Ten wywiad jest częścią cyklu „Branża w IT dla laików”. Przeczytaj też Pracuj jako Business Intelligence Engineer – zawody branży IT oraz Czym zajmuje się project manager? Jak zostać project managerem?.
Sylwia Błach: Zacznijmy od podstaw – odpowiadasz za zarządzanie projektami, czyli za co?
Julita Krzemińska: To ja zacznę jeszcze bardziej od podstaw – od niezbędnych pojęć.
W uproszczeniu celem zespołów w IT jest realizowanie projektów. Można je realizować w różnych trybach, metodykach. Najbardziej klasyczny tryb wykonywania projektów to tryb kaskadowy (ang. Waterfall) i czuwa nad nimi kierownik projektów (ang. Project Manager). Oznacza to, że zadania wykonywane są krok po kroku. Dopiero jak jeden etap zostanie zakończony przechodzi się do następnego.
Istnieje również metodyka zwinnego (ang. Agile) podchodzenia do tego tematu, tutaj projekty mają inną nazwę – Epics. To właśnie w tej metodyce ja pracuję.
Jedną z konkretnych ram postępowania (ang. framework) w zwinnych metodykach jest SAFe (ang. Scaled Agile Framework). SAFe opiera się szczególnie, ale nie tylko, na Scrum – o samym Scrum mogłybyśmy przygotować osobny artykuł… Z perspektywy naszej rozmowy ważna jest informacja, że zespoły scrumowe pracują w tak zwanym pociągu wydań (ang. Agile Release Train). Taki pociąg to grupa zespołów scrumowych, które zmierzają w tym samym kierunku i pracują nad wspólnym celem. Wyobraź to sobie jak prawdziwy pociąg – każdy zespół to osobny wagonik, w którym siedzą różne osoby – np. Scrum Masterzy, Product Owner, inżynierowie, testerzy, jednak wszyscy jedziemy w tym samym kierunku.
SB: Twoja rola to RTE. Czym właściwie zajmuje się Release Train Engineer?
JK: Kierownik projektu to osoba, która mówi osobom w zespole, co mają robić. W Scrumie wychodzimy z założenia, że to właśnie zespół i jego członkowie wiedzą najlepiej, co należy zrobić, aby osiągnąć ustalone cele, dlatego to zespół zwraca się do RTE w ramach np. problemów, przeszkód. Na przykład: jeśli długo nie mogą dostać od kogoś odpowiedzi na ważne pytanie, wtedy to takich rozmów włączam się ja. Właśnie dlatego RTE nazywany jest również servant leader (lider, który służy innym).
Osobiście postrzegam rolę RTE jako osoby, która skupia się na następujących trzech tematach: po pierwsze jest po to, jak już mówiłam, aby pomóc zespołom osiągnąć zaplanowane cele, np. poprzez zajmowanie się rozwiązywaniem wszelkich przeszkód i problemów, zarządzeniem ryzykiem i zależnościami, czy wspomaganiem przy tworzeniu planów, tak aby zespół mógł skupić się na swojej pracy; po drugie RTE zajmuje się prowadzeniem spotkań, a po trzecie jest coachem dla zespołu w temacie zwinności.
SB: Który z tych tematów lubisz najbardziej?
JK: Szczerze to wszystkie trzy – jednak gdybym musiała wybierać to zdecydowałabym się na coaching. To właśnie tu można dużo zmienić na przyszłość. Poprzez dobry coaching sprawiamy, że prowadzenie spotkań będzie lepsze w przyszłości, jak i mamy dużą szansę ominąć niektóre problemy. Moim zadaniem jest doprowadzić zespół do takiego stanu, w którym będą mnie jak najmniej potrzebować.
SB: To bardzo ciekawy paradoks – być potrzebnym po to, by nie być! Jak w takim razie wygląda Twój typowy dzień pracy? Czy są w nim stałe elementy, które codziennie się powtarzają, czy każdy dzień to nowa przygoda?
