Partner serwisu

Amazon wdraża usługę Prime w Polsce i szokuje ceną. Czy można go pokonać bez ścisłej integracji i partnerstwa informacji?

We wtorek Biuro Prasowe Amazonu poinformowało, że usługa Amazon Prime będzie od teraz dostępna w Polsce. Za 49 zł rocznie można otrzymać darmowe dostawy ze sklepu Amazona, telewizję Amazon Prime Video, comiesięczny pakiet gier komputerowych, Twitch.tv oraz udział w dniu promocji Prime Day. Jak odpowie konkurencja i czy jest w ogóle w stanie odpowiedzieć w pojedynkę?

Fani Amazona się doczekali. Usługa Amazon Prime została udostępniona polskim klientom. Na razie w jej zakres wchodzą: nielimitowane, darmowe dostawy; telewizja Prime Video; gry Prime Gaming; streaming Twitch.tv; oraz specjalne okazje Prime Day. Cena została ustanowiona zadziwiająco nisko. Za cały pakiet możemy zapłacić 49 zł rocznie (4,08 zł miesięcznie) lub w abonamencie miesięcznym w wysokości 10,99 zł. Ponadto, wszystko możemy też testować przez 30 dni zupełnie za darmo.

Zobacz również:

Wojna na kilku frontach? Amazon Prime debiutuje w Polsce

Amazon, udostępniając usługę Prime w Polsce, nadepnął na odcisk kilku konkurentom jednocześnie. Darmowe dostawy ze sklepu Amazona, to jasny sygnał dla głównego konkurenta w handlu internetowym – naszej rodzimej firmy Allegro.

Allegro oferuje podobny pakiet dostaw w tej samej cenie, ale z oczywistych względów nie dodaje do niego telewizji i gier. Promocje też są tam zwykle gorsze. Na reakcję akcjonariuszy nie trzeba było długo czekać – kurs Allegro zbliżył się do historycznych minimów.

Jednocześnie, tą samą usługą, Amazon uderzył w dostawców telewizji internetowych. Dostęp do Prime Video (i innych zalet Amazon Prime) kosztuje około 4 zł miesięcznie. To znacznie mniej niż kosztuje Netflix, HBO GO, Apple TV czy Viaplay.

Kurs akcji Netflixa oczywiście nie spadnie drastycznie z powodu polskiego rynku, ale w dziale marketingu na pewno zastanawiają się, czy niedawna zmiana stawek miała sens. Powiecie, że przy wyborze telewizji kluczowe znaczenie ma zawartość, ale czy cena jest zupełnie bez znaczenia?

Trzeci otwarty front to konkurencja oferująca gry w abonamencie. Za Google Stadia Pro płaci się 39 zł, za PlayStation Plus 20 zł, za Xbox Game Pass Ultimate 54,99 zł, a za EA Play na Steam 14,99 zł co miesiąc. Oczywiście w Amazonie na razie nie mamy najbardziej popularnych gier, ale 4 zł miesięcznie to równowartość biletu autobusowego.

Oczywiście nie jest to aż tak piękne, jak wygląda na pierwszy rzut oka. Darmowe dostawy wprawdzie nie mają minimalnej kwoty zamówienia, ale dotyczą tylko produktów oznaczonych logo Amazon Prime. A nie wszystko zostało oznaczone tym logo.

Telewizja Prime Video i gry Prime Gaming na razie ustępują wyspecjalizowanej konkurencji. Główni konkurenci (Netflix, HBO GO, Disney +, Google Stadia Pro, PlayStation Plus, Xbox Game Pass Ultimate) mają szerszy kontent, ale – po pierwsze – to subiektywna opinia, a – po drugie – Amazon intensywnie goni i na przykład w przyszłym roku zaoferuje serial z uniwersum Władcy Pierścieni, który powinien przyciągnąć wielu użytkowników.

Przeczytaj więcej o tym ile można zaoszczędzić dzięki Amazon Prime na Subiektywnie o Finansach

Ekosystem Amazona jest ogromny

To jednak nie jest koniec możliwości Amazona. Oferują oni coraz więcej produktów, aby – w założeniu – żyło nam się lepiej. W praktyce chodzi o to, abyśmy zostawiali u nich coraz więcej pieniędzy (jednocześnie czerpiąc z tego jakąś satysfakcję). W zależności od kraju, zakres usług Amazona jest rozwijany w innym tempie, a do nowinek najszybciej otrzymują dostęp mieszkańcy Stanów Zjednoczonych, Niemiec i Wielkiej Brytanii.

