Partner serwisu

Gdy seksrobot mówi nie

Korek analny mówiący, że „dziś, boli go głowa” i wibrator, który nie odpali intensywnych wibracji, bo ma akurat ochotę na slow sex? Raczej nikt o zdrowych zmysłach nie kupiłby takich gadżetów erotycznych! Jednak technologia wciąż idzie do przodu, a coraz więcej firm obiecuje seksroboty wyglądające jak prawdziwe kobiety. Czy to nadal zabawka, z którą możemy zrobić, co chcemy? A może to ostatni moment, by rozpocząć dyskusję: czy seksrobot ma prawo powiedzieć: nie?!

W artykule „Designing virtuos sex robots” Pim Haselager i Anco Peeters zwracają uwagę na problem natury psychologicznej wynikający z projektowania robotów seksualnych. I tego, jak korzystanie z nich wpływa na naszą psychikę. „Seksroboty nadchodzą” – tłumaczy Peeters. „I będą miały wpływ na to, jak postrzegamy przywiązanie, miłość i seks. Chcemy, by ludzie się zastanowili: czego chcą, a czego być może wcale nie chcą? Co według nas jest możliwe i dopuszczalne? A co z różnymi opiniami na ten temat?”.

Zobacz również:

Nie tylko Haselager i Peeters zwracają uwagę na problem korzystania z seks-robotów. W przypadku nieinteraktywnych lalek i zabawek erotycznych problem wpływu na ludzką psychikę wydaje się marginalny. Jednak gdy mówimy o seksrobotach prosto z przyszłości, ciężar dyskusji się zmienia.

To już nie jest rozmowa o gadżecie, a o czymś, co z zasady ma doskonale odwzorowywać człowieka. Ma wyglądać jak człowiek, mówić jak człowiek i zachowywać się jak człowiek. Skoro nawet dziś ludzie żenią się z awatarami, to czy seksrobot nierozróżnialny od kobiety na pewno nie będzie miał wpływu na naszą psychikę i późniejsze relacje seksualne z prawdziwymi osobami?

A co, gdy pójdziemy krok dalej, i zbliżając się do szerokiej sztucznej inteligencji, seksroboty zaczną z nami rozmawiać i żyć na poziomie nierozróżnialnym od człowieka? Czy takie AI będzie mogło odpowiedzieć nam „nie”, choć z zasady stworzymy je, by nam służyło? Już teraz Truecompanion, jedna z marek produkujących seksroboty o wdzięcznych imionach Roxxxy i Rocky reklamuje je, twierdząc, że Roxxxy lubi to, co ty lubisz, nie lubi tego, czego ty nie lubisz i tak dalej. Ma również zmienne nastroje w ciągu dnia, tak jak prawdziwi ludzie, może być senna, rozmowna lub w nastroju na pieszczoty.

Pytania o sens człowieczeństwa

Nie da się ukryć, że współczesny człowiek wiąże się emocjonalnie z przedmiotami. „Tu nie zawsze chodzi o technologię, lecz o obiekt dla nas istotny, towarzyszący, przedmiot naszej dumy bądź źródło uciechy. Jeśli ulubionym obiektem od najmłodszych lat jest telefon, który wysyła ci pobudzające sygnały z kolorowego ekranu… To faktycznie staje się on nam bardzo bliski” – tłumaczyła Ada Florentyna Pawlak w wywiadzie „Sztuczna intymność. Opowieść o świecie, który nadchodzi”.

Co jednak zrobimy, gdy takim ulubionym przedmiotem stanie się robot seksualny? Łatwo wyobrazić sobie sytuację z pozoru niegroźną: mężczyzna dba o niego, jak o ulubiony gadżet technologiczny. Co jednak w sytuacji, gdy zabawka się zepsuje? Czy fakt, że ma ona humanoidalne rysy i za każdym zbliżeniem powtarza, że cię kocha, nie sprawi, że jej utratę odczujemy równie mocno, co utratę ukochanej osoby?

W tym momencie możemy dywagować na podstawie naszych dotychczasowych doświadczeń. Jedni z nas wymieniają smartfona co sezon, by nadążyć za modą. Inni (zaliczam się do tej grupy) przywiązują się do gadżetów, dbają o nie i za każdym razem, gdy wymieniają na nowszy model, czują smutek, bo pozbywają się rzeczy, z którą wiąże się szereg dobrych wspomnień. I sądzę, że to samo będzie dotyczyć wielu seks robotów.

