Partner serwisu

Co zrobisz, kiedy nie będziesz mieć dostępu do Internetu?

Solidna część naszego życia przeniosła się w świat wirtualny, co może okazać się sporym problemem, jeśli Internet przestanie działać. Nie w wyniku awarii, jak kilka dni temu, gdy przez kilka godzin nie było dostępu do wielu stron. Ale na amen. Amba, nie ma i nie będzie. Co wtedy? I, co najważniejsze, czy to w ogóle jest możliwe?

Wszyscy jesteśmy po prostu przyspawani do Internetu. Szukamy w nim informacji i rzeczy, robimy zakupy, używamy w pracy, rozmawiamy ze znajomymi, płacimy rachunki, czytamy książki i teksty (na HomoDigital.pl oczywiście), gramy i bóg wie co jeszcze. Przecież nie będę nikomu wypominać.

Zobacz również:

14 władców Internetu

Za działanie światowego Internetu odpowiada… 14 osób kontrolujących pracę 13 głównych serwerów DNS (tzw. klastrów) zlokalizowanych na różnych kontynentach. Serwery te przechowują odwołania do domen najwyższego poziomu, które z kolei przechowują odwołania do kolejnych serwerów DNS odpowiedzialnych za domeny niższego rzędu. Itd.

Mniej oblatanym przypomnę, za Wikipedią, że serwery DNS tworzą hierarchiczny, rozproszony system, który odpowiada na zapytania o nazwy i tłumaczy np. nazwę. pl.wikipedia.org na odpowiadający jej adres IP: 91.198.174.192.

Serwery te są oczywiście zdublowane. Jeśli więc któremuś przydarzy się jakieś nieszczęście, jego zadania przejmie inne urządzenie i Internet będzie działał dalej.

Tak samo zdublowani są Strażnicy Internetu dzierżący 7 fizycznych kluczy, dających dostęp do karty kodowej używanej do generowania klucza głównego.

Strażnicy spotykają się co kwartał na wschodnim lub zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych, w pilnie strzeżonym i za każdym razem innym miejscu, gdzie generują klucz główny. Klucz pozwala sprawdzić, czy dane zapisane w klastrach są poprawne, umożliwia ich zresetowanie i odtworzenie z kopii.

14 osób, 7 kluczy, 13 głównych serwerów DNS odpowiedzialnych za działanie całego Internetu. Wielka władza i ogromna pokusa, żeby przejąć klucz główny i władzę nad losem milionów firm oraz miliardów ludzi.

Jednak nie potrzeba klucza, żeby odciąć swoich obywateli od Internetu.

Niegrzeczne zabawy rządów

Tylko w 2020 roku 29 krajów wyłączyło lub spowolniło komunikację internetową co najmniej 155 razy, przy czym najczęściej, bo aż 109 razy zrobiły to… Indie. I chociaż liczba wyłączeń Internetu w Jammu, Kaszmirze i Bengalu była niższa niż w poprzednich latach, wydaje się, że hinduski rząd korzysta z tej możliwości dosyć ochoczo.

Internet wyłączano w 2020 roku także w Jemenie (6 razy), Etiopii (4 razy), Jordanie (3 razy), ale także na Białorusi, w Egipcie, Iranie, Iraku i wielu innych krajach. W Etiopii, na przykład, odcięto od Internetu 100 milionów osób aż na 2 tygodnie.

Według danych koalicji KeepIton! w samym 2021 roku, w okresie od stycznia do maja, Internet był wyłączany 50 razy w 21 krajach. Celem odcięcia od Internetu było tłumienie protestów lub sprzeciwu, manipulowanie wynikami wyborów oraz przejęcie władzy w wyniku zamachu stanu.

Patrz też: Śmierć internetu i 7 plag CyberApokalipsy

Chińskie ograniczania dostępu do Internetu

Za Wielkim Internetowym Murem żyje 1,4 miliarda osób, czyli ponad 18% populacji świata. Bez dostępu do Google Search, Facebooka, Twittera i Wikipedii. Kłopoty mają także inne komunikatory, np. Signal, który nie spodobał się chińskim władzom ze względu na szyfrowanie komunikacji.

Chiny potrafią też całkowicie zablokować dostęp do Internetu. Zdarzyło się to na przykład, w autonomicznym regionie Xinjiang w okresie od lipca 2009 roku do maja 2010 roku (to prawie cały rok!) po zamieszkach w lipcu 2009 r. O problemie, także cyfrowym mieszkańców tego regionu pisał świetnie na naszych łamach Tomek. 

Wcale nie lepsza Rosja

W maju 2019 roku rosyjski rząd uchwalił ustawę o stworzeniu własnej, równoległej wersji sieci, która pozwoliłaby odciąć rosyjski Internet od reszty świata i udostępniać zasoby wyłącznie wewnątrz kraju.