Korzystając z Amazon Prime u naszych zachodnich sąsiadów otrzymamy więcej niż w Polsce. W cenie (chociaż wyższej – 69 euro rocznie) znajdzie się też dostęp do Amazon Drive (dysk internetowy), Amazon Music (muzyka), kindle unlimitted (ebooki i audiobooki), a w telewizji Prime Video zobaczymy chociażby mecz Ligi Mistrzów. Być może niektóre z tych funkcjonalności niedługo dotrą do Polski, a być może ktoś uznał, że się u nas na razie „nie sprzedadzą”. Tego nie wiemy.

Amazon wspiera też twórców. Usługa Kindle Direct Publishing umożliwia samodzielne publikowanie swoich książek. W ciągu maksymalnie 48 godzin książka pojawi się w sklepach Kindle na całym świecie, a my mamy szanse na większe zyski.

Firma chce pośredniczyć także w naszych płatnościach. Przygotował system Amazon Pay (płatności w sklepach internetowych za pomocą konta Amazon) oraz kartę Amazon Visa (fizyczna karta kredytowa ze zwrotami za płatności – na razie dostępna tylko w Niemczech i Austrii).

Amazon opracował też technologię Just Walk Out, która ma spore szanse zrewolucjonizować zakupy w sklepach stacjonarnych na całym świecie. Jej działanie jest proste: wchodzimy do sklepu, skanujemy dłoń lub telefon, wybieramy produkty i po prostu wychodzimy. Sklep sam pobierze odpowiednią kwotę z naszej karty płatniczej.

Trzeba przyznać, że mają rozmach. W czerwcu otworzyli sklep o powierzchni 2300 mkw., który działa w tym systemie. Dla porównania Żabka otwiera w Polsce automatyczne sklepy, z których jednocześnie może korzystać… jedna osoba. Tutaj opisał to Maciek Samcik.

Dla tych, którzy do sklepów w ogóle nie lubią chodzić, Amazon przygotował usługę Amazon Key. Dzięki niej możemy otrzymać zamówione produktu bezpośrednio do naszego miejsca zamieszkania – nawet podczas naszej nieobecności. Kurier ma możliwość zdalnego odblokowania drzwi. Nie ma obawy, że coś zginie, bo zainstalowana w domu kamera nagra całą dostawę. Jak pewnie zauważycie – w zamian wyzbywamy się części prywatności.

Amazon nie ogranicza się do usług. Produkują też swoje urządzenia, które są na tyle popularne, że stają się wręcz kultowe (apelatywizacja marki – na czytniki książek niektórzy mówią po prostu Kindle). Dzięki temu mogą je sprzedawać na swoich warunkach i urządzać naprawdę zauważalne promocje. Najbardziej znane są: Kindle oraz Alexa.

Przeczytaj też: artykuł o inteligentnych dostawach!

Wielki problem współczesnego świata: brak wymiany informacji

Amazon rozrósł się więc do takich rozmiarów, że może konkurować w wielu dziedzinach. Ponadto, oferując coraz więcej usług, zbiera coraz więcej danych, które pozwalają mu oferować jeszcze więcej, bardziej dopasowanych usług. Istne Perpetuum mobile.

Dzięki integracji swoich usług uzyskuje ogromną przewagę konkurencyjną, której mniejsze firmy nie są w stanie samotnie sprostać. Szczególnie, że nie zawsze są chętne do współpracy z innymi firmami.

W lutym tego roku byłem słuchaczem w panelu Microsoft Urban Mobility. Jednym z głównych wniosków było brak partnerstwa pomiędzy instytucjami/firmami oraz digital gap (luka pomiędzy tym co sobie wymarzymy, a tym co mamy).

Skutkiem takiego braku wymiany informacji jest sytuacja, w której niektóre inwestycje nie powstają lub nie zaspokajają odpowiednich potrzeb. Tracimy na tym wszyscy, gdyż z powodu – często złudnego – konfliktu interesów nie otrzymujemy dostępu do bardziej zaawansowanych usług.

Firmy strzegą swoich zasobów informacyjnych i czasem nie zauważają, że stworzenie czegoś na kształt kompletnego ekosystemu partnerów byłoby korzystne dla wszystkich stron. Amazon taki ekosystem tworzy sam, czasami nawet wyciskając informację od innych instytucji, ale mniejsze firmy nie są w stanie działać na taką skalę. Ich jedyną odpowiedzią może być współpraca.

