Partner serwisu

Czy dzięki sztucznej inteligencji potanieją prawnicy?

E-sędzia rozstrzygający drobne spory w Estonii, boty pomagające tworzyć pisma przedprocesowe, programy podpowiadające klauzule prawne – tak teraz pracują prawnicy. Sztuczna inteligencja napędza legaltech.

Na rynku usług prawnych od lat krążą legendy o tym, jak prawnicy bronią się przed wszelkimi nowinkami technologicznymi. Kiedyś nie chcieli instalować w kancelariach telefonów, później wzbraniali się przed skrzynkami mailowymi, a teraz z oporem wprowadzają nowe technologie. Dziś pandemia drastycznie przyśpieszyła rewolucję w tej branży.

Zobacz również:

Koniec świata prawników

„Świat prawników, jaki znamy, zmierza ku końcowi”

Richard Susskind

Tak wieszczył już w 2008 roku w swojej przełomowej książce „The end of lawyers” brytyjski prawnik i wykładowca Richard Susskind.

Po ponad dekadzie od wydania tej śmiałej tezy można zauważyć, że wprawdzie prawnicy wciąż chodzą po tej ziemi, ale ich branża rzeczywiście przechodzi znaczącą transformację.

Trudności związane z zarządzaniem zmianą i opór kadry zarządzającej przed samymi zmianami stanowią największą barierę w ich wprowadzaniu, zarówno w działach prawnych (65%), jak i w kancelariach (53%)

Wolters Kluwer Future Ready Lawyer Survey 2020: Performance Drivers”

Tymczasem LegalTech, czyli sztuczna inteligencja i technologie skierowane na rynek usług prawnych, to jedna z najszybciej rozwijających się gałęzi innowacyjnych. Branża od 2018 roku, kiedy światowy rynek #legaltech wyceniono na około 3 245 mln USD, notuje coroczny ponad 30-procentowy wzrost. Zakłada się, że do 2026 r. wygeneruje ona około 37 858 mln USD.

Połowa działów prawnych oraz małych i dużych kancelarii przyznaje, że zainwestowała w ciągu ostatniego roku w rozwój nowoczesnych narzędzi. Są to głównie programy do analizy danych, przeglądu przepisów i orzeczeń, monitorowania wyroków, a także automatyzacji powtarzalnych procesów. Jednocześnie technologia kształtuje także samą praktykę prawa – pojawiły się nowe specjalizacje. Prawnicy doradzają w kwestiach prawnych branży nowych technologii, muszą więc rozumieć ten rynek. 

Nawet nie wiemy, że naszą sprawę prowadzi sztuczna inteligencja

Spośród technologii o największym potencjale do tego, by realnie zmienić świat legaltech, najczęściej wymienia się AI – Sztuczna Inteligencja. Poważnie zmienia ona także rynek usług prawniczych. Systemy oparte o AI czy nawet częściej o machine learning, wspomagają prawników przy prostszych pracach. AI ma zastosowanie zwłaszcza w większych kancelariach, a także tych mocno nastawionych na digitalizację i optymalizację działań.

Nie trzeba być prawnikiem, żeby zauważyć, że część ich pracy jest odtwórcza. Wystarczy zapytać aplikantów, stażystów czy asystentów przygotowujących dokumenty dla starszych kolegów. To ciągłe przeszukiwanie kodeksów i orzeczeń, wracanie do już nie raz cytowanych paragrafów, tez i wywodów i ponowne ich wykorzystywanie. Mało w tym kreatywnej pracy, za to dużo zarządzaniem danymi i ich analizowania. I właśnie tu z pomocą przychodzi Sztuczna Inteligencja.

Kiedy sztuczna inteligencja już wspiera lub zastępuje prawników:

  • Przy konstruowaniu prostych umów, na przykład kupna czy sprzedaży nieruchomości,
  • W analizie „due diligence”, gdzie trzeba „przeczesać” setki umów badanego przedsiębiorstwa,
  • Przy tworzeniu klauzul do umów oraz wszystkich tych dokumentów, które funkcjonują na zasadzie szablonów,
  • W rozliczaniu godzin pracy.

