28 września 2023

Wyszukiwarka Google ma już 25 lat. W tym czasie zmieniła świat i zmonopolizowała wiele usług. Czas na demonopolizację?

Wyszukiwarka Google ma już 25 lat. I przez ten czas zmieniła świat, jak przystało na poważną firmę BigTech z Doliny Krzemowej, która swoje początki miała w biznesie umieszczonym w przydomowym garażu. Jubileusz nie może przesłaniać wyzwań na przyszłość. Na rynek wchodzą nowe pokolenia, dla których tradycyjna internetowa wyszukiwarka to technologia rodziców, a nawet dziadków. Z kolei zdemokratyzowany dostęp ludzi do narzędzi generatywnej sztucznej inteligencji uniezależni użytkowników od usług dotychczas dostępnych tylko z poziomu produktów Google.

Wyszukiwarka Google ma już 25 lat. I przez ten czas zmieniła świat, jak przystało na poważną firmę BigTech z Doliny Krzemowej, która swoje początki miała w biznesie umieszczonym w przydomowym garażu. Jubileusz nie może przesłaniać wyzwań na przyszłość. Na rynek wchodzą nowe pokolenia, dla których tradycyjna internetowa wyszukiwarka to technologia rodziców, a nawet dziadków. Z kolei zdemokratyzowany dostęp ludzi do narzędzi generatywnej sztucznej inteligencji może uniezależnić użytkowników od usług dotychczas dostępnych tylko z poziomu produktów Google.

Google w czasie swojej 25-letniej historii było oskarżane o wiele bardzo złych rzeczy. Monopolizację usług, wykorzystywanie danych osobowych do generowania reklam, podglądania treści naszych wyszukiwań i maili itp. Ale faktem jest, że dla miliardów ludzi na świecie wyszukiwarka Google jest wciąż podstawowym narzędziem pracy i rozrywki – czymś znacznie więcej niż tylko wyszukiwarką.

Niewiele firm na świecie ma ten przywilej, że może stać się częścią życia narodów, społeczeństw, ludzi. Mało tego – powierzamy Google codziennie tajemnice, o których nie mówimy najbliższym nam ludziom. Wyszukiwarka Google to często rodzaj konfesjonału, lekarza, nauczyciela. I naszego osobistego psychoanalityka, którego radzimy się w najintymniejszych sprawach naszego życia. Czy tym naszym nawykom wypracowanym przez ostatnie ćwierćwiecze może coś zagrozić?

Google miało na swojej drodze wiele sukcesów, ale i wiele także porażek. A ostatnio widzieliśmy, jak dało się wyprzedzić we wprowadzeniu najgłośniejszego narzędzia ostatniego roku – ChatGPT. Choć Google pracowało nad swoją wersją sztucznej inteligencji, musiało pogodzić się z pierwszeństwem produktu firmy OpenAI. Swoją wersję chatbota wprowadziło kilka miesięcy później.

To może nie jest aż tak duża wpadka, bo znane są przypadki firm, które nie wymyśliły jakiegoś narzędzia czy produktu, ale w wyjątkowo zręczny sposób wykorzystały już istniejącą koncepcję i potrafiły skuteczniej wprowadzić ją na rynek. Tak zresztą często działało Google – kupując start-upy czy gotowe rozwiązania i integrując je w swoim ekosystemie informatyczno-usługowym. Tu jednak chodzi o globalne pierwszeństwo wielkiego konkurenta. Microsoft, który jest jednym z inwestorów spółki OpenAI, zgarnął pulę dla lidera.

Sztuczna inteligencja ante portas

Generatywna sztuczna inteligencja to może być i ogromna szansa dla Google, i ogromne zagrożenie. Głównie przez demokratyczny dostęp do narzędzia, które – jak twierdzą twórcy – nauczyło się wszystkiego, co dotąd stworzyła ludzkość, ma w swojej sztucznej głowie cały zasób internetu i może odpowiedzieć na niemal każde pytanie. Mimo wprowadzania kolejnych udoskonalonych wersji ChatGPT na razie wiadomo, że obecna AI nie jest aż tak inteligentna, ale – jest udoskonalana.

