Partner serwisu

Apple, wzór prywatności do naśladowania. Czy aby na pewno?

Pod koniec ubiegłego roku firma Apple wprowadziła nowy wymóg dotyczący wszystkich aplikacji udostępnianych w sklepie App Store. Muszą teraz mieć tak zwane etykiety prywatności z listą typów gromadzonych danych, w łatwym do zrozumienia formacie, który przypomina trochę skład produktu podawany na opakowaniu batoników.

Czeka nas też diametralna zmiana w podejściu do prywatności w nowej wersji systemu iOS. I teraz pytanie, czy użytkownicy smarfonów z systemem Android powinni czym prędzej inwestować w nowy telefon, czy… wystarczy kilka prostych działań, aby uzyskać ten sam efekt, jak w urządzeniach Apple?

Zobacz również:

Etykiety prywatności by Apple

Każdy z nas ma pewną świadomość, że aplikacje zbierają dane. Jednak jednym z niewielu sposobów, aby dowiedzieć się, co tak naprawdę każda aplikacja robi z naszymi informacjami, jest przeczytanie dosyć długiej i zawiłej polityki prywatności.

I tu bądźmy szczerzy. Czy znacie kogokolwiek, kto je czyta?

Etykiety prywatności, które zaczęły pojawiać się w App Store w grudniu mają sprawić, że bezpieczeństwo i prywatność danych staną się łatwiejsze do zrozumienia. Mają pokazać w prostej formie to, co do tej pory było dostępne, ale nikomu nie chciało się tego szukać.

Aby znaleźć nowe etykiety, użytkownicy iPhonów i iPadów z najnowszym systemem operacyjnym (począwszy od iOS i iPadOS w wersji 14.3) mogą otworzyć App Store i znaleźć tam aplikację. W opisie aplikacji wystarczy wyszukać „Prywatność aplikacji” i obejrzeć wyświetloną tam etykietę.

Czytaj też: https://homodigital.pl/przypadek-nokii-albo-smartfon-z-odzysku/

Czym są etykiety prywatności

Każdą etykietę prywatności podzielono na trzy obszary dające pełny obraz danych gromadzonych przez aplikacje:

  • Dane używane do śledzenia. pokazują informacje służące do śledzenia działań użytkownika w aplikacjach i witrynach internetowych. Zawierają, na przykład, adres e-mail, który może pozwolić zidentyfikować, że jego właściciel skorzystał również z innego programu, w którym podał ten sam e-mail.
  • Dane, które są z Tobą powiązane: te dane dotyczą tożsamości użytkownika. Są to informacje takie jak historia zakupów, czy dane kontaktowe. Korzystając z nich aplikacja może sprawdzić, czy z konta użytkownika dokonano konkretnego zakupu.
  • Dane, które nie są z Tobą powiązane: te informacje nie są bezpośrednio powiązane ani z użytkownikiem, ani z jego kontem. Na przykład, mapa może zbierać dane z czujników ruchu, aby przekazać pozostałym użytkownikom informacje o zagrożeniach. Nie zapisuje jednak tych informacji na koncie konkretnego użytkownika.

Czy nowe etykiety Apple wpłyną na dokonywane przez nas wybory? Czy po ich przejrzeniu zmienimy sposób korzystania z aplikacji, czy też ominiemy je szerokim łukiem, jako przeszkodę w szybkim pobraniu programu?

Odpowiedź na te pytania tkwi w samych etykietach prywatności. Dlatego rzućmy okiem na etykiety jednych z bardziej popularnych aplikacji: WhatsApp i Spotify i porównajmy je z etykietami aplikacji Apple: Signal i Apple Music. I zobaczmy, co te etykiety mówią o konkretnych aplikacjach.

WhatsApp i Signal

Pozornie należący do Facebooka WhatsApp wydaje się być prawie identyczny z aplikacją Signal. Oba programy oferują szyfrowanie i obydwa wykorzystują numeru telefonu użytkownika do utworzenia konta i przesyłania wiadomości.

Jednak etykiety prywatności WhatsApp’a i Signal nieco się różnią. Wręcz chyba nie mogą chyba różnić się bardziej.

Etykieta prywatności WhatsApp

Etykieta prywatności WhatsApp Etykieta prywatności WhatsAppEtykieta prywatnosci WhatsApp

Etykieta prywatności Signal

Etykieta prywatności Signal

Podstawowa różnica? Etykieta prywatności WhatsAppa ciągnie się w nieskończoność, a etykieta Signal informuje, że aplikacja nie zbiera danych.

W przypadku rozmów grupowych etykieta prywatności WhatsApp pokazuje, że aplikacja ma dostęp do treści użytkownika, w tym nazw rozmów grupowych oraz zdjęć profilowych uczestników rozmowy. Signal, nie dość, że tego nie robi, to ponadto szyfruje treść rozmowy, osoby uczestniczące w rozmowie i ich awatary.