Jak w praktyce wygląda praca takiego wirtualnego asystenta? Sztuczna inteligencja zbiera już dostępne dane, poddaje je analizie (wg narzuconego algorytmu) i wypluwa wyniki. Efekt jest taki, że poszukiwania i porównywania danych, które normalnie zajęłyby godziny, AI wykonuje w zaledwie kilku kliknięciach.

Wyzwanie dla AI – język polski

Na naszym rodzimym rynku wyzwaniem jest polski język – większość rozwiązań dostępnych w Polsce bazuje na przetworzonym języku angielskim. Ale sytuacja powoli się zmienia. Coraz więcej start-upów zidentyfikowało tę niszę i zdecydowało się tworzyć systemy pod polskiego odbiorcę. Dobrym przykładem jest polska aplikacja InteliLex – wtyczka do Worda. W trakcie tworzenia dokumentu podpowiada wszystkie klauzule z danymi słowami, które były już kiedyś wykorzystane. Algorytm bazuje na słowach używanych w trakcie pisania umowy. Gdy wpisujemy kilka słów, narzędzie pokazuje nam klauzule, które już kiedyś zostały napisane przez prawnika z tej samej organizacji.

Innym ciekawym przykładem jest estoński HUGO.legal – start-up technologiczny rozwijający narzędzia oparte na sztucznej inteligencji, które automatyzują powtarzalne procesy prawne. Jednym z nich jest FrankBot, czyli bot stworzony, aby udzielać bezpłatnej pomocy prawnej tzw. frankowiczom. FrankBot zbiera od klienta podstawowe dane i jest w stanie sam „wypluć” pismo procesowe w sprawie abuzywnych zapisów w umowie z bankiem. „Tylko w pierwszych dniach od uruchomienia ponad 1 000 osób rozpoczęło rozmowę z botem.” – powiedział Łukasz Kłos z HUGO.Legal. Sprawdziłam – rozmowa z FrankBotem idzie całkiem gładko. Bot chce się dowiedzieć jak najwięcej informacji o umowie kredytowej, jego pytania zadane są prostym i zrozumiałym językiem. Dodatkowo możemy też skorzystać z frankowego kalkulatora, który wylicza, ile możemy odzyskać z kredytu frankowego.

SI-ędzia, czyli sztuczna inteligencja wydająca wyroki

Sztuczna inteligencja w sądach to już nie science fiction, a rzeczywistość. W wielu krajach wspiera ona pracę sędziów i pracowników sądów. Estońskie Ministerstwo Sprawiedliwości zaprojektowało „robota-sędziego” rozstrzygającego drobne spory, w których suma roszczeń nie przekracza 7 000 euro.

Z kolei w grudniu 2019 r. Chiny ogłosiły, że miliony spraw sądowych rozstrzygają obecnie „sądy internetowe”. Ten „Inteligentny sąd” wykorzystując AI – Sztuczną Inteligencję, umożliwia rejestrowanie spraw online i rozstrzyganie ich za pośrednictwem cyfrowej rozprawy sądowej. Chińskie sądy internetowe rozpatrują różnorodne spory, w tym dotyczące:

  • własności intelektualnej,
  • handlu elektronicznego,
  • sporów finansowych związanych z postępowaniem online,
  • pożyczek nabytych lub wykonywanych online,
  • kwestii nazw domen,
  • spraw dotyczących własności i praw obywatelskich związanych z Internetem,
  • niektóre spory administracyjne.

W Pekinie średni czas trwania sprawy wynosi 40 dni, w e-sądzie trwa to 37 minut. Prawie 80% stron procesujących się przed chińskimi sądami internetowymi to osoby fizyczne a 20% podmioty korporacyjne. Aż 98% orzeczeń zostało przyjętych bez odwołania.

Polskie arbitraże

W Polsce mamy Ultima Ratio, pierwszy elektroniczny sąd arbitrażowy przy Stowarzyszeniu Notariuszy RP, który podpisał umowę z warszawską spółką IUS.AI na wdrożenie modułów informatycznych opartych na sztucznej inteligencji. Ultima Ratio od początku koronawirusa zanotował aż 1000% wzrost liczby zapisów w umowach między przedsiębiorcami. Przeszedł także pozytywnie weryfikację UOKiK, który nadał mu uprawnienia do rozpatrywania tzw. sporów konsumenckich.