Ścisła integracja przyszłością smart city

Taka współpraca i partnerstwo (prywatno-prywatne oraz publiczno-prywatne) znacznie ułatwiłoby życie wielu mieszkańcom inteligentnych miast. Weźmy chociażby hulajnogi elektryczne. W miastach jest ich obecnie bardzo dużo, ale są w posiadaniu różnych firm. Jeżeli chcemy się gdzieś szybko dostać, to musimy liczyć na szczęście, że trafimy na odpowiedni egzemplarz, szukać w okolicy hulajnogi z naszej aplikacji lub zarejestrować się w nowej aplikacji.

Po jakimś czasie zostaniemy z kilkoma aplikacjami do wynajmu hulajnóg. Czy aby na pewno wspólna platforma do takiego wynajmu nie przysporzyłaby więcej korzyści? Oczywiście konkurencja by pozostała. Każdy operator mógłby ustalać swoje stawki, ale nie trzeba by było instalować dziesiątek aplikacji w telefonie. Podobnie jest z wynajmem samochodów, rowerów i skuterów. A w idealnym świecie do wszystkiego służyłaby po prostu jedna platforma, która oferowałaby też inne usługi (parkingi, bilety, itd.).

Dobrym przykładem są też autostrady w Polsce. Jednymi przejedziemy z wykorzystaniem aplikacji Autopay, na innych możemy korzystać z systemu E-TOLL, na jeszcze innych musimy pobrać bilet na bramkach i dokonać manualnej opłaty. Przecież jedynym, co stoi na przeszkodzie do pełnej integracji jest brak partnerstwa i wymiany informacji.

Ważna jest też współpraca z samorządami (jeżeli te są chętne do współpracy) i wzajemna wymiana informacji. Często to właśnie włodarze miast wiedzą najwięcej o potrzebach mieszkańców i mają najbardziej aktualne dane. Na przykład mogą stwierdzić, gdzie najlepiej zamontować ładowarki do samochodów elektrycznych czy podstawić samochody na wynajem. Nie mają jednak wystarczających funduszy, aby to zrobić, ale te może dostarczyć branża prywatna. W zamian za informacje.

To o czym piszę nie jest utopią. Microsoft i Bosch nawiązały taką współpracę na początku tego roku i wspólnie starają się poprawiać bezpieczeństwo ruchu drogowego. Na mniejszą skalę informacjami wymieniają się banki i telekomy z innymi firmami. W aplikacjach bankowych kupimy chociażby ubezpieczenie czy zapłacimy za autostradę. Podobnie za pośrednictwem operatora telefonii komórkowej możemy korzystać z wielu usług (telewizja, prąd, ubezpieczenia itd.).

Zalety dla konsumenta, zalety dla środowiska

Wpychanie większej ilości usług do jednego worka jest bardzo wygodne dla użytkowników. Nie trzeba zakładać nowych kont, instalować dodatkowych aplikacji, podawać danych karty płatniczej czy ryzykować jakimś wyciekiem danych osobowych. Konsumenci łatwo się przyzwyczają do najprostszych rozwiązań.

Jednocześnie tworzenie takich kompletnych systemów partnerskich będzie korzystne dla środowiska, bo nie da się w nieskończoność powiększać infrastruktury. Musimy nauczyć się nią lepiej zarządzać.

Wracając jeszcze do Amazona, to mało prawdopodobne, aby konkurencja podjęła rękawicę w samotności. Allegro (prawdopodobnie) nie stworzy telewizji internetowej, a Netflix nie stanie się sklepem internetowym (chociaż na rynek gier bardzo powoli wchodzi).

Natomiast nic nie stoi na przeszkodzie, aby takie firmy podjęły jakieś strategiczne współprace. Allegro mogłoby na przykład porozumieć się z Disney + (który na polskim rynku dopiero będzie debiutował) i zaoferować jakiś wspólny abonament. Mogłoby to przysporzyć korzyści obu stronom.

Czytaj też: tekst Tomka o tym, czy Amazon jest lepszy od Allegro

Amazon rozpoczął wojnę cenową na kilku frontach i teraz będzie obserwować co się stanie. Konkurencja może próbować się przeciwstawić w pojedynkę lub spróbować jakichś aliansów strategicznych i współpracy. Pytanie, czy pojedynczo dadzą radę oraz – jeżeli nie – czy Amazon utrzyma niską cenę, gdy zdobędzie pozycję lidera.

Zdjęcie główne: Biuro Prasowe Amazon

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Najnowsze wpisy naszych autorów Wszyscy autorzy
Przyszłość jest tutaj

Podaj swój adres email i odbieraj najświeższe informacje o nowych technologiach i nie tylko.

email-iconfacebooktwitteryoutubelinkedin instagram whatsup
Skip to content