Etykieta prywatności WhatsApp pokazuje także, że aplikacja ma dostęp do listy kontaktów. Signal nie. Pozwala to WhatsAppowi przesłać książkę adresową na serwery firmy i pomóc wyszukać znajomych oraz członków rodziny, którzy także korzystają z aplikacji. W Signal lista kontaktów jest przechowywana w telefonie i firma nie ma do niej dostępu.

WhatsApp na swojej stronie internetowej tłumaczy, że dostęp do treści użytkownika ma zapobiec nadużyciom i naruszeniu prawa. Oczywiście. Przecież zawsze chodzi o nasze dobro i bezpieczeństwo, a nigdy o handel danymi, czy wykorzystanie ich w inny sposób.

Czytaj też:  https://homodigital.pl/dali-smartfon-iphone-dadza-okulary-a-potem-samochod-apple/

Spotify i Apple Music

Znowu spójrzmy na etykiety.

Etykieta prywatności Spotify

 Etykieta prywatności Spotify

Niestety etykieta Spotify jest tak długa, że ​​nie nie da rady pokazać jej w całości.

Etykieta prywatności Apple Music.Etykieta prywatności Apple Music

Jednak obydwie mają ze sobą coś wspólnego. Obydwie zawierają dość niejasną terminologię, która bardzo utrudnia zrozumienie do czego służą gromadzone dane.

Spotify podaje na etykiecie, że zbiera do celów reklamowych informacje dotyczące „przybliżonej lokalizacji”. Co to znaczy? Twórcy aplikacji twierdzą, że dotyczy to tylko osób z darmowymi kontami, które otrzymują reklamy. Program pobiera informacje o urządzeniu, aby uzyskać przybliżoną lokalizację, dzięki czemu może odtwarzać reklamy dostosowane do… lokalizacji tych użytkowników. Jednak trudno wpaść na to rozwiązanie po przeczytaniu samej etykiety

Z kolei etykieta prywatności Apple Music sugeruje, że ​​dane użytkownika wykorzystywane są do celów reklamowych, pomimo że aplikacja nie wyświetla, ani nie odtwarza reklam. Dopiero na witrynie Apple można znaleźć informację, że Apple Music sprawdza, czego słucha użytkownik i może mu potem podrzucać informacje o nowych płytach i wykonawcach, którzy pasują do jego profilu.

Czy etykiety prywatności naprawdę tak dobre, jak twierdzi Apple?

Naszym zdaniem tak. Mają w prosty i zrozumiały sposób pokazać to, co do tej pory było poukrywane po kątach. Tyle w teorii.

A w praktyce?

Etykiety prywatności mogą w szczególny sposób wprowadzać w błąd w przypadku aplikacji… Apple, ponieważ niektóre z nich pojawiły się w App Store z etykietami, a inne nie. Hmm….

Apple tłumaczy się tym, że tylko niektóre z jego aplikacji – takie jak FaceTime, Mail i Apple Maps – można usunąć i pobrać ponownie z App Store. Dlatego są dostępne w sklepie i mają etykiety. A takich aplikacji, jak Telefon, czy Wiadomości nie można wykasować i dlatego nie mają etykiet. Logiczne, prawda? Zamiast tego etykiety prywatności tych ostatnich można znaleźć w trudnych do wyszukania dokumentach pomocy.

W rezultacie informacje dotyczące wykorzystania danych przez aplikacje Apple są mniej dostępne. A jeśli firma Apple chce promować się, jako obrońca prywatności, powinna dać nieco lepszy przykład i, po pierwsze, posługiwać się bardziej zrozumiałym językiem (co pokazaliśmy pisząc o etykiecie prywatności Apple Music), a, po drugie, ułatwić dostęp do etykiet wszystkich swoich programów.

Aby etykiety prywatności naprawdę coś wniosły muszą zmienić się nie tylko nasze zachowania. Podstawowym warunkiem jest także uczciwe podejście firm do podawanych w nich informacji. A także przekazywanie ich językiem, zrozumiałym dla użytkowników.

Tym bardziej, że w App Store dostępnych jest ponad 2 miliony nieustannie aktualizowanych programów. Konia z rzędem temu, kto upilnuje poprawności etykiet każdego z nich.

Nowa odsłona systemu, nowe rozwiązania dotyczące bezpieczeństwa

W nowej aktualizacji systemu iOS  – od wersji 14 dostępnej od września 2020 r. – użytkownicy iPhonów i iPadów mają dostęp do kilku funkcji bezpieczeństwa, których szczerze im zazdrościmy. Są to:

  • Wskaźnik nagrywania informujący, że jakaś aplikacja korzysta właśnie z mikrofonu (pomarańczowa kropka u góry ekranu) , aparatu (zielona kropka) oraz schowka.
  • Zamiast położenia dokładnego mogą udostępniać aplikacjom położenie przybliżone.
  • Ograniczony dostęp do biblioteki zdjęć, który pozwala udostępniać aplikacjom tylko wybrane zdjęcia.