Seks-robot mówi NIE

„Sposób, w jaki postrzegasz swoją interakcję z technologią, kształtuje sposób, w jaki się z nią obchodzisz, a ostatecznie także twój pogląd na świat” – przestrzega Peeters. Podstawowy problem wynikający z korzystania z seks-robotów może właśnie wiązać się z tym, na jakie rzeczy wobec seksrobotów będziemy mogli sobie pozwolić. Ludzie uwielbiają przesuwać granice. Z nudy, ciekawości, potrzeby odkrycia zakazanego – od najmłodszych lat testujemy możliwości nasze i świata. Testy te służą nam nie tylko zaspokojeniu ciekawości, ale też nauczeniu się nowych rzeczy i wyrobieniu nawyków. Choć stare powiedzenie „okazja czyni złodzieja” jest naciągane i wiąże się jeszcze z aspektem moralnym, to na pewno każdy z nas zna kogoś, kto śmiało przesuwa granice, by móc więcej. I robi to niezauważalnie dla samego siebie.

Przykład?

Dziecko, które pierwszy raz podkradło ciastka z szafki rodziców. Każdy kolejny raz zdaje się łatwiejszy, aż może dojść do patologicznej sytuacji, w której zabieranie ciastek wyda się normą.

Przemocowy partner, który na początku „tylko” krzyczy, by potem, obserwując reakcje, pozwalać sobie na coraz więcej.

Szef, który raz, w ramach testu, dał wybranej pracownicy zadania na weekend. I widząc jej zgodę i uległość zaczyna zasypywać ją dodatkową pracą, a także przenosić to na kolejne osoby. Póki ktoś mu się nie postawi.

To wszystko negatywne sytuacje, ale niektórzy z nas są na nie bardziej podatni. I teraz łatwo wyobrazić sobie sytuację, gdy mężczyzna zaczyna od wyżywania się na swoim seksrobocie, potem go bije, a ostatecznie sprawdza, czy te same emocje może zastosować wobec partnerki.

Łatwo sobie wyobrazić, ale czy aby na pewno jako ludzie jesteśmy tak prostymi organizmami? A może powinniśmy sobie zaufać i jest to tylko teoretyzowanie, które nie ma żadnego związku z rzeczywistością? Peeters nie pozostawia złudzeń: „Seksroboty kształtują sposób, w jaki myślisz o miłości i seksie”.

Kobieta jako przedmiot

Do podobnych wniosków co Peeters i Haselager, doszła też Kathleen Richardson, antropolożka robotów i etyczka. W jednym z wywiadów dla CNBC powiedziała: „Zamiast zmniejszyć uprzedmiotowienie kobiet, dzieci, a także mężczyzn i osób transseksualnych, te roboty przyczyniłyby się i wzmocniłyby ich pozycję w społeczeństwie jako obiektów”. Tym samym Richardson rozpoczęła kampanię „Campaign against sex robots” (Kampania przeciwko seksrobotom), w której zwraca uwagę na problem uprzedmiotawiania kobiet w związku z rosnącą popularnością seksrobotów.

Seks robot z mackami

Czy to oznacza, że seksroboty powinny zniknąć z rynku, nim jeszcze na dobre się na nim pojawiły? Niekoniecznie. Mają co najmniej tylu samo przeciwników, co zwolenników. Co więcej, seksroboty niekoniecznie muszą przypominać ludzi. Tak jak wiele osób korzysta z zabawek erotycznych, tak seksrobota można nazwać ich bardzo rozbudowaną wersją. Może by uniknąć kontrowersji etycznych i psychologicznych, wystarczyłoby, by taka zabawka zamiast kobiety lub mężczyzny przypominała… coś? Niedookreślony kształt z mackami, otworami, miękkimi i twardymi częściami? Może wcale nie potrzebujemy seksrobotów podobnych do ludzi i cały problem mówienia słowa „nie” z ich strony traci wtedy na znaczeniu. Korzystając z technologii o kształcie nieprzypominającym człowieka, tak naprawdę korzystamy z gadżetu erotycznego.

Czy jest czego się bać?

Już teraz wibratory i masturbatory dostarczają nam emocji, których nie zagwarantowałyby ludzkie dłonie, usta ani inne części ciała. Nie jest możliwe, by człowiek pieścił człowieka tak, jak wiele z nowoczesnych zabawek erotycznych. Ale nikt nie używa ich jako zastępstwa dla drugiej osoby – gadżety mają urozmaicać życie erotyczne, często będąc używane w parach. Czy jednak możemy w ten sam sposób patrzeć na seksroboty o ludzkich kształtach? A może jednak powinniśmy wzbogacić je o moduły, które pozwolą robotowi powiedzieć „nie”, gdy będzie traktowany zbyt brutalnie? Oczekiwanie od zabawki erotycznej, by pełniła też rolę edukacyjną, nie jest nowym pomysłem. Pytanie tylko, czy rynek naprawdę tego chce, czy będzie tak, jak w temacie pornografii: co jakiś czas słychać głosy, że to złe i szkodliwe, a jednak jako ludzkość ciągle umiemy rozróżnić prawdę od fikcji?

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Najnowsze wpisy naszych autorów Wszyscy autorzy
Przyszłość jest tutaj

Podaj swój adres email i odbieraj najświeższe informacje o nowych technologiach i nie tylko.

email-iconfacebooktwitteryoutubelinkedin instagram whatsup
Skip to content