Partner serwisu

Hej AI, najpierw masa, czy rzeźba?

Pamiętacie te czasy, kiedy w naszych domach stały rowery treningowe? Takie mało ozdobne, wręcz upiorne jednokołowe konstrukcje, pozwalające na zrzucenie dodatkowych kilogramów? Szczerze nie wiem, czy na tych rowerkach ktoś zredukował swoją nadwagę. Zbyt ładne też nie były.


Trochę się pozmieniało. Kategoria o nazwie indoor fitness (domowy fitness) rośnie jak dzika na całym świecie, a ilość technologii jaka się pojawia przy nowych rozwiązaniach do treningu – mocno zaskakuje. Co prawda spalimy teraz nie tylko tłuszcz, również trochę pieniędzy, ale piękno przecież nie ma ceny.

Zobacz również:

Trening, ale taki jak lubię

Powoli, małymi krokami wchodzimy w erę Human Centered Design (projektowanie zorientowane na człowieka). Gdybym miał mocno uprościć, powiedziałbym, że to etap w którym dość solidnie analizuje się potrzeby ludzkie i tworzy się, zgodne z nimi, rozwiązania, produkty oraz usługi. Najbardziej istotnym elementem tego modelu jest zakres analiz, a dokładnie rzecz ujmując, to, że tworzy się rozwiązania nastawione właśnie na potrzeby, a nie widzimisię producenta. Od tego są badania, warsztaty, panele, aby na etapie projektowym uwzględnić wszystkie możliwe bolączki. Metodologia pozwala nie tylko na tworzenie gadżetów technologicznych, ale też np. na wprowadzanie szeroko zakrojonych zmian w systemie obsługi chociażby pacjentów w szpitalach. Wszystko po to, aby poprawić komfort, samopoczucie i tworzyć rozwiązania oraz usługi, do których my ludzie nie tylko nie musimy się dopasowywać, ale które pozwalają na rozwiązanie często niewidocznych problemów.

Trening przechodzi do domu

Nie wiem czy pamiętacie, ale kilka lat temu pojawili się u nas trenerzy – celebryci. Gigantyczne zasięgi w social mediach, kult wyznawców, wielkie pieniądze plus trochę kontrowersji. Ich sukces opierał się na świetnie prowadzonych markach osobistych oraz społecznej potrzebie doskonałego i zdrowego wyglądu. Ukryta siła napędowa sukcesu tych trenerów leży w jeszcze jednym miejscu – prywatności. Mówiąc krótko: jeśli walczymy o formę, mamy nadwagę, czy zwyczajnie sporo do zrzucenia, to nie czujemy się komfortowo ćwicząc publicznie. Ale kiedy możemy ćwiczyć w domu i nikt nas nie widzi, czujemy się o niebo lepiej.

Badania pokazały, że kobiety bardzo często czują się obserwowane w publicznych klubach fitness. Dlatego analitycy rynkowi słusznie zauważyli, że kategoria, która u nas dopiero się rozwija, czyli wszelkich klubów fitness, docelowo będzie maleć i trening przeniesie się pod strzechy. U nas to jeszcze chwila, nasz rynek zawsze ma pewne opóźnienie względem zachodnich, ale na świecie inwestowane są setki milionów dolarów w startupy, które pozwalają na przeniesienie treningów do domu.

Żeby to dobrze zrobić, czyli stworzyć nowoczesną kategorię ćwiczeń w domu, trzeba połączyć to co było najlepsze w publicznych salach treningowych z domową prywatnością. Krótko – kontrolowany dostęp do społeczności, tracking postępów, informacje zwrotne od trenerów, możliwość ustanawiania własnych rekordów oraz cała masa pozytywnej motywacji. Należy dodać do tego analizę tego co robimy źle, nagrody za to co robimy dobrze oraz kontrolę wykonywania ćwiczeń. Zupełnie jakby obok nas stał nasz własny, prywatny trener. Dzięki rozwiązaniom technologicznym możemy sięgnąć po tych najlepszych na świecie. Recepta gotowa. Przejrzyjmy teraz przepisy dostępne na rynku.

Znajdź swoje tempo

Tempo FIt skorzystało na pandemii. W momencie, kiedy dostępność fitness klubów zmalała przez obostrzenia pandemiczne, Tempo domykało właśnie serię C o wartości 220 milionów dolarów. Mieli ku temu dobre powody. Zestaw, który możemy nabyć składa się z ekranu wraz z szafką na dostarczony sprzęt do ćwiczeń oraz sensorami, które analizują każdy trening.

Wszystko zaczęło się w 2015, kiedy dwójka właścicieli Eldeeb i Augustin stworzyli SmartSpot. Interaktywny ekran pozwolił właścicielom siłowni i punktom fitness poprawiać formę klientów. Twórcom udało się, dzięki temu, zebrać ogromne ilości danych i wykryć błędy najczęściej popełniane przez osoby ćwiczące. Następnie wykorzystali machine learning, aby stworzyć indywidualne rekomendacje. Eldeeb zwracał uwagę na wysoki koszt usługi. Godzina z dobrym trenerem osobistym może kosztować nawet 150$, a technologia pozwala na znaczne obniżenie tych kosztów.

Zestaw analizuje każdy ruch, każdy przysiad, pracę nóg, rąk, całego ciała. Czujniki i kamera pozwalają śledzić postępy w dostępnych programach ćwiczeniowych. Do wyboru mamy dziesiątki trenerów, tysiące różnych programów w kilkudziesięciu kategoriach. Rozwiązanie nie tylko analizuje postępy.  Algorytmy dobierają także optymalne rozwiązania, analizując to, jak sobie radzisz z ćwiczeniami. Wszystko zaczyna się od 2300 dolarów plus abonament miesięczny.