Sztuczna inteligencja w połączeniu ze zmianą przyzwyczajeń młodych pokoleń użytkowników internetu i mediów społecznościowych, może spowodować, że tak tradycyjne obecnie narzędzie jak wyszukiwarka Google, straci swoją pozycję dominującą. I choć wydawało się, że metodą na przełamanie monopolu Google są działania administracyjne władz USA i wielkie kary finansowe nakładane przez UE, to odsiecz nadchodzi z niespodziewanej strony.

Innowacje technologiczne, które wyniosły Google do roli „władcy internetu”, teraz mogą go z tego tronu strącić. Dlatego też firma rozszerza działalność daleko poza przeszukiwanie internetu, a wyszukiwarka jest już tylko jedną z wielu biznesowych nóg wielkiej korporacji, która kilka lat temu przyjęła nazwę Alphabet.

Czytaj też: Czy sztuczna inteligencja pozbawi nas pracy? Nie, stworzy nowe zawody

Czytaj też: Sztuczna inteligencja wejdzie na rynek pracy i da zarobić na giełdzie

Gdzie ryzyko dla Google i dla Alphabet?

Do całości ekosystemu Google, do odpowiedniego działania wszystkich usług potrzebne są nowe osiągnięcia w zakresie sztucznej inteligencji. Więc – im inteligentniejsze mechanizmy AI zastosowane w maszynach Google, tym większa sprawność, szybkość i dopasowanie wyników przeglądarek do potrzeb ludzi.

Jednak co innego wykorzystywanie AI przez programistów Google, a co innego oddanie władzy nad sztuczną inteligencją wszystkim użytkownikom. Chat GPT i inne narzędzia AI oddane w ręce użytkowników mogą łamać monopol Google, a to nie jest dobry kierunek dla firmy, która osiągnęła wielkość i wyjątkowość właśnie w wyniku dążenia do monopolu.

Dodatkowo dominacja Google zagrożona jest przez zmieniające się nawyki najmłodszych uczestników ekosystemu medialno-informacyjnego. Młodsze pokolenia nie sięgają już tak ochoczo do starej, nobliwej wyszukiwarki ich ojców, a nawet – dziadków. To trochę podobna sytuacja, jaka ma miejsce na rynku mediów społecznościowych. Facebook już niemal oficjalnie traktowany jest jak social media pokolenia boomersów, a w Polsce można by jeszcze dodać – pokolenia Naszej Klasy.

Świat idzie do przodu i nowe pokolenia idą do innych social mediów, np. do TikToka. I… zaraz, zaraz – również do TikToka młodzi ludzie zwracają się o pomoc wtedy, gdy potrzebują szybkiej informacji potrzebnej do szkoły, na studia, kiedy chcą przeczytać książkę, iść do kina czy znaleźć na mieście jakąś nową knajpkę. Dla Google o tyle dobrze, że TikToka instalują na smartfonach z systemem Android, a aplikację ściągają przez PlayStore…

To jeszcze nie jest obecnie powód do tego, żeby Alphabet zaczął na poważnie martwić się o popularność i kondycję finansową Google czy o odpływ użytkowników i reklamodawców. Ale te dwa zagrożenia wiszą nad gigantem technologii z Doliny Krzemowej i menedżerowie firmy muszą się z tym uporać. Najlepiej – ucieczką do przodu. Jak to się będzie odbywało?

Na razie monopol Google jest jak skała

To prawda, że monopol Google jest jak skała. Ale skały potrafią się kruszyć. ,Czy Google jest takimi Górami Stołowymi z naszych Sudetów? Podczas gdy obok wypiętrzają się nowe Tatry?

Po 25 latach od powstania Google wciąż jest domyślnym miejscem wyszukiwania dla miliardów ludzi korzystających z internetu. Jest potęgą niemal wszędzie, choć są miejsca na naszym globie i nie chodzi tylko o Antarktydę, gdzie potęga Google nie sięga. Takim miejscem są Chiny z populacją ok. 1,4 mld ludzi, które zablokowały przeglądarkę zachodniego świata z powodów politycznych i stworzyły swoje własne narzędzia.