JK: W roli RTE istnieją pewne stałe elementy codziennej pracy. Na przykład co kilka tygodni organizujemy tzw. wydarzenie PI (ang. Program Increment). PI trwa dwa lub trzy dni. To właśnie podczas tego wydarzenia zespoły ustalają czym będą się zajmować przez następne miesiące pracy i na jakich celach będą się skupiać. Przygotowanie do PI i jego prowadzenie to główny punkt czasu pracy RTE.
Poza tym powiedziałbym raczej, że każdy dzień jest wyjątkowy i inny. Ponieważ pracuję w środowisku globalnym, poranki spędzam na rozmowach z kolegami i koleżankami z Europy, a popołudnia są zarezerwowane dla Ameryki Północnej. Dużo rozmawiam z moimi Scrum Masterami i z zespołem zarządzania produktami, na przykład o aktualnych wyzwaniach. Komunikujemy się głównie wirtualnie, za pomocą komunikatora MS Teams.
Moim głównym zadaniem jako RTE jest utrzymanie naszego pociągu na właściwym torze, więc zajmuję się tym, co w danym momencie jest najbardziej potrzebne.
SB:Będąc w branży IT o Scrum Masterach, Product Managerach, Project Managerach itd. słyszałam co rusz. RTE niknie w gąszczu informacji. Jak zatem zaczęła się Twoja przygoda z RTE? Jaką ścieżkę kariery musiałaś przejść?
JK: W 2019 roku dołączyłam do działu IT jako kierownik projektu i bardzo podobała mi się ta rola. Jednak po pewnym czasie zdałam sobie sprawę, że chciałabym również poznać i pracować w zwinnym środowisku, a nie skupiać się wyłącznie na projektach typu kaskadowego. Ta myśl przyszła szczególnie dlatego, iż widziałam coraz więcej zwinnego podejścia do projektów i podobały mi się idee z tym powiązane. Z tego powodu przeniosłam się do działu wdrażania produktów IT.
W tym dziale miałam okazję blisko współpracować ze Scrum Masterami, co pozwoliło mi zrozumieć, jak w praktyce funkcjonuje zwinność. To właśnie wtedy po raz pierwszy zetknęłam się z rolą RTE i poczułam, że moje kompetencje idealnie wpisują się w wymagania tego stanowiska. Zaczęłam więc świadomiej rozwijać się w tym kierunku, a w drugiej połowie 2024 roku udało mi się objąć funkcję Release Train Engineer. To wszystko, w moim przypadku, w tej samej firmie w ramach wewnętrznego procesu rekrutacji. Mam to szczęście, że pracuję w dużej międzynarodowej korporacji, dla której rozwój pracowników jest bardzo ważny.
SB: Twoja opowieść mocno skupia się na kontakcie z innymi ludźmi. Z kim pracujesz częściej: z zespołami czy z klientem? Jak wygląda ta współpraca?
JK: Ponieważ pracuję w międzynarodowej organizacji, moimi „klientami” są wewnętrzni partnerzy biznesowi, czyli przede wszystkim inne działy i zespoły, z którymi wspólnie realizujemy zaplanowane cele, na przykład wdrożenie nowej aplikacji lub zaktualizowanie jej wersji.
Na co dzień najwięcej współpracuję z moimi zespołami scrumowymi oraz wszystkimi członkami naszego pociągu. Praca w globalnym środowisku sprawia, że nasze spotkania odbywają się zazwyczaj wirtualnie. Jednym z wyzwań są różne strefy czasowe – współpracujemy z osobami ze Stanów Zjednoczonych, Kanady, Wielkiej Brytanii, Europy Środkowej i Indii. Nie zawsze łatwo jest znaleźć wspólne i wolne „okienko” na spotkanie. Musieliśmy nauczyć się poruszać w globalnym środowisku, w którym priorytetem jest praca online.
SB: To pytanie zadaję każdej osobie z branży IT, z którą rozmawiam. Branża IT ludziom z zewnątrz kojarzy się tylko z jednym – pisaniem kodu. Czy musisz znać się na programowaniu, żeby być RTE?