Opcją nieco tańszą w tej samej kategorii jest Mirror. To czym się chwalą, to fakt, że całość rozwiązania jest praktycznie niezauważalna. Cienka, pięknie wykonana konstrukcja raczej zdobi wnętrze, niż je szpeci. Ogrom dostępnych treningów, stała analiza pulsu plus analiza naszych ćwiczeń na żywo. Różnic jest kilka, ale rozwiązanie jest tańsze o prawie 1000 dolarów. A to sporo. I poza tym, większość gości nie będzie w stanie zauważyć, że to okno do świata treningu.

Czas na peleton

Od strony projektowej to jedno z najbardziej dopracowanych rozwiązań. Świetny design, możliwość treningu w sypialni, kiedy inni śpią (opcja bezgłośna) i doskonały wygląd. Do tego kilka tysięcy dostępnych treningów oraz emocje związane ze wspólnymi ćwiczeniami. Peleton jest uznawany za rozwiązanie wzorcowe w tej kategorii i cieszy się cały czas ogromnym uznaniem.

Do wyboru są rowery treningowe oraz bieżnie. Całość została rozszerzona o dodatkową aplikację do wykonywania innych ćwiczeń poza dostarczanym sprzętem. To co robi duże wrażenie, to możliwość przejechania się po drogach całego świata. I tak, będziesz się po nich poruszać z taką prędkością z jaką pedałujesz. Do tego analiza swoich osiągów, możliwość konkurowania z wynikami własnymi i innych osób oraz zajęcia na żywo. Programy treningowe – kilkaset możliwości. To co jest pewne, to że nie będziesz mieć poczucia, że uczestniczysz w treningu sam. Społeczność to mocna strona tego rozwiązania.

No dobra, ale co w sytuacji kiedy już kupiliśmy rower, zjechaliśmy z kilku lepszych tras i nie chcemy rezygnować ze swojego sprzętu (trochę nas to kosztowało)? Wtedy kupujemy trenażer. Najlepiej od Zwift. Czemu? Bo robią to naprawdę dobrze.

Jeśli nie masz swojego roweru, możesz kupić też rower treningowy. Teraz pozostało założyć konto w aplikacji, podłączyć ekran albo projektor i zaczynamy! Właśnie zaczynasz jazdę z ludźmi z całego świata w wybranej scenerii. Co ważne, jeśli wybierasz trudny podjazd to zachowanie Twojego trenażera w pełni może odwzorować trudność trasy i poczujesz to w nogach. Możesz jeździć sam, możesz jeździć z innymi. Oczywiście cały czas masz analizę postępów, ponad 1000 treningów do wyboru, scenerie wirtualne i realne. Możesz je też połączyć z czymś, co przypomina grę – przyjemność zdobywania nowych osiągnięć będzie teraz jeszcze większa. Mocny nacisk na społeczność i zapisy tras, plus najlepsze przejazdy, wyniki do pobicia, najlepsze historyczne przejazdy na trasach. Wkraczasz do ekstraligi, przepraszam – wjeżdżasz.

Rekord na gruszce w Mielnie

Kojarzysz? Są takie automaty, gdzie możesz uderzyć w gruszkę i pojawia się siła twojego uderzenia. Zazwyczaj korzystają z nich młodzi chłopcy w sportowych ubraniach. To jakby pradziadek Fight Camp.

Trackery zmierzą siłę każdego uderzenia. Tysiące dostępnych programów treningowych umożliwiają stałe kontrolowanie ciosów, ruchów, pracy nóg i rąk. Trener będzie prowadził cię na bieżąco przez nowe wyzwania, a w trybie rzeczywistym będziesz widział jakość swojego treningu. Czy trafiłeś, czy nie trafiłeś. Czy siła była właściwa, czy musisz nad nią dalej popracować. Do tego, jak u konkurencji z innych dziedzin ćwiczeń, możesz sięgnąć po renomowanych, światowych trenerów. Zestawy zaczynają się od 1200 dolarów, a abonamenty miesięczne od 30 dolarów. Cena nie jest przerażająca, biorąc pod uwagę, że dostajesz cały zestaw do ćwiczeń.

Przykładów na rynku jest więcej. Właściwie w każdej przedstawionej kategorii jest sporo rozwiązań konkurencyjnych. Jest w czym wybierać. Do tego technologia ma się tu naprawdę dobrze: AI, uczenie się nas, machine learning, które analizuje problemy plus czujniki analizujące ruch. Treningi w domach wspomagane technologią już teraz są często na lepszym poziomie niż te, które na żywo z trenerem personalnym. Nie twierdzę, że są lepsze. Dają po prostu więcej opcji, rozbudowane interakcje i usprawniają komunikację. Przede wszystkim wszystkie te rozwiązania kładą nacisk na dwa elementy – społeczność oraz motywację. Bo nie zawsze chodzi o rekord, często chodzi o to, aby chciało się chcieć.

Przy tym tempie rozwoju technologii, za kilka lat, u siebie w sypialni będę mógł odpalić trening na żywo z Muhammadem Ali, względnie pokopać piłkę z Maradoną. Mam nadzieję, że wtedy będę też mógł napić się jednego Papa Doble i chwilę pogawędzić z Hemingwayem. Tak dla równowagi.

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Najnowsze wpisy naszych autorów Wszyscy autorzy
Przyszłość jest tutaj

Podaj swój adres email i odbieraj najświeższe informacje o nowych technologiach i nie tylko.

email-iconfacebooktwitteryoutubelinkedin instagram whatsup
Skip to content