Ale nikt nie odbierze Google tego, że to ta firma wymyśliła i wprowadziła w życie ideę internetowej platformy służącej do porządkowania stron internetowych i danych w internecie a użytkownikowi usług – służącej do… niemal wszystkiego. Do uporządkowania całego dostępnego świata i do prowadzenia za rękę w wielu życiowych potrzebach.

Podobnie jak inne BigTechy z Doliny Krzemowej Google dąży do całości – bycia wszystkim dla wszystkich. Widać to choćby w nazwie całej firmy – Alphabet. Na cześć największego osiągnięcia ludzkości.

Czytaj też: Zmieniając wyszukiwarkę, zmienisz całe swoje życie. Precz z dyktatem Google

Czytaj też: Google uderz a w Facebooka. Skorzystają na tym użytkownicy smartfonów

Jak Google zdobyło swoją pozycję?

Wyszukiwarka Google – wszyscy możemy sprawdzić jej historię w Wikipedii (możemy również w drukowanej Encyklopedia Britannica, choć wielkie tomy tego pomnikowego wydawnictwa nie są chyba wystarczająca szybko aktualizowane). Ale na wszelki wypadek poniżej zamieszczamy kilka faktów z życia Google:

Wyszukiwarka Google zadebiutowała 27 września 1998 r. (co wtedy robiliście? Rozpoczynaliście pierwszą pracę? A może – pierwszą klasę podstawówki? A może dreptaliście z mamą do przedszkola?).

Tymczasem w dalekiej Dolinie Krzemowej w 1996 r. absolwenci Uniwersytetu Stanforda, Larry Page i Siergiej Brin, wymyślili narzędzie wyszukiwania, które mogłoby lepiej porządkować strony internetowe. Dwa lata później ich projekt zauważył inwestor Andy Bechtolsheim, który wypisał im czek na 100 000 dolarów. Page i Brin wykorzystali pieniądze na założenie biura w kalifornijskim garażu swojej przyjaciółki, przyszłej szefowej YouTube’a, Susan Wojcicki. Zakupili też domenę Google.com i zabrali się do pracy.

Potem firma jeszcze wiele razy zmieniała biura i z firmy garażowej stała się globalnym gigantem z własnym kampusem biurowym i rozwojowym w Mountain View w Kalifornii założonym w 2000 r. Wtedy firma uruchomiła AdWords. To narzędzie pozwoliło reklamodawcom, którzy chcieli znaleźć się w wynikach wyszukiwanych słów, płacić za taką możliwość. To zapoczątkowało wielką machinę reklamową i finansową Google. Dzięki temu pomysłowi firma stała się jedną z najbogatszych korporacji na świecie.

W roku 2001 szef ds. technologii Eric Schmidt został mianowany dyrektorem generalnym, a współzałożyciele zostali prezesami firmy. W tym samym roku do wyników wyszukiwania witryny dodano obrazy. Świat internetu powoli wkraczał w fazę multimedialności.

Zmiany, zmiany i – rewolucje

Dla użytkowników poczty elektronicznej rewolucyjny był rok 2004, kiedy firma wprowadziła Gmaila. Obecnie korzysta z tego adresu poczty ok. 1,8 miliarda użytkowników.

Następnym krokiem, w 2006 r., była możliwość prowadzenia rozmów online z poziomu okna przeglądarki internetowej obok poczty e-mail. Usługa została nazwana Gmail Chat. Pozwala ona użytkownikom na wymianę szybkich komunikatów na marginesie programu pocztowego Google Gmail. Automatycznie wyświetlają się osoby, z którymi użytkownik komunikuje się najczęściej, nie tylko za pośrednictwem czatu, ale także poprzez pocztę Gmail.

W 2005 r. Google zaczął zmieniać sposób, w jaki poruszamy się po prawdziwym świecie. Stało się to w wyniku wprowadzenia rewolucyjnej technologii Google Maps i Google Earth. Pierwsza z nich jest obecnie nawigacją satelitarną zarówno dla osób dojeżdżających do pracy, jak i kierowców dostawczych, podczas gdy druga dała każdemu posiadaczowi komputera szansę odkrywania odległych części świata w technologii 3D.

