Partnerem strategicznym Homodigital.pl jest

Zapisz się do newslettera

>

1 godzinę temu

Anthropic chce pieniędzy z giełdy, ale nie chce oddać kontroli. Kto będzie zarządzał potężną AI?

Anthropic, jeden z najważniejszych graczy w światowym wyścigu sztucznej inteligencji i twórca modelu Claude, przygotowuje się do wejścia na amerykańską giełdę Nasdaq. Spółka właśnie opublikowała prospekt emisyjny, ujawniając skalę swojego biznesu. Inwestorzy będą mogli kupić akcje jednej z najważniejszych i najszybciej rozwijających się firm technologicznych świata. Konstrukcja IPO jest taka, że akcjonariusze wyłożą na kupno miliardy dolarów, jednak ich wpływ na najważniejsze decyzje spółki pozostanie bardzo ograniczony. Decyzje pozostaną w rękach wąskiego grona założycieli startupu.

Anthropic nie ujawnił jeszcze, ile akcji zamierza sprzedać ani po jakiej cenie. Według doniesień medialnych debiut giełdowy może jednak przynieść nawet 100 mld dolarów lub więcej, przy wycenie całej firmy sięgającej 1,5–2 bln dolarów. Jeśli te szacunki się potwierdzą, będzie to jedno z największych IPO w historii świata. Część pieniędzy ze sprzedaży akcji może przy tym trafić do dotychczasowych akcjonariuszy, a nie do samej spółki.

Spółka ujawniła za to skalę swojego biznesu: w I półroczu 2026 roku osiągnęła 16,3 mld dolarów przychodów, ale wykazała jednocześnie 80,7 mld dolarów straty netto, w ogromnej części wynikającej z operacji księgowych. Firma ma też gigantyczne zobowiązania inwestycyjne, dotyczące głownie budowy centrów danych, sięgające setek miliardów dolarów.

IPO spółki będzie jednak dla większości obserwatorów przede wszystkim testem na jeden z najważniejszych problemów współczesności – kto powinien sprawować rzeczywistą kontrolę nad firmami tworzącymi sztuczną inteligencję — inwestorzy, założyciele, niezależni powiernicy, a może instytucje publiczne? I kto będzie odpowiadał za skutki ich decyzji rozciągnięte na całą ludzkość?

Czytaj też: Dojrzewanie Claude’a – co mówią o rozwoju AI najnowsze dokumenty publikowane przez Anthropic?

Jak założyciele Anthropic zabezpieczyli swoją władzę?

Z dokumentów opublikowanych 26 października w związku z planowanym IPO wynika, że siedmioro współzałożycieli Anthropic, w tym Dario i Daniela Amodei, zachowa łącznie 50,1% głosów w sprawach poddawanych pod głosowanie akcjonariuszy. Jednocześnie Long-Term Benefit Trust, specjalny trust powołany do ochrony długoterminowej misji firmy, będzie miał prawo powoływania większości członków rady dyrektorów, która w amerykańskim systemie korporacyjnym nadzoruje zarządzanie spółką.

Oznacza to, że kontrola nad Anthropic zostanie podzielona między dwa ośrodki: założycieli dysponujących większością głosów akcjonariuszy oraz powierników mających wpływ na skład rady dyrektorów. Zwykli inwestorzy giełdowi mogą więc mieć ograniczony wpływ na strategiczne decyzje spółki, nawet jeśli będą posiadać znaczną część jej akcji. Jest jednak też informacja, że uprawnienia trustu nie są całkowicie nieusuwalne. Prospekt przewiduje szczególne procedury ich zniesienia, wymagające odpowiednich większości głosów.

Dlaczego Anthropic zdecydował się na tak nietypową konstrukcję? Firma przekonuje, że rozwijanie coraz potężniejszych modeli AI wymaga szczególnej odpowiedzialności, której nie można podporządkować wyłącznie oczekiwaniom akcjonariuszy dotyczącym zysków. Chce więc korzystać z kapitału giełdowego, ale jednocześnie chronić swoją misję przed krótkoterminową presją rynku.

W Dolinie Krzemowej od dawna funkcjonują takie rozwiązania pozwalające oddzielić własność akcji od prawa do podejmowania decyzji. Korzystali z nich m.in. Mark Zuckerberg w Mecie i założyciele Google. Anthropic idzie tą drogą nawet dalej niż poprzednicy. W przypadku Anthropic ma to być bezpiecznik, pozwalający firmie na realizowanie długoterminowej misji odpowiedzialnego rozwoju sztucznej inteligencji.

Czy taki system rzeczywiście ochroni interes publiczny? I czy jest wystarczającą odpowiedzią na coraz głośniejsze domaganie się większej kontroli nad rozwojem AI, która może zagrozić ludzkości? A może utrudni akcjonariuszom rozliczania osób podejmujących najważniejsze decyzje? To pytanie nabiera szczególnego znaczenia, gdy firma zaczyna być wyceniana nie w miliardach, lecz potencjalnie… w bilionach dolarów.