W Polsce funkcjonują w sumie już cztery e-arbitraże, oprócz Ultima Ratio także CODR, OAC oraz Sąd Arbitrażowy przy Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych „Lewiatan”, który posiada platformę IT do rozpoznawania sporów online. Czas trwania spraw liczy się w nich w tygodniach (a nie w miesiącach), a wszystkie formalności załatwia się online.

AI wykonuje więc tę najbardziej żmudną i automatyczną pracę: zbiera, porównuje i analizuje dane, które potem trafiają do sędziów, aby mogli podjąć decyzję w sprawie. Czasem AI przewiduje jaki wyrok prawdopodobnie zostanie podjęty, ale na tym jej rola się kończy. Robi więc dokładnie to, co urzędnicy pracujący w sądach na całym świecie. A przecież prawo zwykle opiera się na wcześniejszych, podobnych sprawach.

Sztuczna Inteligencja nigdy nie będzie sama wydawać wyroków, a przynajmniej na razie wydaje się to zupełnie niemożliwe ze względów etycznych. „Sztuczna inteligencja, jako system samouczący się i samodzielnie podejmujący decyzje, nie mieści się w ramach dotychczasowych, obowiązujących w Polsce, zasad prawnych.” – zauważa w wywiadzie dla magazynu „Forbes” prawnik, prof. Marek Świerczyński.

Sędzia oprócz litery prawa widzi także ducha prawa i wiele innych niuansów, których AI nie jest w stanie wykryć. Są procesy, na których ciężko znaleźć algorytm, jak np. ocena wiarygodności świadka. Poza tym ktoś musi ponosić odpowiedzialność za podjętą decyzję, a od Sztucznej Inteligencji nie da się tego wymagać.

Czy prawnicy znikną, czyli jakie zadania rzeczywiście wykonuje AI

Możliwości Sztucznej Inteligencji wydają się w zasadzie nieograniczone i jej wpływ będzie znacznie postępował w każdej dziedzinie życia. Dlatego nie bez powodu pojawia się pytanie: jakie zawody będzie ona w stanie zastąpić oraz w jakim stopniu?

Zalety wykorzystania AI w kancelariach trudno podważyć. AI ma ogromny potencjał w zakresie poprawy warunków świadczenia usług prawnych, zwiększenia wydajności i trafności wyszukiwań i analiz.

Potwierdza to głośno komentowany w branży eksperyment przeprowadzony w porozumieniu z profesorami prawa kilku amerykańskich uczelni. Był to test na interpretację różnego rodzaju dokumentów. Do udziału przystąpiło kilkudziesięciu prawników i Sztuczna Inteligencja przeszkolona do oceny umów. Zawodnicy przez cztery godziny zapoznawali się z pięcioma umowami o zachowaniu poufności (NDA). Identyfikowano 30 kwestii prawnych, w tym arbitrażu, poufności relacji i odszkodowań. Następnie oceniono, jak trafnie zidentyfikowali każdy problem. Porównanie przegrali prawnicy. Osiągnęli średnio 85% dokładności, gdy Sztuczna Inteligencja 95%. AI wykonała zadanie w ciągu 26 sekund, prawnikom zajmowało ono średnio 92 minuty. Prawnicy zostali więc dość wyraźnie pokonani. A warto dodać, że powierzone zadanie było bardzo podobne do tych, jakie wielu prawników wykonuje na co dzień.

Czas jest wartością

Trzeba jednak pamiętać, że nie tylko zaoszczędzony czas jest tu wartością, ale jest to przede wszystkim mniejsze prawdopodobieństwo błędu. Chcemy czy nie, maszyny mylą się znacznie mniej i rzadziej niż ludzie. Poza tym AI eliminuje żmudną, powtarzalną pracę, której nie lubią nawet początkujący w zawodzie adepci prawa. Przewiduje się, że AI całkiem wyeliminuje w ciągu najbliższej dekady konieczność ręcznego researchu. Research w kancelariach wykonują właśnie praktykanci (tzw. paralegal). Czy to oznacza, że staną się oni niepotrzebni w kancelariach? Jest to całkiem prawdopodobne.