Działania te mają oficjalnie zapewnić Rosji dostęp do Internetu w przypadku jakiegokolwiek ataku. Jednak są powszechnie uważane za narzędzie, które pozwoli rosyjskiemu rządowi usunąć część lub całość zasobów internetowych, w czasie kierowania ruchu sieciowego przez punkty kontrolowane przez rząd.

Ten sam rząd podjął już zresztą próbę znacznego ograniczenia ruchu na Twitterze, ponieważ ten ostatni odmówił usunięcia kont, które zdaniem rządu należało zamknąć.

Patrz też: Tak rząd chce cenzurować Internet? Oto ustawa o wolności słowa w social mediach

Niezbyt różowa sytuacja w bezpiecznej, wydawałoby się, Europie

Blokady dostępu do Internetu zdarzały się w Albanii, na Białorusi oraz w… Wielkiej Brytanii.

W kwietniu 2019 roku brytyjska policja wyłączyła sieć bezprzewodową w londyńskim metrze podczas protestu aktywistów Extinction Rebellion działających na rzecz powstrzymania zmian klimatycznych.

Z kolei rząd Białorusi zablokował kanały wielu mediów społecznościowych, w tym WhatsApp, Telegram, Viber i Twitter, a także VPN i przeglądarkę Tor podczas wyborów w sierpniu 2020 roku. Mimo to protestujący wyszli na ulice, aby zakwestionować zwycięstwo Aleksandra Łukaszenki. W rezultacie, rząd nakazał całkowite wyłączenie Internetu w okresie do 9 na 12 sierpnia 2020 roku.

Patrz też: Nowe unijne przepisy dotyczące Internetu. Czy jest się czego bać?

A w Polsce jak zwykle radosna prowizorka (która, o dziwo, działa)

W Polsce działanie Internetu reguluje nieco archaiczna ustawa o prawie telekomunikacyjnym z 2004 roku. W cyfrowym świecie odpowiada to mniej więcej okresowi kredy, kiedy po terenie nieistniejącej jeszcze Polski dreptały dinozaury.

Zgodnie z ustawą decyzja o wyłączenia Internetu w Polsce leży w gestii prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej oraz ma rygor natychmiastowej wykonalności. I może być „ogłoszona ustnie przedsiębiorcy telekomunikacyjnemu, bez uzasadnienia”.

Wprowadzenie, tak szokującego obecnie, prawa miało oczywiście służyć ochronie bezpieczeństwa państwa. Mam jednak dziwne wrażenie, że obecnie może zostać ono użyte do ochrony niektórych, politycznych interesów.

Takie same rozwiązania obowiązują zresztą w wielu innych krajach Europy, np. we wspomnianej wcześniej Wielkiej Brytanii, ale też we Francji. Jednak, aby wyłączyć sieć Francuzom potrzeba już wprowadzenia stanu wyjątkowego. Co ciekawe praktycznie nikt nie wie o istnieniu tego typu regulacji, przyjmując działanie Internetu za pewnik.

Na nasze szczęście struktura „przedsiębiorców telekomunikacyjnych” jest w Polsce dosyć rozproszona. I dlatego wydanie takiego polecenia mogłoby okazać się nieskuteczne. Ale jeśli ktoś się uprze i stwierdzi, że należałoby stłumić protesty lub nieco podrasować wynik wyborów, możemy obudzić się pewnego pięknego dnia w rzeczywistości rodem z 13 grudnia 1981 roku.

Polski bajzelek a wolność Internetu

Jednak patrząc na działania innych krajów, np. Rosji, czy Chin, jestem wdzięczna za nasze, polskie niefrasobliwe podejście i ogólny bałagan, który pozwala nam funkcjonować w miarę normalnie. Nie chciałabym obudzić się w rzeczywistości napisanej według wizji jakiegoś pana, który ponakładałby ograniczenia na każdy przejaw odmiennego sposobu myślenia i uporządkował Polakom życie według swojej, prywatnej wizji.

Dlatego, w sumie, jestem rozdarta pomiędzy chęcią życia w świecie, w którym podstawowe kwestie są przemyślane i poukładane, a strachem, że ktoś mógłby je uporządkować w sposób niezgodny z wolą ogółu.

Jednak na razie cieszmy się wolnością i działającym Internetem, bo jak widać dostęp do niego wcale nie jest taki oczywisty.

Zdjęcie tytułowe: Fly ze Splash

Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Adam
Adam
11 dni temu

No cóż, bez przytyków politycznych się nie obyło, a poczucia wyższości autorki nad myślącymi inaczej ukryć się nie udało. Szkoda. Ale poza tym – ciekawy temat, nieźle przedstawiony.

Maciek Samcik
Editor
11 dni temu
Reply to  Adam

Dziękujemy za komentarz 😉

Najnowsze wpisy naszych autorów Wszyscy autorzy
Przyszłość jest tutaj

Podaj swój adres email i odbieraj najświeższe informacje o nowych technologiach i nie tylko.

email-iconfacebooktwitteryoutubelinkedin instagram whatsup