JK: Krótka odpowiedź brzmi: nie. Nasi inżynierowie, programiści i testerzy są ekspertami w zakresie dedykowanych programów. Ufam im i dbam o to, aby mieli najlepsze warunki do pracy, aby mogli wykazać się swoimi umiejętnościami w zakresie właśnie tych programów i najlepszych rozwiązań.
SB: A czy kiedykolwiek ciągnęło Cię do programowania? Albo brak tej wiedzy jednak wpłynął w jakiś sposób na Twoją pracę?
JK: Tak, ciągnęło, jednak jak to się mówi „to było dawno i nieprawda“. Przez to, że tej wiedzy nie posiadam muszę być pewna, że dopytam, zrozumiem o co chodzi w danym problemie. To też wartościowa kompetencja. Brak wiedzy programistycznej w mojej karierze nie przeszkadza, przynoszę inne kompetencję, którymi jestem w stanie wyrównać te braki.
SB: Kompetencje i umiejętności są ważne, ale na aktualnym rynku pracy IT liczy się też osobowość. Jakie cechy charakteru pomagają Ci w roli RTE najbardziej?
JK: Bycie zorganizowanym i ustrukturyzowanym jest bardzo pomocne w roli RTE. Umiejętność ustalania priorytetów, posiadanie ogólnego zarysu sytuacji, a może nawet pewnej wizji, również są pomocne. Czasami żartuję, że bycie RTE jest jak bycie asystentem całego ART, więc należy lubić wspierać innych. Dużo pracuję „na drugim planie” – to praca zespołów jest widoczna, więc niezbędne jest posiadanie zdrowego ego. Z drugiej strony ważne jest, aby mieć nastawienie na „ciągłe doskonalenie” – jako RTE zawsze zastanawiam się, co mogę następnym razem zrobić inaczej, lepiej. Dodatkowo dobrze jest mieć mentalność wspierania innych w ich rozwoju.
SB: A jak sobie radzisz z presją ciągłego doskonalenia? Czy to po prostu kwestia charakteru, czy masz jakieś sposoby, techniki, by nadal czuć przyjemność samorozwoju? Rozumiem, że teraz sprawia ci to radość… Ale jak sobie wyobrażasz siebie np. za 10 lat, myślisz, że ten samorozwój nadal będzie ekscytujący?
JK: Hmm… Bardzo dobre pytanie – myślę, że to kwestia charakteru połączona z przyjemnością płynącą z samej nauki. Ja nie odczuwam tego jako presji. Bardziej powiedziałabym, że po pewnym czasie, jak czuję się w czymś pewna, zaczynam szukać nowych wyzwań i właśnie ta potrzeba poszukiwania bardzo pomaga w samorozwoju jak i rozwoju zespołu. Mam wielką nadzieję, że za 10 lat taki samorozwój nadal będzie dla mnie ekscytujący! Zresztą 10 lat temu nie wiedziałam jeszcze, że jest takie stanowisko jak RTE. Teraz właśnie na nim pracuję i kto wie, gdzie będę za 10 lat? Uważam, że to też bardzo ważna cecha każdego RTE – być otwartym na zmiany.
SB: Wspierasz innych, a kto wspiera Ciebie? W końcu jesteś trochę takim mentorem dla zespołu, a to ogromny wysiłek i odpowiedzialność. Dokształcasz się z tematów psychologicznych? A może RTE mają jakieś spotkania z innymi RTE, by zadbać o swoją psychikę i dobre samopoczucie?
JK: Oprócz całego wsparcia, które mam ze strony prywatnej, otrzymuję również wsparcie zawodowe. Mam bardzo fajnego szefa, z którym rozmawiam prawie codziennie. Do tego miałam już wielu mentorów / mentorek i nadal korzystam z ich pomocy. To właśnie poprzez te rozmowy rozwijam się dalej. Oprócz tego mamy w naszej firmie tzw. Community of Practice dla RTE, gdzie możemy dzielić się wszystkimi informacjami, pytaniami. Osoby, które są na stanowisku RTE są przeważnie otwarte na rozmowy, dzielenie się wiedzą. Wiemy, że właśnie poprzez dzielenie się doświadczeniami wszyscy na tym zyskujemy.