Kolejnym kamieniem milowym w roku 2005 był zakup Androida przez Google za 50 milionów dolarów. Wiele osób uważa to właśnie wydarzenie za jeden z najważniejszych momentów w historii telefonów komórkowych. Android bowiem jest podstawowym systemem operacyjnym każdego smartfonu innego niż firmy Apple. Na placu boju w tym segmencie poległy takie tuzy jak Microsoft i Nokia. Obecnie Android jest jedynym prawdziwym rywalem producenta iPhone’a.

Rok 2006 to kolejny wielki przebój produktowy Google, czyli platforma wyświetlania materiałów multimedialnych – wideo i audio – YouTube. Google kupił tę platformę za 1,65 miliarda dolarów. Obecnie jest to najczęściej wykorzystywana i najbardziej wszechobecna internetowa platforma wideo do prezentacji filmów, programów rozrywkowych i muzycznych, konferencji i seminariów, podcastów audio i wideo.

To również od lat podstawa biznesu wielu twórców i to nie tylko w tradycyjnych dziedzinach sztuk multimedialnych, jak filmy czy muzyka. Platforma umożliwiła stworzenie nowego, odrębnego rodzaju twórczości, skierowanej do odbiorcy internetowego, który ceni krótkie dowcipne czy trafne scenki rodzajowe, często zaczerpnięte z własnego życia. Stworzył się nowy rodzaj celebrytów, youtuberów, opierających swoje zarobki i pozycję zawodową niemal wyłącznie na YouTube.

Chińskie „nie” i obywatelskie „nie”

Rok wielkich przejęć, sukcesów i innowacji formy z Mountain View to również rok chińskiego „nie”. W 2006 r. Chiny wprowadziły barierę dla dalszego rozwoju na najludniejszym rynku świata. W Państwie Środka od tego czasu nie można oglądać filmów na YouTube, wyszukiwać informacji z mediów światowych czy posługiwać się Gmailem. Rozpoczęła się tam ścisła kontrola tego, co obywatele mogą oglądać w internecie.

Kolejna rewolucja? Może nie było związana z wielką technologią, ale z uznaniem dla roli tak doniosłego wynalazku jak wyszukiwarka Google we współczesnym świecie. Wyszukiwarka stała się tak popularna, że słowo google (w wersji polskiej googlować) stało się czasownikiem wprowadzanym do słowników i encyklopedii.

Po raz pierwszy stało się to w przypadku słownika Oxford English Dictionary w roku 2006. Hasło słownikowe wymienione jako czasownik brzmiało: „Aby korzystać z wyszukiwarki Google w celu znalezienia informacji w internecie. Wyszukiwać informacje o (osobie lub rzeczy) za pomocą wyszukiwarki Google”. Google wkroczyło także do innych języków i słowników.

Od 2007 r. możemy cieszyć się spacerami po ulicach miast i regionów, w których nigdy dotąd nie byliśmy, a być może też – do których nie mielibyśmy szansy nigdy pojechać. Jest to możliwe dzięki wzbogaceniu Google Maps o usługę StreetView. Dla Google jest to wielkie zadanie logistyczne, ponieważ musi wysyłać samochody z zamocowanymi wysoko aparatami fotograficznymi, aby rejestrować zdjęcia dróg, krajobrazów i budynków z całego świata.

Po protestach związanych z ochroną danych osobowych w StreetView, Google zaczęło zamazywać twarze, numery domów i tablic rejestracyjnych, żeby maksymalnie odpersonalizować obrazy.

W 2008 r. wystartowała przeglądarka Chrome, która – podobnie jak poczta elektroniczna Gmail – stała się najczęściej wybieraną przeglądarką od chwili premiery. Dominacja tej przeglądarki na rynku jest niepodważalna, tym bardziej że można z niej korzystać na komputerach z systemem Windows lub wykorzystywanego na urządzeniach Apple – iOS.

Z PC-etów na smartfony, okulary, AI

No i – coraz bliższe nam czasy – epoka smartfonowa. Po wprowadzeniu na rynek iPhone’a firma Google wprowadza swój smartfon w 2010 r. z systemem operacyjnym opartym na zakupionym 5 lat wcześniej Androidzie. Smartfon został stworzony we współpracy z firmą Nexus. Pierwszy Google Nexus One wyprodukowała firma HTC, później kupiona przez Google.

