Partner serwisu

Świat, który nie istnieje. Deepfake geography

Patrząc na zjawisko Deepfake geography można pomyśleć, że w świecie postprawy, kłamie nawet rzeczywistość. Nasze wyobrażenie o świecie kształtowane jest w oparciu o dane. Nie bez powodu zaraz na początku drogi edukacyjnej zapoznajemy się z mapą świata. Temat samego odwzorowania map, jako narzędzia kształtującego poglądy o otaczającym nas świecie, dyskutowany jest od dawna. Mapy które znamy, oparte są o tak zwane odwzorowanie Merkatora.

Tuż obok zyskuje na popularności odwzorowanie Galla-Petersa, w której obszary o równiej powierzchni na kuli ziemskiej przedstawiane są przez obszary o równej powierzchni na mapie. Szkoły w Bostonie już zdecydowały się na stosowanie map Galla-Petersa mimo, że mapa zafałszowuje kształty, ale pozwala na prawdziwe odwzorowanie proporcji. Tutaj warto przypomnieć, że na odwzorowaniu Merkatora Europa wydaje się być podobnej wielkości co Ameryka Południowa, podczas gdy w rzeczywistości jest dwa razy mniejsza. Ujęcie Merkatora miało swoje cele spójne z rozwojem katolicyzmu, czyli zwiększenie znaczenia Europy i krajów cywilizacji zachodniej ponad resztę świata. Doskonale wątek wykorzystania map do budowania zafałszowanego obrazu świata omawia Kacper Pobłocki w książce „Kapitalizm. Krótka historia trwania”. Słowem, geografia z jaką się stykamy ma ogromny wpływ na kształtowanie naszego poglądu o świecie.

Zobacz również:

Kontynent w fajerwerkach

Ostatnie lata to niekończący się wzrost popularności zdjęć satelitarnych. Dzisiaj dzięki nim oglądamy miasta, jeziora, zmiany klimatyczne czy słynne parkingi niesprzedanych samochodów. Oglądamy oblicza katastrof naturalnych, przyglądamy się rozwojowi ekonomicznemu na przestrzeni lat. Użalamy się nad połaciami spalonych lasów i martwimy się o zmiany klimatyczne patrząc na wyschnięte przez kilka lat jeziora.


A teraz wyobraźmy sobie, że zdjęcia satelitarne to efekt syntetycznego wytworu, które kompletnie mija się z prawdą? Oto Deepfake Geography.
Jest takie zdjęcie satelitarne Diwali w Indiach, które bez końca okrąża internet. Ma pokazywać fajerwerki widziane z satelity podczas świętowania hinduskiego nowego roku. Obraz składa się z wielu rozświetlonych punktów generując całe spektrum kolorów. Zdjęcie regularnie obiega media społecznościowe, prawie co rok.

To zdjęcie jest jednym z najbardziej znanych przykładów fałszowania obrazu satelitarnego. Składa się ono z wielu nałożonych na siebie warstw, które u korzeni, przedstawiały wzrost populacji w Indiach, reszta to dołożone kolory i szereg manipulacji. Gdyby nie fenomen mediów społecznościowych, nigdy nie zyskałoby rozgłosu.

Zaludnijmy pustynie

Bo Zhao, profesor geografii na Uniwersytecie Waszyngtońskim opublikował niedawno artykuł dotyczący Deep Fake Geography, który wskazał nowe zagrożenia wynikające z rozwoju AI. W ramach eksperymentu wraz z zespołem stworzył generator oparty na sieci GAN, ta sama technologia jaka jest wykorzystywana przy ThisPersonDoesNotExist, czyli popularnym generatorze fikcyjnych, ludzkich twarzy, tworzonym przez AI w czasie rzeczywistym. Algorytm Zhao uczył się charakterystyki obrazów satelitarnych z obszarów miejskich, a następnie nakłada ową charakterystykę na zupełnie inne tereny.

Działa to dokładnie tak samo, jak algorytm umieszczający zdjęcie naszej twarzy na twarzy znanego aktora w jednej z popularnych aplikacji. Zespół Zhao stworzył też rozwiązanie pozwalające na detekcję fałszywych map bazując na kontrastach, teksturze oraz kolorze, ale jak sami stwierdzili rozwiązanie do detekcji fałszywych map wymaga ciągłej aktualizacji, aby nadążyć za rozwojem deep fejków.

Celem samego badania było zbudowanie holistycznego ujęcia rozumienia danych oraz informacji geograficznych, aby poruszyć temat wiarygodności owych źródeł. Słowem: chcieli uczulić na rosnące zagrożenie wynikające z tematu deep fake geography. Jeśli jego zespół był w stanie stworzyć generator fikcyjnych miast korzystając z AI, możemy być pewni, że nie są jedyni. Jak sam zwracał uwagę, jakość jego eksperymentu była na tyle dobra, że nie sposób, aby przeciętny człowiek rozpoznał, że jest to podróbka.


Nie tylko Deepfake to fejk

Technik manipulacji przy zdjęciach satelitarnych jest wiele. Czasami nie ma potrzeby tworzenia syntetycznego obrazu, wystarczy inaczej opisać kontekst. Wykorzystuje się zdjęcia satelitarne znanych organizacji jak WESA, Copernicus czy Nasa i zmienia się po prostu opis nadając nowy kontekst dla zdjęcia. I w ten sposób wypływ błota po wielodniowych opadach do zatoki, może zostać okraszony nagłówkiem wyciek chemikaliów. Tyle wystarczy aby przekonać społeczność w mediach społecznościowych i często sprowokować ich do działania. Albo przynajmniej do rozprzestrzenienia komunikatu, a co za tym idzie, nieprawdziwej wizji świata.