SB: Wszystko brzmi pięknie, ale wszędzie czasem wybuchnie pożar. Jak wygląda kryzys w świecie IT i jak sobie z nim radzisz?
JK: O tak, zdecydowanie. Powiedziałbym, że“wygląd kryzysu“ zawsze zależy. Zależy głównie od stopnia pilności sytuacji. Podoba mi się powiedzenie „spiesz się powoli”. Myślę, że sprawdza się ono również w sytuacjach kryzysowych. Trzeba działać szybko, ale nadal rozważnie. Ważne jest, aby zadawać pytania, które pozwalają uzyskać pełny obraz sytuacji – im mniej przypuszczeń, tym lepiej. Jako RTE koncentruję się na tym, aby uzyskać obraz tego, jakie są problemy, co chcemy/musimy zrobić i jakie są zagrożenia. Na tej podstawie podejmujemy decyzję, jak postępować dalej. Szczerze mówiąc, świat IT jest pełen małych lub dużych kryzysów. Trzeba nauczyć się szybko dostosowywać, aby zminimalizować ich negatywny wpływ.
SB: Jakiś przykład?
JK: Ostatnio mieliśmy akurat przykład takiego mini pożaru. Prowadzimy wdrożenie, które trwa parę tygodni i którym zajmuje się jeden z naszych inżynierów. Niestety właśnie ten inżynier wylądował w szpitalu. Najpierw zaznaczę, że nic groźnego i już ze szpitala wyszedł. Miało to jednak duży wpływ na wdrożenie – jednym z pierwszych pytań było: kto może przejąć jego zadania? Tutaj trzeba się zastanowić nad takimi tematami jak: kto ma te same bądź podobne umiejętności, jak wygląda aktualnie ilość innych otwartych zadań i czy „zdjęcie“ z nich inżyniera będzie mieć negatywny wpływ na ustalone cele lub inne wdrożenia. Oprócz tego musieliśmy spojrzeć na strefę czasową – akurat to wdrożenie mogło być dokonane o każdej porze dnia, więc nie musieliśmy się na tym skupiać. W tym przykładzie dość szybko znaleźliśmy zastępstwo bez większego negatywnego skutku dla innych zadań.
SB: Co powiedziałabyś osobie, która myśli o przebranżowieniu się do IT i zainteresowała się Twoją rolą?
JK: Powiedziałabym, że jest to rola, która pasowałaby takiej osobie. Jeśli jesteś zorganizowany/-a, masz dobrą strukturę, potrafisz zarządzać ludźmi, chcesz się stale uczyć i wspierać swój zespół, to odnajdziesz się na tym stanowisku. Zdecydowanie zachęciłabym taką osobę do zapoznania się z metodologią agile i SAFe. Być może warto zdobyć kilka certyfikatów właśnie z SAFe, tu polecam zajrzeć na stronę https://framework.scaledagile.com lub nawet po prostu porozmawiać, choćby na początek z ChatemGPT.
Warto również być otwartym i uczyć się od innych. Zwinne podejście polega w dużej mierze również na otwartości i gotowości do ciągłego rozwoju. Jeśli rozmawiamy i komunikujemy się w odpowiedni sposób, możemy naprawdę wiele nauczyć się od siebie nawzajem.
SB: Dziękuję za tę fascynującą wycieczkę przez świat RTE. Było bardzo poważnie, zakończmy ze śmiechem: jaka była Twoja najzabawniejsza lub najbardziej absurdalna sytuacja w pracy jako RTE?
JK: Zabrzmi to może trochę klasycznie dla osoby pracującej w korporacji, ale ja naprawdę spędzam bardzo dużo czasu na (wirtualnych) spotkaniach. Jedną z najbardziej absurdalnych sytuacji było spotkanie, na którym ustalaliśmy czy będziemy od razu wysyłać zaproszenie na spotkanie czy raczej wyślemy krótką wiadomość na MS Teams o możliwości spotkania do osób, z którymi chcemy się spotkać. Czułam się w tym momencie trochę, jakbym żyła w Memie.