Oczywiście pytanie, czy AI zastąpi prawników, jest formą zwrócenia uwagi na zmiany, które zachodzą na tym rynku. Uspokajam więc – AI nie zastąpi prawników, ale bez wątpienia prawnicy korzystający z AI zastąpią tych, którzy tego nie robią. McKinsey Global Institute stwierdził w swoim raporcie, że prawie połowa wszystkich zadań prawników może być zautomatyzowana przy użyciu obecnej technologii. Jednak tylko 5% miejsc pracy może być całkowicie zautomatyzowanych – przy założeniu, że 23% z całości pracy prawnika można zautomatyzować. Pandemia tylko powiększyła te udziały.

Bez wątpienia widać zalety AI i jej niepodważalny wkładu w podniesienie jakości świadczenia usług prawnych. Ale jeśli ktoś myśli, że prawnicy przestaną nam być potrzebni, to pewnie nie rozumie, na czym tak naprawdę polega ich praca.

Czy AI obniży stawki prawników?

Nikt rewolucji technologicznej w branży prawniczej już nie podważa. Ci, którzy nie biorą w niej udziału, robią to nie z powodu negowania tego zjawiska, ale z powodu celowego wycofania się z wyścigu. Cóż, niektórzy wciąż wolą gapić się w klamkę niż podjąć inicjatywę. To właśnie oni zostaną zjedzeni w niedługim okresie przez bardziej świadomą konkurencję. Klienci oczekują zmian i ostatecznie zweryfikują rynek. Korzystanie z AI stanowi zatem także istotną przewagę konkurencyjną. Dzięki niej Klienci są także częścią procesu i wiedzą co się dzieje w ich sprawie. Mówiąc kolokwialnie: technologia zbliża. 

Jak to się ma do stawek prawników? Prawnicy sprzedają swoją wiedzę. Rynek kupuje ich czas, płaci im za przebywanie w sądzie, sporządzanie dokumentów itd. Istnieje jednak scenariusz, w którym umowy sporządzać będzie program komputerowy, jedynie nadzorowany przez prawnika. Co wtedy będą sprzedawać prawnicy?

Na rynku pracy i usług kluczowymi kompetencjami stają się umiejętności miękkie: kreatywność, praca w zespole, empatia, krytyczne myślenie, rozwiązywanie problemów i wykorzystanie wiedzy technicznej przy pomocy technologii. To umiejętności, które można wykorzystywać w wielu różnych zawodach, bowiem nie są ściśle związane z jednym sektorem.

To, że dzięki AI część pracy prawników będzie wykonywana automatycznie, raczej nie zmieni rynkowej wyceny ich usług. Wynika to z faktu, że rola samego prawnika uległa w ciągu ostatnich lat dużej transformacji. Prawnik przyszłości staje się bardziej doradcą niż specjalistą od paragrafów. Ta nowa funkcja wymaga od niego poszerzania podstawowej wiedzy prawniczej o inne umiejętności, których nie zdobył na studiach. Jest to m.in. zrozumienie zastosowania technologii i jej wpływu na świadczenie usług prawnych, zarządzanie projektem i procesami czy znajomość tego, jak funkcjonuje biznes. Prawnik wyposażony w taki zespół kompetencji nadal będzie bardzo cenionym na rynku specjalistą.

Przeczytaj także: Czy AI zastąpi lekarzy?

 

Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Michał
Michał
1 rok temu

No to ciekawe! AI broni i AI wydaje wyrok, które AI jest lepsze, czy AI obroni przed wszystkim?

Najnowsze wpisy naszych autorów Wszyscy autorzy
Przyszłość jest tutaj

Podaj swój adres email i odbieraj najświeższe informacje o nowych technologiach i nie tylko.

email-iconfacebooktwitteryoutubelinkedin instagram whatsup
Skip to content