Na blogu Sentinel European Space Agency możemy przeczytać o kilku technikach wykorzystywania zdjęć satelitarnych w celu wprowadzania dezinformacji. Opisują na przykład technikę polegającą na negowaniu zdjęć satelitarnych poprzez ich pozorną nienaturalność. Podczas tworzenia zdjęć satelitarnych wykorzystywane są różne techniki obrazowania. Niektóre z nich, aby pokazać np. śnieg czy lód, realizuje się w innej gamie kolorystycznej, co jest dość powszechne w technikach obrazowania.

Na jednym z omawianych przez nich zdjęć śnieg jest czerwony, skały czarne, a woda jasno-zielono- żółta. Normalnie bez problemu interpretujemy zdjęcia posiadające pełną gamę kolorów, z wszystkich trzech kanałów (RGB), ale obrazowanie na potrzeby badań może być realizowane zupełnie inaczej, np. bazując tylko na jednym kanale, aby uwypuklić dany parametr. Więc zdjęcia zawierające te same dane, mogą wyglądać zupełnie inaczej.

Sentinel zwraca uwagę, na fakt, że często zdjęcia obrazowane w jednym kanale są uznawane przez społeczność jako fejk, albo syntetyczne malowidła, a nie faktyczne obrazy satelitarne. Domy z betonu, czy raczej miasta z papieru.

Miasteczko Agloe


Fałszerstwa pojawiały się też na potrzeby ochrony praw własności. Fikcyjne lokalizacje na mapach mają swoja historię, dość zabawną. Naukowcy mają na to swój termin: papierowe miasteczka oraz ulice pułapki. Dawniej, podczas tworzenia map, aby zabezpieczyć je przed niepowołanym kopiowaniem. Celem było wykrycie, czy mapa została skopiowana często tworzono fałszywe uliczki, ot znacznik autora. Jeśli ową ulice można było znaleźć na innych mapach, było pewnie, że mapa została skopiowana.

Słynny przypadek to miasteczko Agloe w stanie Nowy Jork. W 1930 roku Otto G. Lindberg wraz ze swoim asystentem Ernestem Alpersem tworzyli mapę stanu Nowy Jork. Aby oznakować swoje dzieło dodali fikcyjne miasto o nazwie Agloe jako anagram swoich inicjałów. Miasteczko funkcjonowało przez kolejne lata na wszystkich mapach. Nawet włączając w to Google Maps, które dopiero niedawno oznaczyło to miejsce jako fikcyjne. A takich przypadków jest znacznie więcej. Dlatego powstał termin Papierowe Miasteczka. Ile jeszcze jest przeniesionych z dawnych czasów fikcyjnych lokalizacji na współczesne mapy? Tego nikt nie wie.


Zagrożenia słabo widoczne, a kolosalne dla demokracji i wolności


Wyobraźmy sobie satelitarne zdjęcia wyludnionych miast na skutek Covid-19. Albo obrazy sztucznie generowane pokazujące puste miasta na skutek rosnących zanieczyszczeń. Albo wręcz przeciwnie, że wzrost zanieczyszczeń i wycieki nie mają żadnego wpływu na ludność w około. Skoro tak, to może nie ma tych wycieków? Albo są nie groźne? Źle pokazana wycinka lasu? A może lepiej pokazać, że lasów przybywa i całe to bicie na alarm ekologów jest wyssane z palca? Skoro nie ma zmian klimatycznych, to nie ma żadnych suszy. Przecież wyraźnie to widać na mapach.

Albo zobaczmy jak zmieniły się przedmieścia Paryża na skutek przyjmowania imigrantów, zgliszcza. Obraz ma kolosalną moc w kształtowaniu naszych poglądów. Na bazie tego, co zobaczymy, jesteśmy w stanie negować późniejsze informacje.

Deep Fake Geogrpahy w świecie postprawdy

Dlatego Deep Fake Geogrpahy jest w stanie przynieść ogromne zmiany w kształtowaniu i modelowaniu poglądów na świat. Agendy wojskowe dysponują własnymi rozwiązaniami aby poradzić sobie z fałszywą kreacją świata na bazie zdjęć satelitarnych, chociażby poprzez własne satelity wojskowe. Natomiast, społeczność nie dysponuje żadnym rozwiązaniem, które by pozwoliło na ocenę autentyczności zdjęcia satelitarnego.

Jeśli chodzi o modelowanie zachowań społecznych celem zawsze jest podważenie faktów. Chodzi o wpuszczenie, fałszywych ale nośnych perspektyw innego spojrzenia na ważne tematy. Byliśmy zasypywani historycznie fałszywymi zdjęciami imigrantów, fałszywymi zdjęciami z konfliktów, tak aby nic nie było jednoznaczne. Uzupełniając póle narzędzi o możliwość generowania fałszywych obrazów satelitarnych za chwilę staniemy się kompletnie bezradni wobec polityk dezinformacyjnych. A pamiętajmy, że dezinformacja nie pojawia się nigdy bez powodu. Zawsze jest ktoś z tyłu. O krok przed nami.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Najnowsze wpisy naszych autorów Wszyscy autorzy
Przyszłość jest tutaj

Podaj swój adres email i odbieraj najświeższe informacje o nowych technologiach i nie tylko.

email-iconfacebooktwitteryoutubelinkedin instagram whatsup
Skip to content