, na szczęście pomóc może technologia, w tym seriale na Netfliksie. Przecież taki serial Sexify jest też o tym, że powstaje aplikacja ponieważ nikt nie pyta jednej grupy – w tym przypadku kobiet – o potrzeby.

Tak, ciekawe spostrzeżenie. W tym serialu dziewczyny biorą sprawę w swoje ręce, bo nikt za nie tego nie zrobi. Bardzo często niepełnosprawni też tak robią i sami zajmują się recenzowaniem innowacji pod względem dostępności.

Tak jak ty teraz. Dzięki za rozmowę.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Najnowsze wpisy naszych autorów Wszyscy autorzy
Przyszłość jest tutaj

Podaj swój adres email i odbieraj najświeższe informacje o nowych technologiach i nie tylko.

email-iconfacebooktwitteryoutubelinkedin instagram whatsup
Skip to content