W 2012 r. Google uruchamia sklep z aplikacjami – PlayStore. Była to odpowiedź Google na Apple App Store. Jak wiele usług Google i ta usługa okazała się bardzo opłacalna i przyniosła Google w ubiegłym roku ponad 40 mld dolarów przychodów.

Wśród wielu sukcesów były również porażki. Jedna z bardziej spektakularnych – Google Glass. Niestety, nie zyskały one uznania w oczach konsumentów. Te zaawansowane technologicznie okulary wykorzystujące rzeczywistość rozszerzoną (AR –augmented reality), które po raz pierwszy zaprezentowano w 2012 r., Google wycofało trzy lata później. Być może na taki eksperyment było jeszcze za wcześnie. Niedługo, być może na początku 2024 r., z okularami i słuchawkami do rzeczywistości mieszanej (to połączenie świata wirtualnego rzeczywistości rozszerzonej i świata rzeczywistego) ma wystartować Apple.

Rok 2014 r. – Google przejmuje brytyjską firmę badawczą DeepMind, zajmującą się badaniami nad sztuczną inteligencją. To zespół tej firmy odgrywa kluczową rolę w strategii Google, dotyczącej sztucznej inteligencji i ma zadanie konkurować z rynkowymi rywalami. Ostatecznie rok temu okazało się, że Google zostało koncertowo wyprzedzone i wielka sława odkrywcy AI spadła na firmę OpenAI i wspierający ją finansowo Microsoft.

Nowy layout, nowe logo, nowe… porażki

Google nie zapomniało również o odświeżeniu swojego wyglądu. Nowe logo zostało wprowadzone w 2015 r., a layout wyszukiwarki przeszedł metamorfozę. Wtedy też spółka przekształciła się w nowy podmiot biznesowy o nazwie Alphabet, co miało być dobitnym wyrazem ambicji menedżerów Google – objęcia całości dorobku ludzkości wyrażonego w piśmie.

Google ma też porażki finansowe. Np. w 2017 r. UE nałożyła na firmę rekordową karę w wysokości 2,1 miliarda funtów za faworyzowanie własnej usługi zakupowej w wynikach wyszukiwania. Kolejna duża kara to 2018 r. – 3,8 miliarda funtów za zmuszanie producentów telefonów z Androidem do wstępnego instalowania aplikacji Google. Ale też w tym właśnie roku Alphabet po raz pierwszy w historii Google odnotował roczną sprzedaż na poziomie 100 miliardów dolarów, głównie dzięki reklamom.

W grudniu 2019 r. założyciele i prezesi firmy – Larry Page i Siergiej Brin zrzekają się kontroli nad Alphabetem, przekazując stery dyrektorowi generalnemu Google, Sundarowi Pichai.

A co ze sztuczna inteligencją? Tu możemy liczyć na przecieki medialne już w 2021 r., kiedy do dziennikarzy zaczęły trafiać informacje o pracach nad chatbotem, który „czuje”. Ale ostatecznie AI zagościło w ofercie Google w styczniu 2023 r., czyli już po premierze OpenAI. Wewnętrzne prace Google nad modelem LaMDA (czyli oprogramowaniem, stanowiącym silnik dla sztucznej inteligencji) zaowocowały wydaniem Barda. Uruchomienie tego chatbota to sygnał, że sztuczna inteligencja staje się częścią modelu biznesowego Google, zintegrowaną ze wszystkim, od Gmaila po Dokumenty.

Czytaj też: Microsoft Copilot i Google Bard. Starcie asystentów AI do zadań codziennych

Cokolwiek stanie się dalej w przypadku Google, jasne jest, że Bard – i sztuczna inteligencja – będą kluczowe. To prawdopodobnie określi przyszłość giganta z Mountain View na kolejne… może nawet 25 lat.

 

Źródło zdjęcia: materiały firmy Alphabet

Tagi:
Home Strona główna Subiektywnie o finansach
Skip to content email-icon