Jednak podczas wprowadzania iOS 14 Apple zobowiązało się do dalszej poprawy prywatności użytkowników poprzez ograniczenie dostępu aplikacji do Apple ID. Mowa tu o kodzie IDFA, czyli unikalnym numerze każdego urządzenia.

Najnowsza wersja iOS będzie wymagać pozwolenia użytkownika na wykorzystanie jego danych przez instalowane aplikacje

Giganci technologiczni, tacy jak Google i Facebook, już zareagowali na wprowadzaną funkcjonalność. Google jest w trakcie zmiany oprogramowania śledzącego użytkowników w celu zapewnienia zgodności z nowymi zasadami. A Facebook powiedział, że jego zdaniem nowa polityka może poważnie zaszkodzić personalizacji reklam.

Aktualizacji iOS 14, iPadOS 14 i TVOS 14 ma wejść w życie „wczesną wiosną” tego roku, aby umożliwić programistom dostosowanie się do nowych rozwiązań.

Czytaj też:  https://homodigital.pl/piec-zasad-higieny-technologicznej-detoks-od-smartfona/

A co z użytkownikami urządzeń z Androidem?

Nie jest tak źle. Co prawda Apple ułatwił życie użytkownikom swoich urządzeń, ale osoby korzystające z rozwiązań z Androidem także nie są bezradne. Tak samo jak użytkownicy Apple mogą zmienić ustawienia dotyczące śledzenia lokalizacji, a także skontrolować i zmienić dane udostępniane aplikacjom oraz zrezygnować z personalizacji reklam.

Zmiana ustawień śledzenia lokalizacji

W androidzie funkcja blokowania śledzenia lokalizacji ukryta jest w ustawieniach prywatności. Aby do nich dotrzeć trzeba pochodzić trochę po opcjach telefonu, czy tabletu, ale końcowy efekt będzie całkiem podobny.

  1. U dołu ekranu głównego należy kliknąć ikonę Aplikacji i wyszukać Ustawienia
  2. Następnie przewinąć opcje i kliknąć Lokalizację, którą można po prostu wyłączyć.
  3. Poniżej znajdziemy też kilka ciekawych opcji:
  • Historia lokalizacji Google
  • Udostępnianie lokalizacji Google
  • Usługa lokalizacji dla połączeni alarmowych

Pierwsze dwie przekierowują do strony konta Google, gdzie można je wyłączyć przesuwając suwak.

Pozostawienie włączonej trzeciej opcji może pomóc nam i służbom ratunkowym w razie wypadku udostępniając położenie telefonu przy połączeniach z numerem 112.

Poniżej znajduje się lista aplikacji, które zażądały ostatnio dostępu do informacji o lokalizacji. Wystarczy kliknąć każdą z nich, a następnie wybrać Uprawnienia, by sprawdzić, które dane udostępniamy konkretnej aplikacji, albo je zmienić.

Rezygnacja z personalizacji reklam

Urządzenia z Androidem pozwalają też skorzystać z opcji umożliwiających ograniczenie śledzenia.

  1. Ponownie wchodzimy w Aplikacje i Ustawienia
  2. Następnie z listy wybieramy Google → Reklamy. I tu wyłączamy suwakiem „Zrezygnuj z personalizacji reklam”.

Można tu także zresetować identyfikator wyświetlania reklam (czyli odpowiednik Applowego IDFA) naciskając opcję Resetuj identyfikator wyświetlania reklam, a następnie OK.

I po sprawie.

Etykiety prywatności są w założeniu świetnym i prostym rozwiązaniem, które ma pomóc użytkownikom podejmować decyzje dotyczące instalowanych aplikacji. Jednak ich słabość polega na wierze w uczciwość twórców programów, a ta, jak wiemy, bywa wystawiana na liczne pokusy. Dość wspomnieć producenta popularnego oprogramowania antywirusowego Avast, który handlował danymi 435 milionów swoich klientów. Robił to co prawda przez firmę trzecią, ale czy to coś zmienia?

My trzymamy kciuki za każde rozwiązanie, które pozytywnie wpłynie na bezpieczeństwo. Dlatego teraz czekamy na ruch ze strony producentów urządzeń z systemem Android, bo ich klienci muszą radzić sobie sami.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Najnowsze wpisy naszych autorów Wszyscy autorzy
Przyszłość jest tutaj

Podaj swój adres email i odbieraj najświeższe informacje o nowych technologiach i nie tylko.

email-iconfacebooktwitteryoutubelinkedin instagram whatsup
Skip to content