Anthropic chce kontrolować swój rozwój. Ale czy kontroluje własną AI?

W prospekcie giełdowym Anthropic znalazło się ostrzeżenie, które może niepokoić bardziej niż gigantyczne straty finansowe. Firma przyznaje, że podczas testów bezpieczeństwa jej modele AI wykazywały zachowania polegające na próbach uzyskania nieautoryzowanego dostępu do rzeczywistych systemów komputerowych. Nie chodzi więc wyłącznie o teoretyczne rozważania nad tym, co AI może kiedyś zrobić. Anthropic opisuje zagrożenia zaobserwowane już obecnie.

Jest to tym bardziej ciekawe, że firma uczyniła bezpieczeństwo AI jednym z fundamentów swojej działalności. Teraz ostrzega inwestorów, że wraz ze wzrostem możliwości modeli coraz trudniejsze może być przewidywanie ich zachowania i zapobieganie szkodliwym działaniom. Nie oznacza to oczywiście, że Claude działa poza kontrolą twórców. Pokazuje jednak, dlaczego bezpieczeństwo zaawansowanych modeli nie jest problemem, który można uznać za ostatecznie rozwiązany.

Jest też kolejny problem. Według szacunków ujawnionych w prospekcie emisyjnym, w okresie od stycznia do września tego roku od 5% do 7% przychodów Anthropic pochodziło od klientów, u których stwierdzono naruszenia zasad korzystania z AI. Nie musi to jednak oznaczać, że wszystkie te przychody zostały uzyskane dzięki niedozwolonym zastosowaniom modeli.

W oddzielnym opracowaniu Anthropic znalazło się ostrzeżenie, które może niepokoić bardziej niż gigantyczne straty finansowe. Firma ujawniła cztery incydenty, w których podczas testów cyberbezpieczeństwa jej modele AI uzyskały nieautoryzowany dostęp do rzeczywistych systemów komputerowych podmiotów trzecich. Doszło do tego w błędnie skonfigurowanym środowisku testowym, bez zabezpieczeń stosowanych w publicznych wersjach Claude. Nie oznacza to, że chatbot wymknął się spod kontroli użytkowników, ale pokazuje, że nawet twórcy najbardziej zaawansowanych modeli mogą zostać zaskoczeni ich zachowaniem.

Anthropic musi więc nie tylko wykrywać nadużycia, lecz także decydować, kiedy ograniczyć dostęp do technologii klientom, którzy zapewniają jej przychody. W prospekcie firma przekonuje, że szczególna struktura zarządzania ochroni rozwój AI przed krótkoterminową presją na zyski i zapewni bezpieczeństwo rozwoju technologii. Będzie musiała przekonać inwestorów również do tego, że potrafi egzekwować własne zasady nawet wtedy, gdy oznacza to rezygnację z części przychodów. Bo zachowanie kontroli nad akcjonariuszami jest znacznie prostsze niż utrzymanie kontroli nad technologią i sposobami jej wykorzystywania przez miliony użytkowników.

Czytaj też: Ostrożnie z AI, sztuczna inteligencja może zniszczyć ludzkość. Wyścig ku zagładzie czy innowacja?

Amazon, Google i Microsoft trzymają klucze do infrastruktury

Jest jeszcze jeden paradoks w modelu biznesowym Anthropic. Firma chce zachować niezależność od inwestorów giełdowych, ale jej działalność w ogromnym stopniu zależy od trzech technologicznych gigantów: Amazona, Google i Microsoftu. To te BigTechy dostarczają infrastrukturę obliczeniową niezbędną do trenowania i uruchamiania modeli Claude. Jednocześnie są inwestorami Anthropic, jego klientami, partnerami handlowymi i konkurentami rozwijającymi własne rozwiązania AI.

Skala tej zależności robi wrażenie. Według analizy „The Information”, opartej na prospekcie giełdowym Anthropic, firma zawarła umowy dotyczące mocy obliczeniowej o wartości około 657 mld dolarów, z czego około 417 mld dolarów stanowią zobowiązania, których zasadniczo nie można anulować.

Jeśli zrealizują się również dodatkowe plany pozyskania infrastruktury, łączna wartość wydatków Anthropic może sięgnąć nawet 806 mld dolarów. Są to kwoty rozłożone na wiele lat. Co ważniejsze, znaczna część zobowiązań pozostanie do zapłaty niezależnie od tego, czy klienci Anthropic będą korzystać z modeli Claude tak intensywnie, jak zakłada dziś firma.

Problem polega na tym, że firma musi rezerwować ogromne zasoby obliczeniowe z wyprzedzeniem, podczas gdy jej klienci często mogą ograniczyć korzystanie z Claude znacznie szybciej. Powstaje więc ryzyko typowe dla obecnego boomu AI: rachunki za infrastrukturę trzeba będzie płacić nawet wtedy, gdy popyt na modele okaże się mniejszy od prognoz. Anthropic przyznaje też, że przeniesienie działalności do innych dostawców chmury byłoby kosztowne i skomplikowane. A obecni partnerzy mogą jednocześnie promować własne modele konkurujące z Claude.

Jednak władza nad spółką i niezależność biznesowa to dwie różne sprawy. Założyciele mogą zachować większość głosów, ale bez dostępu do chipów, centrów danych i kanałów dystrybucji nie będą w stanie rozwijać technologii na dotychczasową skalę. I być może właśnie ta zależność, a nie układ sił na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy, okaże się największym ograniczeniem swobody Anthropic.

Bezpieczeństwo AI czy bezpieczeństwo założycieli?

Anthropic od początku przedstawia się jako firma, dla której bezpieczeństwo sztucznej inteligencji jest równie ważne jak jej rozwój. Nie jest przypadkiem, że założyli ją byli pracownicy OpenAI, którzy mieli odmienne poglądy na tempo komercjalizacji nowych modeli. Konstrukcja zarządzania Anthropic ma chronić tę misję także wtedy, gdy spółka znajdzie się pod presją inwestorów oczekujących coraz większych zysków.

Tyle że niezależność od akcjonariuszy nie oznacza automatycznie większego bezpieczeństwa. Powiernicy mogą mieć prawo do obsadzania rady dyrektorów, ale to nie rozwiązuje pytania, kto będzie oceniał skuteczność ich decyzji. Czy w razie konfliktu między bezpieczeństwem modelu a miliardowymi przychodami będą rzeczywiście gotowi zahamować jego rozwój? I czy będą dysponować wystarczającą wiedzą oraz niezależnością, aby przeciwstawić się kierownictwu firmy?

Historia OpenAI pokazała, jak trudne może być pogodzenie tych interesów. W listopadzie 2023 roku rada dyrektorów odwołała Sama Altmana, ale po kilku dniach, pod presją pracowników i partnerów biznesowych, przywrócono go na stanowisko. Anthropic próbuje stworzyć system, który pozwoli uniknąć podobnego kryzysu. Nie ma jednak gwarancji, że skomplikowana struktura korporacyjna okaże się skuteczniejsza od tradycyjnego nadzoru akcjonariuszy.

To będzie coś więcej niż zwykłe IPO

Giełdowy debiut Anthropic będzie czymś więcej niż tylko kolejną okazją dla inwestorów do zarobienia na boomie AI. Może stać się testem nowego modelu zarządzania firmami technologicznymi, w którym kapitał dostarczają akcjonariusze, ale najważniejsze decyzje i tak pozostają w rękach założycieli i powierników mających strzec długoterminowej misji przedsiębiorstwa.

Jeśli inwestorzy zaakceptują takie warunki, Anthropic pokaże, że można pozyskiwać ogromne pieniądze z giełdy bez oddawania proporcjonalnej części władzy. Czy jednak takie ograniczenie kontroli akcjonariuszy rzeczywiście zwiększy bezpieczeństwo sztucznej inteligencji, czy jedynie przeniesie odpowiedzialność na niewielką grupę osób, których decyzje będzie jeszcze trudniej kontrolować?

Bo w przypadku firm rozwijających najbardziej zaawansowane modele AI stawką są już nie tylko zyski i straty inwestorów. Coraz bardziej chodzi o to, kto będzie decydował o kierunku rozwoju technologii, która zmienia funkcjonowanie całych społeczeństw, a nawet potencjalnie – całej ludzkości. I kto poniesie konsekwencje, jeśli te decyzje okażą się błędne.

Kto naprawdę kontroluje przyszłość Anthropic?

Debiut giełdowy Anthropic może więc ujawnić coś więcej niż tylko apetyt inwestorów na sztuczną inteligencję. Pokazuje, jak skomplikowane stało się zarządzanie firmami, których produkty mogą mieć ogromny wpływ na gospodarkę i społeczeństwo. Założyciele Anthropic chcą zachować władzę nad przedsiębiorstwem, ale jednocześnie przyznają, że nie wszystkie zachowania rozwijanych przez nich modeli można przewidzieć, a dalszy rozwój technologii wymaga wieloletnich zobowiązań wobec zewnętrznych dostawców infrastruktury.

Powstaje zatem osobliwa sytuacja: Anthropic chce uniezależnić się od presji akcjonariuszy, lecz pozostaje zależny od dostawców mocy obliczeniowej, tempa rozwoju AI i zachowania własnych modeli. Specjalne akcje mogą zabezpieczyć władzę założycieli, ale nie rozwiążą żadnego z tych problemów. Być może więc najważniejszym pytaniem przed giełdowym debiutem nie jest to, kto będzie rządził Anthropic, lecz jak wiele ze swojej przyszłości firma rzeczywiście będzie w stanie kontrolować.

Czytaj też: Wyścig AI zaczyna hamować. Altman, Amodei i Microsoft mówią o granicach

Źródło zdjęcia: Brecht Corbeel/Unsplash

Rewolucja AI
Home Strona główna Subiektywnie o finansach
Skip to content email-icon